WAŻNE
TERAZ

Prezes Zondy budował neobank na Łotwie. Chciał pożyczek na kuriozalnych warunkach

krater

Wielkie kratery w Rosji. Badacze odkrywają jeden po drugim
WIDEO

Wielkie kratery w Rosji. Badacze odkrywają jeden po drugim

W regionie Jamalsko-Nienieckim w północnej Syberii znajdują się ogromne skaliste kratery, które pojawiły się w wiecznej zmarzlinie. Pierwszy krater został odkryty w 2014 r. przez helikopter przelatujący w pobliżu pola gazowego Bovanenkovo. Ostatni, nazwany C17 – który ma do 33 metrów głębokości i około 25 metrów średnicy – został odkryty w sierpniu 2020 roku, co daje łączną liczbę 17 kraterów zaobserwowanych do tej pory na Półwyspie Jamalskim. Naukowcy twierdzą, że jest zbyt wcześnie, aby jednoznacznie określić przyczynę i wpływ kraterów na środowisko. Jedną z wiodących teorii jest to, że topnienie wiecznej zmarzliny spowodowane globalnym ociepleniem powoduje, że niegdyś twardy jak skała grunt mięknie, umożliwiając bąbelkom metanu i innym gazom zbierać się i pchać w górę. Gazy te powodują gromadzenie się kopców ziemi, które następnie eksplodują, wystrzeliwując gaz. Według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) Rosja wyprodukowała 12 897 t metanu, co odpowiada 16,9 procent światowych emisji w 2020 roku. Podczas niedawnej ekspedycji geolodzy z Tomskiego Uniwersytetu Państwowego pobrali próbki mchu z ogromnego bagna Vasyugan, największego bagna na półkuli północnej. Ogromnym problemem jest topnienie rozległego systemu zamarzniętych bagien w północnej Syberii Zachodniej w wyniku gwałtownie rosnących temperatur. Według naukowców, gdy te bagna topią się, uwalniają do atmosfery dużą liczbę szkodliwych gazów, takich jak metan i dwutlenek węgla. Eksperci szacują, że rezerwy metanu na tych bagnach mogą wynieść około 70 miliardów ton.
Zaskakujące odkrycie w Luizjanie. "Wykrzyknąłem: o mój Boże!"
WIDEO

Zaskakujące odkrycie w Luizjanie. "Wykrzyknąłem: o mój Boże!"

Naukowcy twierdzą, że znaleźli nowe ślady pozostawione przez potężne tsunami, które 66 milionów lat temu wywołał meteoryt. Odkrycia dokonano przypadkiem. Dr Gary Kinsland z Uniwersytetu w Luizjanie był zaangażowany w dwa pozornie niepowiązane ze sobą projekty. Badał krater Chixculub na dnie Zatoki Meksykańskiej, którego powstanie łączy się z czasem, kiedy wymarły dinozaury. Miał on powstać podczas uderzenia meteorytu, czego następstwem miało być ogromne tsunami. Jednocześnie jego studenci mapowali obecność metanu w północnej Luizjanie. Radar penetrujący glebę wykazał istnienie charakterystycznych zmarszczeń. "Dodałem 2 do 2 i wykrzyknąłem: o mój Boże!" – napisał w oficjalnym oświadczeniu Kinsland. Badacz wysunął więc hipotezę, że ślady tsunami ciągną się aż od krateru Chixculub do północnej części stanu. Jeśli badacz się nie myli, to znaczy, że odkrył właśnie największą na świecie tego typu formację. Zmarszczki mają 16 m wysokości i występują co 600 m. Zachowały się dlatego, że nie powstały na lądzie, ale na odpowiedniej głębokości w wodzie. Wg szacunków wynosiła ona 60 m, co znaczy, że fale tsunami miały wysokość prawie 2 km. Sensacja wywołała kontrowersje w środowisku naukowym. Sedymentolog z Universidade de Coimbra w Portugalii – J.M. Costa – uważa, że "zmarszczki" są skutkiem jakiegoś innego wydarzenia. - Trudno jest zrozumieć, w jaki sposób tak wysokoenergetyczne wydarzenie może tworzyć zmarszczki, ponieważ zwykle są one kojarzone ze znacznie spokojniejszym środowiskiem – napisał.