Pucz moskiewski. 30. rocznica nieudanego zamachu stanu, który obalił ZSRR
Równo 30 lat temu miał miejsce pucz moskiewski. To była próba powstrzymania rozpadu systemu komunistycznego w ZSRR, zorganizowana przez przeciwników pieriestrojki, w tym wiceprezydenta - Giennadija Janajewa. Pucz trwał 3 dni i upadł, przyczyniając się wręcz do przyspieszenia demokratycznych reform w kraju. Wydarzenia z 19 sierpnia 1991 r. wspomina Alexander Zemlianichenko, rosyjski fotograf agencji Associated Press. Tego dnia Rosjanina obudził dźwięk czołgów, które otaczały najważniejsze polityczne siedziby. - Udałem się pod budynek moskiewskiego Białego Domu. Tam też były już czołgi i w ogół gromadzili się ludzie. Na szczycie jednego z tych czołgów wyszedł ówczesny prezydent RFSRR Borys Jelcyn i wygłosił przemówienie – wspomina Zemlianichenko. Prezydent Borys Jelcyn był głównym zwolennikiem demokratycznych reform i przeciwnikiem zamachu stanu. Przed swoją siedzibą gromadził tłumy, które protestowały przeciwko puczowi. W trakcie starć zginęło 15 osób, mimo tego, jak wspomina Zemlianichenko, panowało "podniosłe i radosne uczucie". - Nawet teraz, mówiąc o tym, czuję te emocje na nowo – wspomina fotograf. Mężczyzna relacjonował protesty tłumów i obalenie pomnika Feliksa Dzierżyńskiego, nazywanego Czerwonym Katem. Zdjęcia, które on i jego koledzy zrobili podczas zamachu stanu i upadku ZSRR przyniosły im Nagrodę Pulitzera w 1992 r.