Ostatnie dni Hitlera i III Rzeszy
Pod koniec kwietnia 1945 roku stolica III Rzeszy leżała w ruinach. Od miesięcy bombardowały ją alianckie samoloty. Celem nalotów były symbole znienawidzonego reżimu – Kancelaria Rzeszy oraz kwatery główne SS i Gestapo. Pod gruzami znajdował się także bunkier, w którym Adolf Hitler ukrywał się niemal od trzech miesięcy. Opór Niemców był niezorganizowany – walczyć o miasto zdecydowali się niemal wyłącznie nastoletni, bezgranicznie lojalni członkowie Hitlerjugend, oficerowie zaś woleli oddać się w ręce Amerykanów lub Brytyjczyków niż Sowietów. Naloty były najbardziej odczuwalne dla zwykłych mieszkańców Berlina. Warunki ich życia były nie do zniesienia – ze względu na głód w desperacji stali w długich kolejkach po chleb i wodę mimo trwających na ulicach walk. W tamtym okresie w mieście nie działała również elektryczność. Dziś żyje już niewiele osób, które pamiętają ostatnie dni Führera. Jedną z nich jest Armin Lehmann, były członek Hitlerjugend i goniec odpowiedzialny za dostarczanie meldunków do bunkra. – W ostatnich dniach nie miałem pojęcia, która jest godzina. Czasem dym był tak gęsty, że nie wiedziałem, czy jest dzień czy noc – wspomina. Inny świadek wydarzeń był sierżantem SS i członkiem ochrony Hitlera. W bunkrze pełnił też rolę telefonisty. Jako jeden z ostatnich widział führera żywego. – Niektórzy cywile, przyjaciele i znajomi znali nasz numer. Dzwonili prosząc o pomoc. Goebbels próbował ich namawiać, żeby się trzymali. No tak, ale nasze kobiety są gwałcone – opowiada. 20 kwietnia 1945 podczas wielkiego nalotu na Berlin Adolf Hitler zszedł do bunkra po raz ostatni. Towarzyszyła mu Eva Braun oraz kilku najbliższych współpracowników. Samobójstwo popełnił 10 dni później.