czwarta fala

Lockdown dla niezaszczepionych? Poseł PiS mówi wprost
4:58

Lockdown dla niezaszczepionych? Poseł PiS mówi wprost

Podczas gdy czwarta fala nabiera na sile, niektóre państwa europejskie decydują się w znaczący sposób ograniczyć dostęp do publicznych usług dla osób niezaszczepionych. Nieco inaczej jest w polskim rządzie, który nadal nie zdecydował się na taki ruch. Posła Bolesława Piechę z PiS zapytaliśmy w programie "Newsroom WP", czy boi się antyszczepionkowców. - Akurat ja się nie boję. Wiem, że istnieją takie siły i nie są nawet takie małe, ale jestem zwolennikiem działań, które chronią jak największą liczbę obywateli - powiedział. Jak przekonywał poseł, ewentualny lockdown nie powinien objąć wszystkich Polaków. - Jeżeli zostałby wprowadzony, powinien dotyczyć tylko osób niezaszczepionych. Nie bałbym się wprowadzania dla nich pewnych ograniczeń. Trzeba korzystać ze szczepień, na które zarówno Polska, jak i UE wydały setki milionów euro –tłumaczył. Piecha przyznał, że jest absolutnym zwolennikiem wykorzystywania możliwości, jakie idą za zaświadczeniem covidowym. - Tym ludziom, którzy się zaszczepili, podjęli ten obywatelski obowiązek, należy umożliwić więcej, niż pozostałym - powiedział. Gość programu dodał, że nie ma wątpliwości, że w razie wprowadzenia lockdownu dla niezaszczepionych, osoby te wyjdą na ulice. - Obserwujemy świat, nie żyjemy w bańce mydlanej. Widzieliśmy zamieszki w Belgii, Austrii czy we Włoszech. Sądzę jednak, że jest to pewien margines, bardzo agresywny, ale nadal margines. Ja się ich nie boję. Uważam, ze wykorzystywanie paszportu covidowego do pewnych usług gastronomicznych, kulturalnych i społecznych jest jak najbardziej na miejscu. (…) Nie mam wszystkich danych dotyczących epidemii w Polsce, ale wiem, że musimy bezwzględnie chronić naszą służbę zdrowia przed krachem. To niedopuszczalne, żebyśmy czwarty raz z rzędu popełnili te same błędy i nie próbowali ochronić zasobów służby zdrowia: respiratorów, tlenu, personelu i oddziałów szpitalnych - powiedział. Poseł przyznał również, że jego formacja powinna zastanowić się nad wprowadzeniem obowiązkowych szczepień dla pewnych grup społecznych.
Lekarz wspomina płacz kobiety. Nawołuje do egzekucji prawa
3:59

