koronawirus (strona 12 z 160)

Fatalne wiadomości z Rosji. Szpitale walczą z rekordowym wzrostem COVID
WIDEO

Fatalne wiadomości z Rosji. Szpitale walczą z rekordowym wzrostem COVID

Europa zmaga się z IV falą COVID-19 Coraz więcej państw odnotowuje rekordowe liczby zakażeń. Również Rosja zgłosiła największą dzienną liczbę nowych infekcji koronawirusem. Według oficjalnych danych liczba zakażonych wzrosła o ponad 70 procent względem poprzedniego miesiąca. W niedzielę (17 października) służby odnotowały 34 303 nowe infekcje oraz 999 przypadków śmiertelnych. Zaledwie dzień wcześniej Rosja odnotowała najwyższą liczbę zgonów. W sobotę (16 października) 1002 osoby zmarły z powodu wirusa i zgłoszono 20 174 przypadków zakażeń. Kraj zmaga się ze z systematycznie rosnącą ilością chorych, a szpitale stają się przepełnione. – Jesteśmy zmuszeni przyjmować pacjentów na korytarzach - mówi w rozmowie z agencją Associated Press kierownik Miejskiego Szpitala Klinicznego w regionie regionu Saratowa, Raisa Polikarpova. Rosyjskie władze próbowały przyspieszyć tempo szczepień za pomocą loterii oraz premii, jednak obywatele pozostają bierni. Rząd poinformował, że zaledwie 43 miliony Rosjan (około 29 procent) z prawie 146 milionów mieszkańców kraju, zostało w pełni zaszczepionych. W celu usprawnienia walki z pandemią część regionów Rosji wprowadziły ograniczenia. Ograniczono liczbę osób mogących wchodzić do restauracji, teatrów i biorących udział w imprezach masowych. Jednak największe miasta Moskwa i Sankt Petersburg nie wprowadziły obostrzeń. Według przekazu Associated Press największe ogniska zachorowań występują głównie w zachodniej Rosji oraz w miejscowościach leżących wzdłuż wybrzeża Pacyfiku, takich jak Władywostok i Chabarowsk. Specjalna grupa zadaniowa ds. koronawirusa zarejestrowała w Rosji do tej pory ponad 7,99 miliona potwierdzonych przypadków i 223 312 zgonów. To najwyższy wskaźnik zgonów w Europie. Te dane plasują kraj jako piąty pod względem liczby zgonów związanych z pandemią na świecie. Rosja znajduje się na liście zaraz po Stanach Zjednoczonych, Brazylii, Indiach i Meksyku.
Lockdown w Australii. Sydney luzuje obostrzenia i świętuje wysoki poziom wyszczepienia
WIDEO

Lockdown w Australii. Sydney luzuje obostrzenia i świętuje wysoki poziom wyszczepienia

Strzelające korki od szampanów i powszechna radość – tak mieszkańcy i przedsiębiorcy w Sydney, w Australii, świętowali luzowanie obostrzeń po miesiącach lockdownu. Fryzjerzy, siłownie, restauracje, bary i inne usługi zostały otwarte bez ograniczeń dla osób w pełni zaszczepionych przeciwko koronawirusowi. To pierwsza taka decyzja od ponad 100 dni po tym, jak największe miasto Australii osiągnęło zakładany poziom wyszczepienia. 73,5 proc. mieszkańców stanu Nowa Południowa Walia powyżej 16. roku życia jest już w pełni zaszczepionych. Ponad 90 proc. otrzymało tu co najmniej jedną dawkę szczepionki. Niektóre z firm otwierały się o północy w oczekiwaniu na zniecierpliwionych klientów. Kolejne ograniczenia pandemiczne mają zostać zniesione 1 grudnia, po przekroczeniu progu 80 proc. w pełni zaszczepionych. Nowa Południowa Walia odnotowała 496 nowych infekcji w ciągu ostatniej doby i osiem zgonów z powodu COVID-19. Eksperci podkreślają, że na obszarze stanu może nastąpić wzrost liczby zakażeń i osób hospitalizowanych. Będzie to skutek tego, że mieszkańcy Sydney wychodzą z domów, wracają do biur i zaczynają się częściej przemieszczać. Jednak Dominic Perrottet, premier Nowej Południowej Walii, z dumą poinformował, że wskaźniki zakażeń i hospitalizowanych pacjentów z COVID-19 są niższe od przewidywań. Sytuacja w pozostałych australijskich metropoliach wygląda nieco gorzej. Stolica kraju, Canberra, ma znosić pierwsze ograniczenia pandemiczne w piątek. Ponad 95 proc. populacji otrzymało tam co najmniej jedną dawkę szczepionki, a 72,8 proc. mieszkańców jest w pełni zaszczepione. Godzina policyjna i obostrzenia mogą za to przeciągnąć się o ok. dwa tygodnie w Melbourne, drugim największym mieście Australii. Powód? Tylko 58,6 proc. mieszkańców jest tam w pełni zaszczepionych. Lockdown w Sydney rozpoczął się 26 czerwca a w Melbourne 5 sierpnia. Z kolei w stolicy, Canberry, obostrzenia wprowadzono 12 sierpnia.
Eksperci ostrzegają przed "bliźniaczą pandemią". Liczba zachorowań na grypę i COVID-19 może gwałtownie wzrosnąć
WIDEO

Eksperci ostrzegają przed "bliźniaczą pandemią". Liczba zachorowań na grypę i COVID-19 może gwałtownie wzrosnąć

Szpitale w Europie i w Stanach Zjednoczonych biją na alarm w związku z wrastającą liczbą przypadków COVID-19 i przestrzegają przed nadchodzącym sezonem grypowym. Eksperci z Laboratorium Dynamiki Zdrowia Publicznego (PHDL) na Uniwersytecie w Pittsburghu ostrzegają przed tegoroczną zimą i zapowiadają, że może nas czekać "bliźniacza pandemia" (twindemia). Naukowcy uważają, że zeszłoroczny, stłumiony sezon grypowy, może doprowadzić do gwałtownego wzrostu infekcji w nadchodzącym sezonie. Szczyt zarażeń może się zbiec z apogeum IV fali koronawirusa. Laboratorium przygląda się rozwojowi grypy od ponad dekady. Według analizy specjalistów, zeszłoroczne stłumienie choroby miało związek z nałożonymi obostrzeniami. Stany Zjednoczone odnotowały ogromny spadek zachorowalności na grypę w 2020 roku, kiedy wprowadzono ograniczenia, mające na celu zatrzymanie COVID-19, takie jak ograniczenia podróży, noszenie masek, dystans społeczny czy lekcje zdalne. Co roku liczbę pacjentów trafiających do szpitali w USA w wyniku grypy podaje się w setkach tysięcy. Wstępne badanie wykazało, że w tym roku może nastąpić aż ponad 100 tys. dodatkowych przypadków potrzebujących hospitalizacji. Należy zaznaczyć, że opieka medyczna w Stanach Zjednoczonych jest bardzo droga, co oznacza, że nie wszyscy chorzy trafiają do szpitali. Analiza została przeprowadzona przez tradycyjne narzędzie do modelowania chorób zakaźnych, które dzieli populację na osoby podatne na infekcje, zakażone, wyleczone, hospitalizowane i zmarłe. Według ekspertów, na skutki "bliźniaczej pandemii" najbardziej narażone są małe dzieci. Wynika to z tego, że miały one mniejszą styczność z wirusem, więc nie rozwinęły wystarczającej odporności. Zagrożone są również osoby starsze, zwłaszcza dziadkowie, którzy mają częsty kontakt z wnukami. Przeprowadzone badania wykazały, że zwiększenie liczby szczepień przeciwko grypie wśród dzieci może zmniejszyć u nich liczbę infekcji o połowę. Naukowcy apelują więc o przyjmowanie dawek leku w celu złagodzenia "bliźniaczej pandemii”. Według przekazu PHDL, typowy sezon grypowy zwykle powoduje od 30 do 40 milionów przypadków choroby objawowej, od 400 000 do 800 000 hospitalizacji i od 20 000 do 50 000 zgonów.