newsroom (strona 5 z 30)

Gen. Skrzypczak: nie ma takiego muru, który zatrzyma falę uchodźców
4:40

Gen. Skrzypczak: nie ma takiego muru, który zatrzyma falę uchodźców

Jak wnika z szacunków rządu, budowa muru na polsko-białoruskiej granicy pochłonie ponad półtora miliarda złotych. O zasadność tej inwestycji zapytaliśmy w programie "Newsroom WP" generała Waldemara Skrzypczaka. - Nie ma takiego muru, który zatrzyma falę uchodźców, która moim zdaniem dopiero nas czeka. Bliski Wschód, Afryka Północna ruszyły do Europy. I widać wyraźnie, że Europa sobie z tym problemem nie radzi. Państwa się grodzą, stawiają mury i płoty. To rozwiązanie tymczasowe, doraźne, ono nie zatrzyma fali migracji i nie rozwiąże problemu. Tereny, z których przychodzą ci ludzie, to tereny ubogie - wskazał. Zdaniem Skrzypczaka, polsko-białoruska granica nie jest jedyną drogą przerzutu migrantów. Jak przekonywał, uruchomiony został także kierunek ukraiński. - Podobnie jak każdy inny kraj od południa Polski. Granice są otwarte w związku z tym z tych kierunków dokonywane są przerzuty migrantów przez zorganizowane grupy przestępcze - powiedział. Zapytany o rozwiązanie, które widzi w tej sytuacji, generał stwierdził, że przede wszystkim zmobilizowałby Unię Europejską, by "pomagała tym ludziom tam, skąd pochodzą". - Miliony ludzi z tamtych rejonów wegetują w obozach dla uchodźców. To nie jest żadna perspektywa. (…) UE nie daje tym ludziom niczego oprócz jedzenia i jakiegoś zakwaterowania. Ale czy oni mają spędzić tam całe życie? Na to wygląda i zdaniem UE tak ma być. To nie jest rozwiązanie. Środki, które ma Unia powinno angażować się na to, by tym ludziom zapewnić warunki do godnego życia tam, skąd pochodzą. (…) Tam powinny być inwestycje, które zatrzymają ich w ojczyznach - tłumaczył.

E. Walas

Poseł PiS o stanie wyjątkowym. "Każdy, kto atakuje działania SG, gra ręka w rękę z Łukaszenką"
2
5:54

Poseł PiS o stanie wyjątkowym. "Każdy, kto atakuje działania SG, gra ręka w rękę z Łukaszenką"

- Stan wyjątkowy jest konieczny ponieważ mamy do czynienia cały czas z atakiem na Polskę metodami wojny nowej generacji, metodami hybrydowymi. Musimy się przed tym atakiem skutecznie bronić. Stan wyjątkowy w tym wąskim pasie przygranicznym (…) ułatwia pracę funkcjonariuszom Straży Granicznej, ułatwia pracę żołnierzom. Dzięki niemu mogą po prostu skutecznie bronić naszej granicy - powiedział w programie "Newsroom" WP Marcin Horała. Poseł PiS dodał, że podobne działania służb białoruskich praktykowane były na granicy polsko-litewskiej i w obecnej chwili raczej ustają. - Na kierunku polskim niestety trwają, ponieważ patrząc na zachowanie części opozycji, części elit opiniotwórczych w Polsce, może być gdzieś tam po stronie białoruskiej nadzieja, że do takiego stanu skłócenia wewnętrznego, rozkładu decyzyjnego, rozkładu moralnego wreszcie po stronie polskiej można doprowadzić. Trzeba to po prostu stronie białoruskiej zdecydowanie wybić z głowy - dodał. Polityk, pytany o to jego zdaniem opozycja - krytykując działania rządu - idzie "ręka w rękę" z Aleksandrem Łukaszenką, odparł że "nie cała". - Ci wszyscy, którzy krytykują działania Straży Granicznej, funkcjonariuszy. Ci wszyscy, którzy formułują pod ich adresem absurdalne, nieraz niezwykle oburzające porównania czy oskarżenia. To jest sygnał dla drugiej strony, że być może polski żołnierz (…) nie ma poparcia w społeczeństwie, że być może gdyby ten atak miał się nasilić (…) to Polska nie będzie się bronić czy będzie bronić się słabiej, bo część polskiego społeczeństwa będzie podważać działania swoich sił zbrojnych i swoich funkcjonariuszy - oznajmił Marcin Horała. - Każdy, kto atakuje nasze służby, kto atakuje w tym kontekście działania Straży Granicznej czy wojska, tak - gra ręka w rękę z Łukaszenką - podsumował.
Śmiszek bez ogródek: To Morawiecki i Kaczyński grają w jasełkach Łukaszenki
4:41

