Rzeczpospolita

Jan Krzysztof Ardanowski inwigilowany Pegasusem? Komentarz z PiS
WIDEO

Jan Krzysztof Ardanowski inwigilowany Pegasusem? Komentarz z PiS

Poseł PiS, były minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski w rozmowie z "Rzeczpospolitą" zdradził, że docierają do niego informacje, że był podsłuchiwany. Zapowiedział, że jeżeli nie otrzyma wyjaśnień w tej sprawie, będzie oczekiwał powstania sejmowej komisji śledczej. "Nie jestem sam, jeśli chodzi o moje obawy. Rozmawiają ze mną posłowie PiS, którzy sądzą, że też mogli być podsłuchiwani bezpodstawnie" - wskazał polityk PiS. Słowa Ardanowskiego komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin (PiS). - Nie słyszałem, że minister Ardanowski mógł być inwigilowany. Wszystkie te przecieki, że ktoś był inwigilowany, pochodzą z zewnątrz - podkreślił. - Parlamentarzystów znam i bardzo częsty kontakt z nimi mam, ale nigdy nie słyszałem, żeby się skarżyli albo podejrzewali tego typu rzeczy - dodał. - Ja bardzo szanuję pana Ardanowskiego, był dobrym ministrem rolnictwa, bardzo dobrze współpracujemy w grupach parlamentarnych, ale nie wiem, o czym mówi w tej sprawie - stwierdził Sellin. - To dziwna sytuacja. Ta kanadyjska firma (Citizen Lab - przyp. red. ) informuje tylko, że czyjś telefon był objęty tym sposobem sprawdzania, natomiast nie wiadomo, kto sprawdzał. Tego nikt nie wie - kto to sprawdzenie uruchomił. Ja ufam naszym służbom i ministerstwu, że jeżeli tego typu działania są podejmowane, to takie działania są wydawane za zgodą sądu - podsumował wiceminister.
Natalia Durman Natalia Durman
Emilewicz o krytykowaniu Kaczyńskiego: nie rozmawiamy dzisiaj o tym
WIDEO

Emilewicz o krytykowaniu Kaczyńskiego: nie rozmawiamy dzisiaj o tym

- Cztery lata temu byliśmy w stanie bardzo dużej gorączki i dyskusji wokół tragedii, która wydarzyła się w Polsce w 2010 roku. Największa tragedia jaka dotknęła polskie elity po 1989 roku. Wiele osób straciło tam wielu bliskich, a kraj stracił kwiat polskiej elity. Dyskusje na ten temat były rzeczywiście bardzo gorące. Jedną z podstawowych tez moich słów z tamtego czasu było niezrozumienie dla braku zgody dla tego, żeby wyjaśnić tragedię smoleńską, a drugie to konieczność stworzenia planu dla obozu Zjednoczonej Prawicy. Podstawowe tezy tego artykuły się spełniły - powiedziała nam Jadwiga Emilewicz. Minister przedsiębiorczości i technologii w taki sposób odniosła się do pytania reportera WP, czy podtrzymuje stanowisko z 2014 roku. Wtedy w tekście dla "Rzeczpospolitej" Emilewicz napisała m.in., że Jarosław Kaczyński i Donald Tusk są odpowiedzialni za złamanie narodowej zgody po katastrofie smoleńskiej. "To oni odarli nas z przekonania, że katastrofa jest sprawą państwową, nie partyjną, a ofiary reprezentowały nas wszystkich" - czytamy w tekście z 2014 roku. Dopytywana o te słowa Emilewicz powiedziała: nie rozmawiamy dzisiaj o tym, wyjaśniamy tragedię smoleńską, mamy dobry program i mamy niemal 50-proc. poparcie i to jest najważniejszy, osobisty sukces Jarosława Kaczyńskiego. Emilewicz stwierdziła też, że była to publicystyczna emfaza i nie żałuje tego, co napisała.