Lekarz wspomina płacz kobiety. Nawołuje do egzekucji prawa

Tylko w środę w Polsce potwierdzono 8361 nowych zakażeń koronawirusem. To najwięcej od kwietnia. O tym, czy sytuacja wymyka się już spod kontroli, rozmawialiśmy w programie "Newsroom WP” z prof. Robertem Flisiakiem, prezesem Polskiego Towarzystwa Epidemiologów i Lekarzy Chorób Zakaźnych. - W tej chwili bazujemy jeszcze na naszych doświadczeniach z poprzednich fal, bo wyrobiliśmy sobie pewne standardy postępowania. Z perspektywy całego kraju może wydawać się, że 5-7 tys. nowych zakażeń dziennie to niewielka liczba, ale musimy pamiętać o tym, że to obciążenie idzie w tej chwili na dwa województwa. Czwarta fala jest tam w tej chwili znacznie silniejsza, niż którakolwiek poprzednia - stwierdził profesor. Jego zdaniem, tej niepokojącej sytuacji nie da się dziś dostrzec na ulicach. - Nie widać ani działań policji, ani straży miejskiej. Nie widać też, żeby ludzie odczuwali ten poziom zagrożenia - powiedział. Zdaniem lekarza, służby powinny egzekwować obowiązujące zasady, jak noszenie maseczek w przestrzeniach zamkniętych. - Jeśli nie chcemy lockdownu (…), przestrzegajmy tych podstawowych, bardzo prostych i tak naprawdę mało uciążliwych rzeczy - zaapelował. Profesor wspomniał przy okazji sytuację jednej z ekspedientek, która "niemal płacząc, mówiła, że próbowała zwrócić uwagę jednej pani za brak maseczki i została zwyzywana". Jak przekonywał profesor, jedyną skuteczną metodą na walkę z pandemią będzie w tym momencie wzmożona kontrola służb w tym zakresie. Gość programu "Newsroom WP" podzielił się także relacją ze szpitali. - Na razie przyjmujemy pacjentów tylko tych najcięższych, ale COVID-19 to choroba bardzo dynamiczna i z godziny na godzinę może się zmienić w postać zagrażającą życiu. W związku z tym lekarz dyżurny ma straszne obciążenie psychiczne przy decyzji o tym, jakiego pacjenta przyjąć, a jakiego nie - przyznał.
Czwarta fala dla osób niezaszczepionych. Ekspert: spodziewamy się wzrostu zajętości łóżek covidowych
3:23

Czwarta fala dla osób niezaszczepionych. Ekspert: spodziewamy się wzrostu zajętości łóżek covidowych

Ministerstwo Zdrowia informuje o dalszych wzrostach zachorowań na koronawirusa oraz coraz większej liczbie zajętych łóżek covidowych. Czy powinniśmy się już zacząć martwić i czy należałoby już wprowadzić obostrzenia na terenie kraju? W programie ''Newsroom WP'' na te i inne pytania odpowiadał dr Michał Sutowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych. - Czwarta fala się niewątpliwie rozpędza. To przyspieszenie w ostatnich dwóch tygodniach jest znaczące, ale dalej obracamy się wokół liczb stosunkowo niewielkich. [...] Powinniśmy jednak sięgnąć pamięcią do roku ubiegłego, gdy była podobna sytuacja jeśli chodzi o liczby. [...] Sytuacja jest też trochę inna, bo jesteśmy w dużej części zaszczepieni, w części dodatkowo odporni. Niemniej, musimy się spodziewać dodatkowych wzrostów, dodatkowych zajętości łóżek covidowych, szczególnie w miejscach i województwach, gdzie ludzie się szczepili słabo lub bardzo słabo. Tak jest na ścianie wschodniej - powiedział ekspert. Redaktor dopytała zatem, czy należałoby w tych miejscach wprowadzić już obostrzenia. Dr Sutowski wskazał, że widzi tutaj niezdecydowanie u polityków, gdyż zapowiedzi o możliwych obostrzeniach pojawiły się już 2 miesiące temu, natomiast nie zrobiono dotąd nic w tym kierunku, a jak sam podkreśla, chodzi przecież o ochronę ludzi przed koronawirusem. Zdaniem prezesa WLR powinny być też wprowadzone profity dla tych, którzy zdecydowali się zaszczepić. Na koniec redaktor prowadząca zapytała gościa ''Newsroomu WP'' wprost, czy czwarta fala to będzie fala osób niezaszczepionych? - Tak, to będzie fala osób niezaszczepionych. [...] Rzeczywiście będzie to zjawisko, które będzie występowało regionalnie i przywrócenie pewnych barier przeciwwirusowych miałoby oczywiście głęboki sens - skomentował na koniec dr Sutowski.
IV fala już w Polsce? Ministerstwo Zdrowia stawia sprawę jasno
1:42