Śmiszek bez ogródek: To Morawiecki i Kaczyński grają w jasełkach Łukaszenki

Nie milkną echa poniedziałkowej, burzliwej dyskusji ws. stanu wyjątkowego w Sejmie. Premier Mateusz Morawiecki zaatakował opozycję twierdząc, że "odkrywa rolę oklaskiwaną w Moskwie i Mińsku". Do jego słów odniósł się w programie "Newsroom WP" Krzysztof Śmiszek z Lewicy. - Nie czuję się zdrajcą. Przede wszystkim czuję się polskim patriotą, który chce przestrzegania Konstytucji. W poniedziałek mieliśmy jasny przykład łamania podstawowych zasad konstytucyjnych przez premiera Morawieckiego i prezydenta Dudę. Konstytucja mówi bardzo jednoznacznie kiedy można wprowadzić stan wyjątkowy - kiedy normalne środki dostępne rządowi nie wystarczają do tego, aby zażegnać jakieś zagrożenie wewnętrzne bądź zewnętrzne. Pytam więc: czy 32 osoby, które utknęły na granicy pomiędzy wielką polityką białoruską a polską to właśnie to zagrożenie, z którym nie można poradzić sobie w sposób standardowy? Myślę, że rząd premiera Morawieckiego zrobił jedną rzecz: pokazał, że nie jest w stanie normalnie zarządzać kryzysami czy pewnymi wyzwaniami - stwierdził Śmiszek. Jak przekonywał, rozwiązanie w tej sytuacji jest proste. - Trzeba przyjąć od tych osób wnioski o status uchodźcy, szybko je rozpatrzyć i wpuścić na teren Polski, tak jak to robiliśmy od 30 lat, bo jesteśmy stroną Konwencji Genewskiej. (…) Tak naprawdę to premier Morawiecki i Kaczyński grają w jasełkach Łukaszenki,bo telewizja białoruska od kilku dni pokazuje, co Polska robi z uchodźcami. Jesteśmy w niej przedstawiani jako kraj nietolerancyjny, który głodzi ludzi na granicy. Łukaszenka i Putin osiągnęli swój cel: pokazali Polskę jako kraj nieprzygotowany do kryzysu migracyjnego, niepotrafiący poradzić sobie z grupą ludzi, którzy potrzebują pomocy - tłumaczył Śmiszek.

E. Walas

Protest medyków. Przewodniczący Porozumienia Rezydentów odpowiada Niedzielskiemu
4:50

Protest medyków. Przewodniczący Porozumienia Rezydentów odpowiada Niedzielskiemu

W ubiegłym tygodniu minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował o odrzuceniu przez przewodniczącego Porozumienia Rezydentów Wojciecha Szarańca zaproszenie na rozmowy w sprawie sytuacji ratowników medycznych. O sprawę zapytaliśmy w programie „Newsroom WP” przewodniczącego organizacji. - Jako Porozumienie Rezydentów i komitet protestacyjno-strajkowy jesteśmy otwarci na wszystkie rozmowy. (…) Rzeczywiście, dostałem zaproszenie od ministra Niedzielskiego natomiast zaapelowałem o włączenie do rozmów także innych członków komitetu. Nie wyobrażam sobie rozmowy o przyszłości polskiej ochrony zdrowia w pojedynkę. Ten system to naczynia połączone. To nie tylko lekarze czy rezydenci, ale też ciężka praca pielęgniarek, ratowników medycznych, rehabilitantów, fizjoterapeutów i wielu innych osób. Myślę, że możemy szczerze porozmawiać w szerszym gronie - tłumaczył Szaraniec. Jak dodał, do tej pory nie otrzymał żadnej kontrpropozycji od ministra zdrowia. Nie dostała jej też żadna inna osoba z komitetu protestacyjno-strajkowego. Szaraniec oznajmił też, że nic nie zmieniło się natomiast w planach organizacji strajku w stolicy. - 11 września rozpoczynamy wielką manifestację w Warszawie, a tuż po niej zbudujemy "białe miasteczko 2.0." To będzie bardzo duże przedsięwzięcie. Na dzień dzisiejszy weźmie w niej udział od kilku do kilkunastu tysięcy osób, ale cały czas napływają kolejne zgłoszenia. Zależy nam na zdrowiu Polaków - przekonywał.

