money. to się liczy (strona 7 z 49)

Rekordowa inflacja. Tak drogo nie było od 20 lat. Prof. Orłowski: Najbardziej martwi mnie skokowy wzrost cen żywności
5:17

Rekordowa inflacja. Tak drogo nie było od 20 lat. Prof. Orłowski: Najbardziej martwi mnie skokowy wzrost cen żywności

Inflacja bije kolejny rekord - 5,4 proc. według danych GUS. Ceny nie rosły tak mocno aż od 20 lat. - Nie dzieje się nic, co mogłoby być zaskoczeniem. Zaskakuje tylko tempo tego, co się dzieje - powiedział w programie "Money. To się liczy" prof. Witold Orłowski, ekonomista, wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula. - Zaskakuje też Narodowy Bank Polski, który ciągle informuje, że inflacja doszła już do szczytu i zaraz zacznie spadać. A ona zamiast spadać, to się ciągle rozkręca. Jednak emocjonujemy się niewłaściwymi wskaźnikami. Inflacja na poziomie 5,4 proc. to jeszcze nie jest groźne zjawisko, bo ten poziom wynika głównie ze wzrostów cen ropy naftowej i paliw. Natomiast to, co mnie naprawdę niepokoi, to na przykład wskaźnik wzrostu cen żywności, który z miesiąca na miesiąc się zwiększa. Jeszcze niedawno był bliski zera, a teraz to 4 proc. To skokowy wzrost. A prezes NBP i jego analitycy ciągle podkreślają, że wzrost inflacji to właśnie kwestia drogich paliw, że mamy zacisnąć zęby i z tym żyć. A skokowy wzrost cen żywności i usług, co wszyscy widzimy, to już ewidentnie efekt dwóch składowych. Po pierwsze, to popyt rosnący szybciej niż gospodarka jest w stanie dostarczyć podaż. Po drugie, to bezrobocie na prawie zerowym poziomie, więc nie można znaleźć ludzi do pracy. Dlatego mnie od kilku miesięcy niepokoi rosnąca dynamika cen usług i żywności. Jeśli to się nie zatrzyma, to może być kiepsko - dodał prof. Orłowski.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Składka zdrowotna. "Drastyczna zmiana. Wzrost obciążeń o kilkaset procent"
3:17

Składka zdrowotna. "Drastyczna zmiana. Wzrost obciążeń o kilkaset procent"

Rząd planuje podnieść składkę zdrowotną, przedsiębiorcy zapłacą dużo więcej. Władze jednak nie wykluczają, że ostateczny poziom podniesienia składki będzie niższy. Wzrost będzie rozłożony w czasie? - Myślę, że to jest testowanie możliwości wprowadzenia rozłożonego w czasie zwiększenia obciążeń podatników, prowadzących jednoosobową działalność gospodarczą, bo tylko tej grupy dotyczy ta propozycja. Zakładam, że to są wypracowane i testowane przez rząd koncepcje - powiedział w programie "Money. To się liczy" Grzegorz Baczewski, dyrektor generalny Konfederacji Lewiatan. - Ta zmiana docelowo będzie oznaczała bardzo drastyczny wzrost obciążeń podatkowych. Powiedzmy sobie szczerze, to nie jest wzrost składki zdrowotnej, a odejście od odliczenia części składki zdrowotnej od podatku dochodowego, co oznacza wzrost tego podatku. Mówimy o wzroście o 9 proc., bo wielu przedsiębiorców rozlicza się na podstawie ryczałtu. Bardzo wyraźnie widać, że przejście na 3-procentową składkę zdrowotną, liczoną od dochodu, jest - nawet przy niskich dochodach - zwiększeniem obciążeń o kilkaset procent. Warto powiedzieć, że docelowo rząd i tak zakłada dojście do 9 procent. Nie wiemy, czy to będzie w 2024, czy wcześniej. To odłożenie w czasie systemowej zmiany, która będzie powodowała bardzo drastyczną zmianę warunków rozliczeń przedsiębiorców. W okresie, w którym znaczna część przedsiębiorców boryka się jeszcze ze skutkami pandemii koronawirusa i z bardzo dużą niepewnością - dodał.
Patrycjusz Wyżga Patrycjusz Wyżga
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski
Waloryzacja emerytur 2022. Ile konkretnie? Inflacja zje podwyżki? Ekspert wylicza
6:58

Waloryzacja emerytur 2022. Ile konkretnie? Inflacja zje podwyżki? Ekspert wylicza

Rząd przyjął projekt budżetu na 2022 rok, zakłada m.in. waloryzację ren i emerytur na poziomie 4,89 proc. O ile konkretnie wzrosną emerytury? - Najniższa emerytura to będzie około 1315 złotych, minimum, a może nawet 1320 zł. Mówimy o kwotach brutto - powiedział w programie "Money. To się liczy" Oskar Sobolewski, ekspert Instytutu Emerytalnego. Był też pytany, czy waloryzacja emerytur nie zostanie zjedzona przez wzrost cen. - Oczywiście głównym powodem waloryzacji jest inflacja, czyli wzrost cen, który w ostatnich miesiącach rozpędza się coraz bardziej i też jest historyczny, patrząc po ostatniej dekadzie. Finalnie duża część, pytanie jak duża, zostanie skonsumowana przez wszechobecne podwyżki cen, czy to produktów żywnościowych, czy energii, kosztów paliwa. Ale nadal jest to ustawowe prawo do zwiększenia wartości świadczenia. Gdyby tego nie było, emerytury co roku znaczyłyby coraz mniej, ich wartość byłaby coraz niższa. Inną kwestią jest poziom wyznaczenia waloryzacji, kreatywność budżetu od wielu lat osiąga kolejne poziomy. Tu nie ma wątpliwości, że jest to szukanie oszczędności wszędzie, gdzie się da. Jedną z opcji jest wpisywanie do budżetu minimalnego wskaźnika waloryzacji, a ona pewnie będzie jeszcze wyższa. Może się jednak okazać, że gdyby rząd szykował się do przedterminowych wyborów, to ta waloryzacja mogłaby być również kwotowa, na poziomie co najmniej 100 zł. Chociaż dopóki nie będzie rozpisanych wcześniejszych wyborów nie powinniśmy się tego spodziewać - odparł.
Paweł Orlikowski Paweł Orlikowski