legenda

Eksperci rozszyfrowują 700-letni manuskrypt opowiadający historię Camelotu. Tekst mógł być podstawą legendy o królu Arturze
WIDEO

Eksperci rozszyfrowują 700-letni manuskrypt opowiadający historię Camelotu. Tekst mógł być podstawą legendy o królu Arturze

Naukowcy z biblioteki w Bristolu w Wielkiej Brytanii podjęli się analizy znalezionego w 2019 roku manuskryptu. Tajemnicze pismo liczy ponad 700-lat i mogło stanowić podstawę słynnej legendy o królu Arturze i Camelocie. Średniowieczne francuskie pismo przetłumaczono na język angielski, a po dwóch latach badań manuskryptu wnioski naukowców zostały przedstawione w książce "The Bristol Merlin: Revealing the Secrets of a Medieval Fragment”. Eksperci uważają, że te siedem kawałków pergaminu zostało poddanych ówczesnemu recyclingowi. Profesor Tether twierdzi, że wklejono je do czterotomowej kopii dzieł francuskiego filozofa Jeana Gersona, wydanej w latach 1494–1502. Manuskrypt posłużył jako oprawa, ponieważ w tamtych czasach pisma były cenione nie ze względu na treść, ale pergamin. Zespół badaczy wykorzystał zaawansowane techniki obrazowania, aby odkryć uszkodzone fragmenty tekstu niewidoczne gołym okiem, a także zidentyfikował używany atrament. Nie jest jasne, dlaczego rękopis został poddany recyklingowi i uznany za "odpad”. Mogło to być spowodowane dostępnością anglojęzycznych powtórzeń legendy o królu Arturze w druku. Leah Tether z Uniwersytetu w Bristolu określiła znalezisko jako jedną z pierwotnych narracji opowieści o Camelocie. Na oficjalnej stronie uczelni ekspertka podsumowała analizę badań. - Byliśmy w stanie datować rękopis, z którego pobrano fragmenty, na lata 1250-1275 dzięki analizie paleograficznej (pismo ręczne), i zlokalizowaliśmy go w północnej, prawdopodobnie północno-wschodniej Francji, za pomocą badań lingwistycznych- czytamy w wywiadzie. Poprzez przepisanie manuskryptu na język angielski, naukowcy byli w stanie zidentyfikować subtelne, ale znaczące różnice w opowiadaniach. Opisy działań różnych postaci są miejscami bardziej szczegółowe, romans Merlina z czarodziejką Viviane jest ukazany jako mniej erotyczny i powściągliwy.
Tajemnica Świętego Graala. Czy słynny kielich Jezusa może kryć się na Mazurach?
WIDEO

Tajemnica Świętego Graala. Czy słynny kielich Jezusa może kryć się na Mazurach?

Na temat Świętego Graala powstało wiele legend. Jedna jest szczególnie ciekawa i sugeruje, że najsłynniejszy kielich wszech czasów może kryć się w małej wsi na Mazurach – Bezławkach w powiecie kętrzyńskim. Z naczynia miał pić sam Jezus podczas Ostatniej Wieczerzy i później wpaść w posiadanie króla Artura. Jak, zatem Graal mógłby trafić do Polski? Według legendy, kielich został odnaleziony na przełomie V i VI wieku przez sir Galahada, rycerza króla Artura. Skarb miał zostać oddany władcy, a następnie miał być przekazywany z pokolenia na pokolenie do końca dynastii. Po śmierci ostatniego króla anglosaskiego Harald II, tron przejął Wilhelm Zdobywca. Synowie zmarłego władcy musieli opuścić kraj. Mężczyźni mieli zabrać dobytek, w tym Świętego Graala i ruszyć w kierunku Konstantynopola przez Litwę i Ruś. Jeden z nich, o imieniu Godwin miał zostać na ternach Polski. Legenda głosi, że był on przodkiem Giedymina, dziada Władysława Jagiełły i księcia Bolesława Świdrygiełły. W 1402 roku Świdrygiełło wziął udział w krzyżackiej wyprawie na Wilno i, jak głoszą opowieści, osiadł na zamku w Bezławkach, gdzie miał pozostawić kielich. Według kolejnych doniesień, w 1520 r., podczas ostatniej wojny polsko-krzyżackiej, Święty Graal miał zostać zamurowany w ścianach budynku. Zamek w Bezławkach do lat 80. XX wieku powstawał w rękach ewangelików. Dziś jest kościołem filialnym parafii katolickiej w Wilkowie.