E. Walas

Stan wyjątkowy. Prof. Dudek: Opozycja mogła na tym nieco ugrać
2:25

Stan wyjątkowy. Prof. Dudek: Opozycja mogła na tym nieco ugrać

W poniedziałek posłowie zajmują się rozporządzeniem prezydenta Andrzeja Dudy o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym z Białorusią. Jak przekonywał w programie "Newsroom WP" prof. Antoni Dudek z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, "gdyby opozycja miała do tego od początku nieco inne podejście, mogła na tym nieco ugrać pokazując słabości narracji PiS-u w tej sprawie". - Oczywiście nie mamy do czynienia z jakimś apokaliptycznym zagrożeniem polskich granic, które buduje propaganda wspierająca PiS. Nie ma w tym kryzysie przewodniczącego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego i spraw Obronnych Jarosława Kaczyńskiego. Zupełnie milczy. Prezydent zachowuje się niepoważnie, bo jeżeli po raz pierwszy w dziejach III RP wprowadzany jest stan wyjątkowy nawet na niewielkim fragmencie terytorium Polski to na tyle ważne wydarzenie, że wypadałoby, żeby głowa państwa osobiście poinformowała o tym Polaków w wystąpieniu telewizyjnym. Z wielu znacznie bardziej błahych powodów prezydent Duda zabierał publicznie głos żądając prawa do wygłaszania orędzia - mówił profesor. Gość programu "Newsroom WP" dodał jednak, że ani krytyka prezydenta, ani wicepremiera Kaczyńskiego, nie przebije krytyki, którą większość Polaków kieruje w kierunku posłów opozycji, "którzy dali się Łukaszence wciągnąć w grę". - Można powiedzieć, ze tu mleko się rozlało i nie da się go w moim przekonaniu z punktu widzenia opozycji uratować. Jedyne, co można zrobić, to starać się przejść do innych problemów i zagadnień, stosując metodę ucieczki do przodu. Ciągnięcie tej sprawy dalej pod hasłem "krwiożerczy reżim Morawieckiego czy Kaczyńskiego", którzy razem z Łukaszenką dręczą migrantów na granicy, nie ma racji bytu. Jest przeciwskuteczne - tłumaczył prof. Dudek.

E. Walas

Powrót Donald Tuska. Ekspert: nie jest tak różowo
7
3:48

Powrót Donald Tuska. Ekspert: nie jest tak różowo

Powrót Donald Tuska do polskiej polityki skomentował gość programu "Newsroom" WP prof. Antoni Dudek z UKSW. - Jeśli patrzeć na to wyłącznie z perspektywy zwolenników Platformy Obywatelskiej, to było wejście smoka. Dlatego, że rzeczywiście - jak wynika z badań - zdecydowania większość wyborców PO jest bardzo zadowolona z powrotu Tuska i generalnie notowania PO poszły w górę, według różnych sondaży. Kosztem ruchu Hołowni - ocenił. - Natomiast jeśli an to spojrzeć z nieco wyższego pułapu (...), to nie jest tak różowo. Okazuje się, że tutaj entuzjazmu nie ma, jak się z kolei analizuje oceny wyborców opozycji, ale tych niebędących zwolennikami PO. Im się powrót Tuska nie podoba - dodał. Zdaniem eksperta, "prawda jest taka, że dla Tuska prawdziwe wejście smoka będzie wtedy, jeżeli skonsoliduje on cały elektorat opozycji i stanie na jego czele". - Na razie udało mu się zatrzymać proces erozji PO pod przywództwem Borysa Budki - zauważył profesor. (...) Nawiązał też do tego, że Donald Tusk w środę pokazał się gronie rządowych ekspertów ds. COVID-19. - Ja twierdzę, że Donald Tusk jest politykiem bardzo doświadczonym i tymi sztuczkami najprawdopodobniej wysunie PO na czoło formacji opozycyjnych, gdzie zresztą Platforma była przez pięć lat rządów PiS-u - oznajmił. Specjalista podkreśla jednak, że Donald Tusk ma również "gigantyczny elektorat negatywny". - I on objawi się już niedługo (...). Donald Tusk, jak rozumiem, nie wrócił po to, żeby jeszcze na stare lata poprzewodzić PO jako partii opozycyjnej, tylko przywrócić ją do władzy. I to jest niezwykle trudne wyzwanie, i droga do sukcesu na tym polu jest daleka - podsumował prof. Antoni Dudek.