IV fala już w Polsce? Ministerstwo Zdrowia stawia sprawę jasno

Czy w Polsce zaczęła się już czwarta fala pandemii COVID-19? Takie pytanie zadaliśmy szefowi Ministerstwa Zdrowia Adamowi Niedzielskiemu. Jak odpowiedział, "to zależy, jak na to spojrzymy". - Jeżeli popatrzymy sobie, czy definiujemy falę w ten sposób, że ona się zaczyna tam, gdzie jest minimum zachorowań, to minimum zachorowań my już mamy za sobą. Ono miało miejsce w lipcu, a w tej chwili już ten poziom zachorowań średni jest w okolicach 200 (w lipcu mieliśmy sytuację, gdzie był poniżej 100). To oczywiście cały czas nie są duże liczby, szczególnie z punktu widzenia najważniejszego dla mnie kryterium, jakim jest obciążenie infrastruktury szpitalnej. Ale nie mniej jednak ta fala już się zaczęła i teraz możemy zadawać sobie pytanie, jaka ona będzie duża – stwierdził minister zdrowia. Zapytaliśmy również o czarne scenariusze, które brane są pod uwagę w Ministerstwie Zdrowia w kontekście liczby zachorowań. - W najczarniejszym scenariuszu, który w tej chwili mamy, to jest około 15 tysięcy zakażeń dziennie i to jest rzeczywiście taka liczba, która robi wrażenie. Ale też przypomnę, że ona jest zdecydowanie mniejsza niż te, z którymi już mieliśmy do czynienia i to jest jakby jedna korzystna sytuacja – wskazuje szef polskiego resortu zdrowia. - Drugie, bardzo ważne założenie to jest to, że widzimy, że w całej Europie ta sama liczba zakażeń przekłada się na zdecydowanie mniej hospitalizacji i to jest oczywiście dzięki szczepieniom. (…) Zabezpieczenie szczepieniem jest właśnie przed hospitalizacją przede wszystkim i przed zgonem, bo zakaźność nie jest aż tak skutecznie chroniona – podkreślił gość "Tłita" Wirtualnej Polski Adam Niedzielski.
Czwarta fala pandemii. Szef dowie się o szczepieniu? "Wiedza nie zaszkodzi, ale pytanie, co zrobi się z tą wiedzą"
4:22

Czwarta fala pandemii. Szef dowie się o szczepieniu? "Wiedza nie zaszkodzi, ale pytanie, co zrobi się z tą wiedzą"

Nadchodzi czwarta fala pandemii koronawirusa. Jak na nią przygotowuje się biznes? - Robimy to, co prawo pozwala. Z jednej strony zachęcaliśmy pracowników do szczepień, zorganizowaliśmy szczepienia w zakładzie pracy. Poza tym, zapewne, bo nie jesteśmy w stanie tego sprawdzać, wielu pracowników zaszczepiło się jeszcze wcześniej. Wdrożyliśmy też odpowiednie procedury, zmiany, które wprowadzaliśmy na przestrzeni ostatnich kilkunastu miesięcy, czyli płyny do dezynfekcji, maseczki i tak dalej. To jesteśmy w stanie zrobić i to zrobiliśmy - powiedział w programie "Money. To się liczy" Maciej Herman, dyrektor zarządzający Lotte Wedel. Był też pytany o słuszność wprowadzania przepisów, które pozwolą na możliwość uzyskiwania informacji o szczepieniu pracowników. - Taka wiedza na pewno nikomu nie zaszkodzi. Inna sprawa to co się z tą wiedzą robi. W naszym przypadku, poza oczywiście fabryką, przeszliśmy na pracę zdalną, czy bardziej hybrydową. Pracownicy mogą pracować zarówno z biura, jak i z domu. Nie mamy jeszcze wewnętrznych regulacji, czy osoby niezaszczepione będą wysyłane na pracę zdalną w sposób dyrektywny. Będziemy o tym rozmawiać, wszystko zależy od procenta zaszczepionych, a myślę, że ten odsetek mamy bardzo wysoki, choć na pewno nie jest to 100 procent. W naszym przypadku raczej żadne drastyczne zmiany nie będą potrzebne - dodał.
Mateusz Ratajczak Mateusz Ratajczak
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski