mateusz kijowski

WIDEO

Kijowski nie rezygnuje z bycia szefem KOD-u. "To moje dziecko, sprawy personalne są drugorzędne"

Polityczna kariera Mateusza Kijowskiego pod koniec ubiegłego roku zawisła na włosku. Wszystko za sprawą przekrętów finansowych, jakich dopuszczał się lider KOD-u. Przelał sobie w tajemnicy na swoje konto 90 tysięcy złotych (a według nowych informacji - nawet 120!) zebranych od sympatyków Komitetu Obrony Demokracji. Dodatkowo - przelewał 15 tysięcy na konto firmy żony, żeby ukryć je przed komornikiem ścigającym go za zaległe alimenty na trójkę dzieci. Wspomniane fakty, którym nie zaprzeczył, przyczyniły się do osłabienia zaufania wobec KOD-u. Wielu działaczy wzywało go do ustąpienia z fotela przewodniczącego. Nie zrobił tego i nie zamierza się wycofywać. Już zapowiada, że weźmie udział w kolejnych wyborach na przewodniczącego Komitetu Obrony Demokracji, które odbędą się pod koniec maja. Jego zdaniem sprawy personalne są drugorzędne. Sprawy personalne w KOD są drugorzędne. Istotne jest to, czy KOD nadal będzie występował w obronie demokracji. Będę startował i nie widzę powodu, dla którego miałbym nie startować. Na tym polega demokracja, żeby pozwolić wyborcom wybrać, a nie na decydowaniu kto zostanie wybrany, gdzieś w jakichś zakulisowych rozgrywkach. KOD to moje dziecko, mam wiele głosów oczekiwania, że mam startować, że absolutnie nie wolno mi się wycofać. Nigdy nie ustąpi?
WIDEO

"Czy Kijowski powinien odejść? To kwestia poczucia honoru i własnej uczciwości"

"Jeśli wyniki audytu będą wątpliwe Mateusz Kijowski powinien podjąć męską decyzję i pożegnać się z Komitetem Obrony Demokracji" - powiedział Radomir Szumełda, wiceprzewodniczący KOD. Odniósł się do informacji, że do firmy informatycznej Kijowskiego i jego żony miały trafiać pieniądze ze zbiórek publicznych Komitetu Obrony Demokracji. Konkretnie 90 tysięcy złotych za rzekome świadczenie usług informatycznych. Pytany, czy Mateusz Kijowski powinien odejść, powiedział, że to jego decyzja i nikt na to nie ma wpływu. Dodał jednak, że to "kwestia poczucia honoru i własnej uczciwości". Rzeczywiście dzisiaj mamy w KOD-zie kłopot - przyznał Szumełda. Przed nami są audyty. Jeśli będą korzystne dla Mateusza Kijowskiego nie ma problemu, żeby wrócił, startował w wyborach. Jeśli rzeczywiście wyniki tych audytów będą wątpliwe, to jego decyzja. To kwestia poczucia honoru i własnej uczciwości. Odniósł się także do zapewnień Kijowskiego, że zarząd KOD-u powinien wiedzieć, że otrzymywał pieniądze. Lider KOD zapewniał, że w kwietniu rozmawiał m.in. z Szumełdą. Nie wiedziałem, że spółka Kijowskiego bierze jakiekolwiek pieniądze. O tym dowiedziałem się na początku grudnia. Żyłem w przekonaniu, że cała obsługa i strony internetowe, były realizowane przez wolontariuszy. Czuję się mocno zawiedziony. Najgorsze jest to, że to trafia w całą organizację i miliony sympatyków KOD-u. Odbudowanie zaufania będzie bardzo trudne.