minister zdrowia (strona 4 z 4)

WIDEO

Minister Zdrowia o matce błagającej o cesarskie cięcie: "Nie wprowadzimy go na żądanie"

W piątek wyszła na jaw bulwersująca historia jednej z matek ze Świebodzina. Do tamtejszego szpitala około szóstej rano trafiła rodząca kobieta. Pomimo pośpiechu jej i męża, poród nie miał końca, a co gorsze, kobieta zaczęła słabnąć. Wtedy zaczęli z mężem prosić o wykonanie cesarskiego cięcia, które pozwoliłoby jej urodzić. Małżeństwo trzy razy próbowało nakłonić lekarza do zmiany decyzji i pomocy, a kolejne godziny mijały. W końcu doszło do drastycznego porodu - dopiero o godzinie 20:00, czyli 14 godzin odkąd matka trafiła do szpitala. Niestety, dla dziecka było już za późno. Nie przeżyło. W odpowiedzi na tę i inne historie minister zdrowia Konstanty Radziwiłł w TVN24 stwierdził, że lepszym rozwiązaniem zarówno dla matki, jak i dziecka jest poród naturalny. Podkreślił zarazem, że kobieta w trakcie porodu ma prawo do znieczulenia, nie może natomiast żądać cesarskiego cięcia. Lepszym rozwiązaniem jest poród naturalny, zarówno dla mamy, jak i dziecka. Nie ma mowy, żeby wprowadzić program cesarskiego cięcia na żądanie. Tam gdzie kobieta oczekuje znieczulenia, powinno być jej zapewnione, ale to nie dotyczy cięcia cesarskiego. Zdaniem ministra lepiej skazywać matkę na 14 godzin porodu i urodzenie martwego dziecka, niż odpowiedzieć na jej prośby? W tym wypadku żądanie wydaje się być mocno niewłaściwym słowem.
WIDEO

Minister zdrowia przeciwko tabletce "dzień po". "Ma działanie wczesnoporonne"

Nie milką echa ubiegłotygodniowego posiedzenia Rady Ministrów. Rząd Prawa i Sprawiedliwości zdecydował, że tzw. "tabletki dzień po" znów będą dostępne tylko na receptę. Pigułki o nazwie Ella One stosuje się w nagłych wypadkach, gdy istnieją obawy, że stosunek może zakończyć się nieplanowaną ciążą. Decyzji broni minister zdrowia Konstanty Radziwiłł, który stwierdził, że nie przepisałby takiej tabletki swojej pacjentce. Nawet gdyby była zgwałcona. Przypomnijmy, że od tygodnia tabletki są sprzedawane tylko na receptę, mimo że wcześniej osoby po 15. roku życia mogły je kupić bez żadnych problemów. W rozmowie z TVN24 minister zdrowia stwierdził, że stało się tak ze względu na działania niepożądane związane z zażywaniem owych pigułek. Dodał również, że tabletka ma działanie wczesnoporonne, co powinno skutkować wydawaniem jej wyłącznie na receptę. To są substancje o silnym działaniu, które mogą potencjalnie wywołać różne działania niepożądane. Ta sprawa ma aspekt moralny. Nie ulega wątpliwości, że te tabletki mają działanie wczesnoporonne i taką informację pacjentka powinna uzyskać od lekarza. Dla niektórych ma to znaczenie. Przypomnijmy, że ginekolodzy podkreślają, że pigułki nie powodują aborcji, a jedynie opóźniają owulację. Jak widać jednak, opinie ginekologów i ministra zdrowia znacząco się różnią.