Martin Bormann. Polowanie na "zaginionego" nazistę
Był jednym z przywódców III Rzeszy, najbardziej zaufanym człowiekiem Adolfa Hitlera. Ostatnie chwile istnienia nazistowskiego państwa spędził w bunkrze, razem z dyktatorem i spisał jego polityczny testament. Martin Bormann opuścił berliński bunkier Hitlera po jego samobójstwie i słuch po nim zaginął na długi czas. Choć jeden z towarzyszy Bormanna zeznał, że sekretarz Hitlera nie żyje, tuż po wojnie nie znaleziono jego ciała. Dało to początek licznym plotkom. Obsesja poszukiwania Bormanna ogarnęła również brytyjskie MI5. Agenci z różnych stron świata przez donosili centrali o rzekomych miejscach pobytu prominentnego nazisty. Wg raportów był widziany w Niemczech w tyrolskim kapeluszu. W Tybecie miał towarzyszyć blademu Hitlerowi. W szwajcarskim Lugano rzekomo podszywał się pod izraelskiego doktora, a w Maroko planował za pomocą map i globusa ponowny podbój świata przez nazistów. Rzekomo był też w Boliwii, Włoszech, Norwegii i Brazylii. Co raz to nowe rewelacje irytowały dowództwo MI5. Gdy kolejny meldunek doniósł, że Bormanna widziano w Szwecji, na meldunku umieszczono dowcipny dopisek: najwyższy czas, by Bormann przyjechał do Szwecji! Bormanna szukało przez wiele lat nie tylko MI5, ale też CIA, rząd RFN i łowca nazistów Szymon Weisenthal. Na próżno. W 1979 roku, podczas prac budowlanych w Zachodnim Berlinie, w okolicach gdzie świadek widział ciało Bormanna odkryto dwa szkielety. Jeden z nich został zidentyfikowany jako należący do Martina Bormanna. Został on uznany za zmarłego, a jego poszukiwania za zakończone. Nie zezwolono jednak na pochówek. Szczątki zachowano do przyszłych badań. W 1998 r., testy DNA potwierdziły śmierć ponad wszelka wątpliwość. Szkielet został skremowany, a prochy wrzucono do Bałtyku.