joanna senyszyn

WIDEO

Senyszyn o pigułce "dzień po": "Najpierw będzie na receptę, a potem zostanie wycofana z aptek!"

Do zasadności wprowadzenia recept na antykoncepcję awaryjną przekonałoby kobiety jedynie objęcie jej refundacją albo przekonujące dowody na jej szkodliwy wpływ na zdrowie - powiedziała Agnieszka Ścigaj z Kukiz'15. Przypomnijmy, że tydzień temu na posiedzeniu rządu została przyjęta nowa propozycja posłów Prawa i Sprawiedliwości, która przywraca dostęp do antykoncepcji awaryjnej jedynie na receptę. Do tej pory takie pigułki dostępne były bez recepty, a jedynym warunkiem było ukończone 15 lat. Niebawem wszystkie hormonalne środki antykoncepcyjne będzie można kupić tylko w oparciu o receptę wystawioną przez lekarza. Nie ma jednak planów refundacji, nie przedstawiono również naukowych argumentów na szkodliwy wpływ owych tabletek na zdrowie. 8 marca kobiety ponownie wyjdą na polskie ulice. Będą protestować przeciwko planom wypowiedzenia konwencji antyprzemocowej i ograniczeniu dostępu do antykoncepcji awaryjnej. Zdaniem Joanny Senyszyn, lekarze w małych wsiach i miasteczkach nie będę wypisywać recept na pigułkę "dzień po". Musimy zdać sobie sprawę, że najpierw to pigułka "dzień po" będzie na receptę, a potem zostanie wycofana z aptek. Kolejny argument będzie taki, że lekarze nie wypisują, a kobiety nie kupują. To pierwszy krok do tego, by nie było jej w aptekach - mówiła polityk SLD. Pojawi się czarny rynek i to jest groźne. To może być bardziej groźne niż to, że można w aptece kupić sprawdzony lek - dodała Ścigaj.