newsroom (strona 5 z 30)

Śmiszek bez ogródek: To Morawiecki i Kaczyński grają w jasełkach Łukaszenki
WIDEO

Śmiszek bez ogródek: To Morawiecki i Kaczyński grają w jasełkach Łukaszenki

Nie milkną echa poniedziałkowej, burzliwej dyskusji ws. stanu wyjątkowego w Sejmie. Premier Mateusz Morawiecki zaatakował opozycję twierdząc, że "odkrywa rolę oklaskiwaną w Moskwie i Mińsku". Do jego słów odniósł się w programie "Newsroom WP" Krzysztof Śmiszek z Lewicy. - Nie czuję się zdrajcą. Przede wszystkim czuję się polskim patriotą, który chce przestrzegania Konstytucji. W poniedziałek mieliśmy jasny przykład łamania podstawowych zasad konstytucyjnych przez premiera Morawieckiego i prezydenta Dudę. Konstytucja mówi bardzo jednoznacznie kiedy można wprowadzić stan wyjątkowy - kiedy normalne środki dostępne rządowi nie wystarczają do tego, aby zażegnać jakieś zagrożenie wewnętrzne bądź zewnętrzne. Pytam więc: czy 32 osoby, które utknęły na granicy pomiędzy wielką polityką białoruską a polską to właśnie to zagrożenie, z którym nie można poradzić sobie w sposób standardowy? Myślę, że rząd premiera Morawieckiego zrobił jedną rzecz: pokazał, że nie jest w stanie normalnie zarządzać kryzysami czy pewnymi wyzwaniami - stwierdził Śmiszek. Jak przekonywał, rozwiązanie w tej sytuacji jest proste. - Trzeba przyjąć od tych osób wnioski o status uchodźcy, szybko je rozpatrzyć i wpuścić na teren Polski, tak jak to robiliśmy od 30 lat, bo jesteśmy stroną Konwencji Genewskiej. (…) Tak naprawdę to premier Morawiecki i Kaczyński grają w jasełkach Łukaszenki,bo telewizja białoruska od kilku dni pokazuje, co Polska robi z uchodźcami. Jesteśmy w niej przedstawiani jako kraj nietolerancyjny, który głodzi ludzi na granicy. Łukaszenka i Putin osiągnęli swój cel: pokazali Polskę jako kraj nieprzygotowany do kryzysu migracyjnego, niepotrafiący poradzić sobie z grupą ludzi, którzy potrzebują pomocy - tłumaczył Śmiszek.
Protest medyków. Przewodniczący Porozumienia Rezydentów odpowiada Niedzielskiemu
WIDEO

Protest medyków. Przewodniczący Porozumienia Rezydentów odpowiada Niedzielskiemu

W ubiegłym tygodniu minister zdrowia Adam Niedzielski poinformował o odrzuceniu przez przewodniczącego Porozumienia Rezydentów Wojciecha Szarańca zaproszenie na rozmowy w sprawie sytuacji ratowników medycznych. O sprawę zapytaliśmy w programie „Newsroom WP” przewodniczącego organizacji. - Jako Porozumienie Rezydentów i komitet protestacyjno-strajkowy jesteśmy otwarci na wszystkie rozmowy. (…) Rzeczywiście, dostałem zaproszenie od ministra Niedzielskiego natomiast zaapelowałem o włączenie do rozmów także innych członków komitetu. Nie wyobrażam sobie rozmowy o przyszłości polskiej ochrony zdrowia w pojedynkę. Ten system to naczynia połączone. To nie tylko lekarze czy rezydenci, ale też ciężka praca pielęgniarek, ratowników medycznych, rehabilitantów, fizjoterapeutów i wielu innych osób. Myślę, że możemy szczerze porozmawiać w szerszym gronie - tłumaczył Szaraniec. Jak dodał, do tej pory nie otrzymał żadnej kontrpropozycji od ministra zdrowia. Nie dostała jej też żadna inna osoba z komitetu protestacyjno-strajkowego. Szaraniec oznajmił też, że nic nie zmieniło się natomiast w planach organizacji strajku w stolicy. - 11 września rozpoczynamy wielką manifestację w Warszawie, a tuż po niej zbudujemy "białe miasteczko 2.0." To będzie bardzo duże przedsięwzięcie. Na dzień dzisiejszy weźmie w niej udział od kilku do kilkunastu tysięcy osób, ale cały czas napływają kolejne zgłoszenia. Zależy nam na zdrowiu Polaków - przekonywał.
Stan wyjątkowy. Prof. Dudek: Opozycja mogła na tym nieco ugrać
WIDEO

Stan wyjątkowy. Prof. Dudek: Opozycja mogła na tym nieco ugrać

W poniedziałek posłowie zajmują się rozporządzeniem prezydenta Andrzeja Dudy o wprowadzeniu stanu wyjątkowego w pasie przygranicznym z Białorusią. Jak przekonywał w programie "Newsroom WP" prof. Antoni Dudek z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, "gdyby opozycja miała do tego od początku nieco inne podejście, mogła na tym nieco ugrać pokazując słabości narracji PiS-u w tej sprawie". - Oczywiście nie mamy do czynienia z jakimś apokaliptycznym zagrożeniem polskich granic, które buduje propaganda wspierająca PiS. Nie ma w tym kryzysie przewodniczącego Komitetu ds. Bezpieczeństwa Narodowego i spraw Obronnych Jarosława Kaczyńskiego. Zupełnie milczy. Prezydent zachowuje się niepoważnie, bo jeżeli po raz pierwszy w dziejach III RP wprowadzany jest stan wyjątkowy nawet na niewielkim fragmencie terytorium Polski to na tyle ważne wydarzenie, że wypadałoby, żeby głowa państwa osobiście poinformowała o tym Polaków w wystąpieniu telewizyjnym. Z wielu znacznie bardziej błahych powodów prezydent Duda zabierał publicznie głos żądając prawa do wygłaszania orędzia - mówił profesor. Gość programu "Newsroom WP" dodał jednak, że ani krytyka prezydenta, ani wicepremiera Kaczyńskiego, nie przebije krytyki, którą większość Polaków kieruje w kierunku posłów opozycji, "którzy dali się Łukaszence wciągnąć w grę". - Można powiedzieć, ze tu mleko się rozlało i nie da się go w moim przekonaniu z punktu widzenia opozycji uratować. Jedyne, co można zrobić, to starać się przejść do innych problemów i zagadnień, stosując metodę ucieczki do przodu. Ciągnięcie tej sprawy dalej pod hasłem "krwiożerczy reżim Morawieckiego czy Kaczyńskiego", którzy razem z Łukaszenką dręczą migrantów na granicy, nie ma racji bytu. Jest przeciwskuteczne - tłumaczył prof. Dudek.
Powrót Donald Tuska. Ekspert: nie jest tak różowo
WIDEO

Powrót Donald Tuska. Ekspert: nie jest tak różowo

Powrót Donald Tuska do polskiej polityki skomentował gość programu "Newsroom" WP prof. Antoni Dudek z UKSW. - Jeśli patrzeć na to wyłącznie z perspektywy zwolenników Platformy Obywatelskiej, to było wejście smoka. Dlatego, że rzeczywiście - jak wynika z badań - zdecydowania większość wyborców PO jest bardzo zadowolona z powrotu Tuska i generalnie notowania PO poszły w górę, według różnych sondaży. Kosztem ruchu Hołowni - ocenił. - Natomiast jeśli an to spojrzeć z nieco wyższego pułapu (...), to nie jest tak różowo. Okazuje się, że tutaj entuzjazmu nie ma, jak się z kolei analizuje oceny wyborców opozycji, ale tych niebędących zwolennikami PO. Im się powrót Tuska nie podoba - dodał. Zdaniem eksperta, "prawda jest taka, że dla Tuska prawdziwe wejście smoka będzie wtedy, jeżeli skonsoliduje on cały elektorat opozycji i stanie na jego czele". - Na razie udało mu się zatrzymać proces erozji PO pod przywództwem Borysa Budki - zauważył profesor. (...) Nawiązał też do tego, że Donald Tusk w środę pokazał się gronie rządowych ekspertów ds. COVID-19. - Ja twierdzę, że Donald Tusk jest politykiem bardzo doświadczonym i tymi sztuczkami najprawdopodobniej wysunie PO na czoło formacji opozycyjnych, gdzie zresztą Platforma była przez pięć lat rządów PiS-u - oznajmił. Specjalista podkreśla jednak, że Donald Tusk ma również "gigantyczny elektorat negatywny". - I on objawi się już niedługo (...). Donald Tusk, jak rozumiem, nie wrócił po to, żeby jeszcze na stare lata poprzewodzić PO jako partii opozycyjnej, tylko przywrócić ją do władzy. I to jest niezwykle trudne wyzwanie, i droga do sukcesu na tym polu jest daleka - podsumował prof. Antoni Dudek.
Donald Tusk z rządowymi ekspertami ds. COVID-19. "Zręczny krok"
WIDEO

Donald Tusk z rządowymi ekspertami ds. COVID-19. "Zręczny krok"

Donald Tusk w czwartek pokazał się w gronie ekspertów z Rady Medycznej ds. COVID-19. Czy jego powrót do polskiej polityki przynosi już pozytywne efekty? O to m.in. pytany był prof. Sławomir Sowiński z UKSW w programie "Newsroom" WP. - Myślę, że po pierwsze na całościową ocenę powrotu Donalda Tuska przyjdzie jeszcze czas. Dzisiaj jesteśmy świadkami takiego bardzo zręcznego rozpoczęcia drugiego etapu tego powrotu - uważa gość. - Przez pierwszy miesiąc ewidentnie widzieliśmy, że premier Donald Tusk próbował przywrócić sterowność w Platformie Obywatelskiej, przejąć tę władzę w Platformie i po drugie, ewidentnie kierował się już do takiego elektoratu zmobilizowanego, który czeka na silnego, sprawnego przywódcę. (...) Dzisiaj rzeczywiście mamy pewien nowy krok - dodał. Zdaniem eksperta, jest to "dość przemyślane i dość zręczne wejście na pole dyskusji i sporu emocji, związanych z COVID-19". - Bardzo zręczny krok - ocenił specjalista. Dodał również, że to pole, na które "wchodzi premier Tusk" jest "bardzo niewygodne dla premiera Morawieckiego i dla PiS-u". - Dlatego, że jak obserwujemy mapę szczepień, to ona jest odwrotnie proporcjonalna do mapy poparcia politycznego dla Prawa i Sprawiedliwości. Cześć elektoratu PiS ma wyraźny dystans wobec akcji szczepień i teraz PiS jest w pewnym (...) rozdarciu między opiniami swoich ekspertów i opiniami części elektoratu - wyjaśniał. - Więc PiS nie może podejmować wyrazistych kroków, natomiast opozycja może - uznał prof. Sowiński. Wracając do tematu samego Donalda Tuska i jego powrotu stwierdził zaś, że to "już nie walka o uporządkowanie szeregów opozycji, tylko walka o elektorat, który jest otwarty, niezdecydowany, który do tej porty na partie opozycyjne nie był skłonny głosować".
Obowiązek szczepień? Ekspert wymienia grupy, które mogą zostać nim objęte
WIDEO

Obowiązek szczepień? Ekspert wymienia grupy, które mogą zostać nim objęte

Obowiązek szczepień w Polsce może być wprowadzony wzorem tzw. modelu francuskiego? Zdaniem prof. Miłosza Parczewskiego z Rady Medycznej ds. COVID-19, plan wprowadzenia obowiązku szczepień "nie został jeszcze dokładnie podjęty". - Taki model francuski jest bardzo trudny do wprowadzenia w Polsce, opór społeczny jest bardzo duży - dodał ekspert. - Uważamy, że należałoby szczepić w sposób nie przymusowy, lecz obowiązkowy - oznajmił specjalista. Pytany o scenariusze rozważane przez Radę Medyczną ds. COVID-19 odpowiadał, że "tutaj pojawiają się bardzo ważne głosy, żeby szczepić medyków i osoby pracujące z pacjentami w służbie zdrowia w sposób obowiązkowy". - Liczymy na to, że to się pojawi legislacyjnie w krótkim czasie, chodzi też o studentów medycyny - dodał. - Natomiast poza medykami rozmawiamy na temat osób pracujących z dużą ilością ludzi, np. w gastronomii. I rozmawiamy o nauczycielach - powiedział. Dopytywany stwierdził, że taki obowiązek powinien zostać wprowadzony również w zakresie osób pracujących w handlu, w bliskiej styczności z klientem. - Jestem osobą, która jest za takimi szczepieniami również w handlu - obwieścił. - Te osoby powinny być zaszczepione, żeby uniknąć czwartej fali ale też żeby były bezpiecznie dla siebie i dla swoich pacjentów, klientów i tak dalej - oznajmił. Jego zdaniem także obowiązkiem tym objęte powinny być osoby pracujące w salonach kosmetycznych czy salonach tatuażu. - Ta grupa absolutnie powinna być grupą wyszczepioną - podsumował. - Trzeba pamiętać, że w kontekście szczepień - jeżeli będzie czwarta fala, a z dużym prawdopodobieństwem ona będzie (...) - wszyscy jedziemy na tym samym wózku i musimy mówić o pewnej solidarności szczepionkowej - podkreślił gość programu "Newsroom" WP. - Czyli zaszczepieni chronią zarówno siebie jak i tych niezaszczepionych. I to jest jakby clou problemu, o którym trzeba rozmawiać w kontekście ewentualnych obostrzeń - stwierdził. - Nie jestem fanem obostrzeń, ale może raczej trzeba myśleć o zwolnieniach osób zaszczepionych z pewnych restrykcji, np. z lockdownu, jeżeli będą one musiały być wprowadzane. Tego jeszcze nie wiemy - wyjaśnił specjalista.
Ks. Isakowicz-Zaleski o pedofilii. "Jest szklany sufit"
WIDEO

Ks. Isakowicz-Zaleski o pedofilii. "Jest szklany sufit"

We wtorek, po niemal roku działalności, Państwowa Komisja ds. Pedofilii przedstawiła pierwszy raport. W liczącym ponad 250 stron dokumencie znalazły się m.in. rezultaty badań akt spraw sądowych oraz rekomendacje skierowane do organów państwa. Do sprawy odniósł się w programie "Newsroom WP" ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Jego zdaniem "to krok do przodu, ale oczekiwania ze strony ofiar i środowisk, które te ofiary wspierają są o wiele większe". - Myślę, że to dane niepełne, bo to tylko te sprawy, które do komisji zostały zgłoszone. A przecież jest ogromna liczba spraw, w których ofiary z różnych powodów albo się wahają, albo rezygnują ze zgłaszania do komisji. Uważam jednak, że raport jest bardzo ciekawy i znalazłem tam wiele (…) wniosków na przyszłość - powiedział duchowny. Ksiądz Isakowicz-Zaleski stwierdził też, że cieszy się, że komisja zaczęła działać, ale ma wątpliwości co do sposobu jej powołania. - On jest skrajnie polityczny. (…) 6 na 7 miejsc zajmują przedstawiciele obozu rządzącego, jest tylko jedna osoba z opozycji. Brakuje jasnego zdefiniowania, na jakich zasadach ta komisja ma działać. (…) Pan przewodniczący (komisji - red.) mówił o ogromnej ilości braków prawnych przy powołaniu tej komisji (…) Komisja przez pierwsze miesiące nie działała, a obecnie ma ogromne kłopoty, bo wiele jej działań nie ma umocowania prawnego - zauważył. Gość programu "Newsroom WP" wskazał, że zgadza się z wieloma wnioskami przedstawionymi podczas wtorkowej konferencji. Wśród nich wskazał m.in. górną granicę wieku ofiary. - Aktualnie wystarczy, że ofiara przekroczy jeden dzień powyżej 15. roku życia, a takich spraw jest sporo, i komisja jest już bezsilna, bo musi działać w zakresie prawa. Jednym z wniosków jest podniesienie tej granicy do 16. roku życia, a moim zdaniem powinna to być komisja ds. dzieci i młodzieży, czyli do osiągnięcia pełnoletności i wtedy rozwiązywałoby to wiele problemów. Na razie jest szklany sufit w postaci 15 lat - tłumaczył.