Hanna Lis (strona 3 z 5)

WIDEO

"Trojaczki show biznesu': "Łapiesz z kimś energię, przelot i możemy gadać. Lecą godziny"

Program Azja Express bez wątpienia był dobrą inwestycją TVN-u. Zdobył sporą oglądalność i zapewnił genialną promocję gwiazdom stacji. Dzięki reality show w show biznesie pojawił się nowy twór - "trojaczki". Na planie Azja Express Agnieszka Woźniak-Starak, Małgorzata Rozenek-Majdan i Hanna Lis zostały przyjaciółkami. Teraz chętnie o tym opowiadają. Ostatnio w Dzień Dobry TVN tak emocjonowały się swoją znajomością: Poznałam Małgosię przez telefon. Byłam strasznie rozłożona psychicznie perspektywą, że przez miesiąc nie będę widzieć swoich dzieci. Więc pomyślałam, że jest druga taka ofiara, Rozenek, to zadzwonię, żeby zapytać, jak perfekcyjnie poradzić sobie z rozmową. Ta rozmowa trwała 2 i pół godziny, jak spotkałyśmy się na lotnisku wydawało mi się, że się znamy - wspominała Hanna Lis. Zawsze spodziewałam się, że Hanka jest bardzo równą babką. Kocham kobiety, które zajmują się polityką. Darzę je wielką sympatią. Czasem łapiesz z kimś podobną energię, przelot, możemy gadać o głupotach i poważnych sprawach, lecą godziny i się nie nudzimy - dodała Agnieszka Szulim. Zakiełkował właśnie w tym momencie pomysł, żeby nagrać coś razem - podsumowała Małgorzata Rozenek. Chcielibyście zobaczyć je we wspólnym projekcie? Zobacz też: "Trojaczki" kpią z Renulki: "To był program, który zbliżył uczestników. NO, OPRÓCZ JEDNEJ OSOBY..."
WIDEO

"Mężczyzna powinien szanować kobietę. Mój ojciec jest numerem jeden wśród facetów!"

O problemach w małżeństwie Hanny i Tomasza Lisów mówi się od kilku miesięcy. Celebrytka dobrze bawiła się bez męża w Azji, pojawia się samotnie w modnych warszawskich lokalach, a nawet na dużych imprezach, takich jak ślub Małgorzaty Rozenek i Radosława Majdana. Na jakiś czas plotki ucichły po tym, jak katolicki tabloid próbował ratować ich małżeństwo. Wygląda jednak na to, że kolejny raz do tematu wraca sama Hania. W jednym z najnowszych wywiadów mówi, że małżeństwo to tylko piękna deklaracja. Lis coraz bardziej otwarcie mówi o swoich oczekiwaniach w stosunku do mężczyzn. Przyznała, że dla niej numerem jeden zawsze będzie ojciec. Agnieszce Jastrzębskiej opowiedziała też o tym, czego konkretnie szuka w mężczyznach. Po wymieniu wielu cech… przypomniała (?) sobie, że właściwie to już nie szuka, bo wciąż ma męża. Powinien przede wszystkim szanować kobietę i troszczyć się o nią. Szukam tego, żeby mężczyzna był szarmancki, żeby był opoką, skałą, na której można się wesprzeć. To, że pracujemy, realizujemy się, jesteśmy silne, to nie znaczy, że nie potrzebujemy czuć się jak małe dziewczynki. Duży facet przytuli i powie: Malunia, ty moja kochana, ja ci wszystko wytłumaczę. Nie mam tęsknoty za takimi prawdziwymi mężczyznami. Szukam takich trochę staromodnych cech. Ja po pierwsze już w ogóle nie szukam. Miałam fantastycznego ojca, który mnie adorował, ale również bardzo dużo ode mnie wymagał. Mój ojciec jest numerem jeden wśród facetów. Nie jestem pewna jednak, czy szukałam jego cech charakteru. Miał niełatwy charakter. Był fajniejszym ojcem momentami niż mężem. Celowe przejęzyczenie?
Lis o "Azja Express": "Po kilku dniach nie zauważaliśmy kamer"
WIDEO

Lis o "Azja Express": "Po kilku dniach nie zauważaliśmy kamer"

Hanna Lis oraz jej medialny przyjaciel Łukasz Jemioł pożegnali się z programem w ostatnim odcinku. Celebryci oficjalnie zmuszeni byli zrezygnować z podróży za dolara dziennie, ze względu na podejrzenie u projektanta Malarii. Hanna Lis podjęła decyzję o powrocie do Polski. To nie koniec jednak ich wspólnych medialnych wystąpień. Ostatnio gościli w Dzień Dobry TVN, w którym opowiedzieli o swojej przyjaźni i przemianie duchowej, jaką przeżyli ścigając się o 100 tysięcy złotych. Hania przyznała również, że nie wyobraża sobie wzięcia udziału w programie bez Łukasza.Drugi raz pojechałbym tylko z Łukaszem. Jadąc do Azji nie myśleliśmy o tym, że ten program będzie wyemitowany w telewizji. Troszkę nam zabrakło wyobraźni. To się działo w świetle kamer, których po kilku dniach nie zauważaliśmy. Dla nas to była przygoda, ja na dzień dobry nie byłam w wrzucić plecaka na plecy. Uczyłam się podstawowych rzeczy.Zrobiłbym to drugi raz tylko z Hanią. Oglądając program przypomina mi się historia naszego życia. Kamery nie pokazały wszystkiego, mieliśmy kryzysy, wszyscy żyjemy inaczej. Jakbym był delikatny, to pożegnałbym się w pierwszym odcinku. Byliśmy ze sobą szesnaście godzin dziennie… kręceni, a potem spaliśmy. Każdy zachowywał się tak, jak się zachowywał. To trudny program, odzierający ze wszystkiego – ekscytował się Jemioł.Ciekawe, czy z tego odarcia zadowolony jest Tomasz Lis, o którym żona kolejny raz nie wspomniała.
"Kiedy Hania wezwała lekarza miałem ponad 40 stopni gorączki!"
WIDEO

"Kiedy Hania wezwała lekarza miałem ponad 40 stopni gorączki!"

W ostatnim odcinku Azja Express z programem pożegnali się Hanna Lis i Łukasz Jemioł. Para nie odpadła natomiast, jak pozostali uczestnicy. Projektant był zagrożony malarią i Hania podjęła decyzję, że pora wracać do Polski. Na całe szczęście skończyło się tylko na przegrzaniu organizmu. Tak wspominał te chwile Jemioł w Dzień Dobry TVN:Przegrzałem się, spaliśmy wszędzie, nie jedliśmy. Naprawdę widzowie widzieli, jak wyglądało nasze życie. Rano miałem już temperaturę 39 stopni, zbijałem gorączkę, ale robiło się coraz gorzej. Kiedy Hania wezwała lekarza miałem już ponad 40 stopni. Przypomnijmy, że mimo gorączki Jemioł i Hania brali udział w rywalizacji. Jeden z etapów zamykało zadanie, by wyprodukować kilka butelek miejscowej whisky Lao Lao. W nagrodę za szybkie pokonanie 240 kilometrów to Pascal i Paweł decydowali, jaką ilość butelek mają wyprodukować pozostałe pary. Największą liczbę 15 butelek przyznali Łukaszowi i Hani, którzy ich zdaniem, byli najmocniejsi z całej stawki. Hania nie kryje swojego żali do Pascala. Twierdzi, że nie mogła do niego nie dotrzeć informacja o chorobie Jemioła.Najpierw się zmroziliśmy, bo pierwszy raz spaliśmy gdzieś, gdzie była klimatyzacja. Postanowiliśmy z niej skorzystać tak po byku, ile fabryka dała, nastawiliśmy 15 stopni. Wszyscy wiedzieli, że Łukasz jest niedysponowany, nie wiem czemu ominęło to Pascala. Mieliśmy trochę żalu. Bardzo chcieliśmy dojechać do Kambodży.