newsroom (strona 6 z 30)

Donald Tusk z rządowymi ekspertami ds. COVID-19. "Zręczny krok"
7
3:37

Donald Tusk z rządowymi ekspertami ds. COVID-19. "Zręczny krok"

Donald Tusk w czwartek pokazał się w gronie ekspertów z Rady Medycznej ds. COVID-19. Czy jego powrót do polskiej polityki przynosi już pozytywne efekty? O to m.in. pytany był prof. Sławomir Sowiński z UKSW w programie "Newsroom" WP. - Myślę, że po pierwsze na całościową ocenę powrotu Donalda Tuska przyjdzie jeszcze czas. Dzisiaj jesteśmy świadkami takiego bardzo zręcznego rozpoczęcia drugiego etapu tego powrotu - uważa gość. - Przez pierwszy miesiąc ewidentnie widzieliśmy, że premier Donald Tusk próbował przywrócić sterowność w Platformie Obywatelskiej, przejąć tę władzę w Platformie i po drugie, ewidentnie kierował się już do takiego elektoratu zmobilizowanego, który czeka na silnego, sprawnego przywódcę. (...) Dzisiaj rzeczywiście mamy pewien nowy krok - dodał. Zdaniem eksperta, jest to "dość przemyślane i dość zręczne wejście na pole dyskusji i sporu emocji, związanych z COVID-19". - Bardzo zręczny krok - ocenił specjalista. Dodał również, że to pole, na które "wchodzi premier Tusk" jest "bardzo niewygodne dla premiera Morawieckiego i dla PiS-u". - Dlatego, że jak obserwujemy mapę szczepień, to ona jest odwrotnie proporcjonalna do mapy poparcia politycznego dla Prawa i Sprawiedliwości. Cześć elektoratu PiS ma wyraźny dystans wobec akcji szczepień i teraz PiS jest w pewnym (...) rozdarciu między opiniami swoich ekspertów i opiniami części elektoratu - wyjaśniał. - Więc PiS nie może podejmować wyrazistych kroków, natomiast opozycja może - uznał prof. Sowiński. Wracając do tematu samego Donalda Tuska i jego powrotu stwierdził zaś, że to "już nie walka o uporządkowanie szeregów opozycji, tylko walka o elektorat, który jest otwarty, niezdecydowany, który do tej porty na partie opozycyjne nie był skłonny głosować".
Obowiązek szczepień? Ekspert wymienia grupy, które mogą zostać nim objęte
3
5:23

Obowiązek szczepień? Ekspert wymienia grupy, które mogą zostać nim objęte

Obowiązek szczepień w Polsce może być wprowadzony wzorem tzw. modelu francuskiego? Zdaniem prof. Miłosza Parczewskiego z Rady Medycznej ds. COVID-19, plan wprowadzenia obowiązku szczepień "nie został jeszcze dokładnie podjęty". - Taki model francuski jest bardzo trudny do wprowadzenia w Polsce, opór społeczny jest bardzo duży - dodał ekspert. - Uważamy, że należałoby szczepić w sposób nie przymusowy, lecz obowiązkowy - oznajmił specjalista. Pytany o scenariusze rozważane przez Radę Medyczną ds. COVID-19 odpowiadał, że "tutaj pojawiają się bardzo ważne głosy, żeby szczepić medyków i osoby pracujące z pacjentami w służbie zdrowia w sposób obowiązkowy". - Liczymy na to, że to się pojawi legislacyjnie w krótkim czasie, chodzi też o studentów medycyny - dodał. - Natomiast poza medykami rozmawiamy na temat osób pracujących z dużą ilością ludzi, np. w gastronomii. I rozmawiamy o nauczycielach - powiedział. Dopytywany stwierdził, że taki obowiązek powinien zostać wprowadzony również w zakresie osób pracujących w handlu, w bliskiej styczności z klientem. - Jestem osobą, która jest za takimi szczepieniami również w handlu - obwieścił. - Te osoby powinny być zaszczepione, żeby uniknąć czwartej fali ale też żeby były bezpiecznie dla siebie i dla swoich pacjentów, klientów i tak dalej - oznajmił. Jego zdaniem także obowiązkiem tym objęte powinny być osoby pracujące w salonach kosmetycznych czy salonach tatuażu. - Ta grupa absolutnie powinna być grupą wyszczepioną - podsumował. - Trzeba pamiętać, że w kontekście szczepień - jeżeli będzie czwarta fala, a z dużym prawdopodobieństwem ona będzie (...) - wszyscy jedziemy na tym samym wózku i musimy mówić o pewnej solidarności szczepionkowej - podkreślił gość programu "Newsroom" WP. - Czyli zaszczepieni chronią zarówno siebie jak i tych niezaszczepionych. I to jest jakby clou problemu, o którym trzeba rozmawiać w kontekście ewentualnych obostrzeń - stwierdził. - Nie jestem fanem obostrzeń, ale może raczej trzeba myśleć o zwolnieniach osób zaszczepionych z pewnych restrykcji, np. z lockdownu, jeżeli będą one musiały być wprowadzane. Tego jeszcze nie wiemy - wyjaśnił specjalista.
Ks. Isakowicz-Zaleski o pedofilii. "Jest szklany sufit"
6:11

Ks. Isakowicz-Zaleski o pedofilii. "Jest szklany sufit"

We wtorek, po niemal roku działalności, Państwowa Komisja ds. Pedofilii przedstawiła pierwszy raport. W liczącym ponad 250 stron dokumencie znalazły się m.in. rezultaty badań akt spraw sądowych oraz rekomendacje skierowane do organów państwa. Do sprawy odniósł się w programie "Newsroom WP" ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Jego zdaniem "to krok do przodu, ale oczekiwania ze strony ofiar i środowisk, które te ofiary wspierają są o wiele większe". - Myślę, że to dane niepełne, bo to tylko te sprawy, które do komisji zostały zgłoszone. A przecież jest ogromna liczba spraw, w których ofiary z różnych powodów albo się wahają, albo rezygnują ze zgłaszania do komisji. Uważam jednak, że raport jest bardzo ciekawy i znalazłem tam wiele (…) wniosków na przyszłość - powiedział duchowny. Ksiądz Isakowicz-Zaleski stwierdził też, że cieszy się, że komisja zaczęła działać, ale ma wątpliwości co do sposobu jej powołania. - On jest skrajnie polityczny. (…) 6 na 7 miejsc zajmują przedstawiciele obozu rządzącego, jest tylko jedna osoba z opozycji. Brakuje jasnego zdefiniowania, na jakich zasadach ta komisja ma działać. (…) Pan przewodniczący (komisji - red.) mówił o ogromnej ilości braków prawnych przy powołaniu tej komisji (…) Komisja przez pierwsze miesiące nie działała, a obecnie ma ogromne kłopoty, bo wiele jej działań nie ma umocowania prawnego - zauważył. Gość programu "Newsroom WP" wskazał, że zgadza się z wieloma wnioskami przedstawionymi podczas wtorkowej konferencji. Wśród nich wskazał m.in. górną granicę wieku ofiary. - Aktualnie wystarczy, że ofiara przekroczy jeden dzień powyżej 15. roku życia, a takich spraw jest sporo, i komisja jest już bezsilna, bo musi działać w zakresie prawa. Jednym z wniosków jest podniesienie tej granicy do 16. roku życia, a moim zdaniem powinna to być komisja ds. dzieci i młodzieży, czyli do osiągnięcia pełnoletności i wtedy rozwiązywałoby to wiele problemów. Na razie jest szklany sufit w postaci 15 lat - tłumaczył.

E. Walas