oszustwo

Uwaga na fałszywe strony banków. Ekspert o trikach cyberprzestępców
WIDEO

Uwaga na fałszywe strony banków. Ekspert o trikach cyberprzestępców

Uwaga na fałszywe strony logowania do banków. Cyberprzestępcy nieustannie tworzą kolejne, które łudząco przypominają oficjalne strony do bankowości internetowej. Ostatnio głośno było o przypadkach podrabiania stron mBanku i Banku Pekao. - Niezależnie od banku, metoda oszustwa pozostaje zawsze podobna. Przestępca podsyła na e-maila lub SMS-a link z koniecznością płatności np. dopłaty do paczki lub zaległości w rachunkach. Klikamy w taki link do logowania, a strona jest zwyczajnie sfałszowana. Wpisując tam login i hasło, udostępniamy dane przestępcy – tłumaczy w rozmowie z wideo.wp.pl Marcin Maj, ekspert ds. bezpieczeństwa niebezpiecznik.pl. Warto zwrócić uwagę na to, czy adres logowania czymś się nie różni. Może to być drobna zmiana w nazwie, na pierwszy rzut oka niezauważalna. Jak bezpiecznie korzystać z bankowości internetowej? - Nigdy nie powinno dochodzić do sytuacji, w której logujemy się do banku przez gotowy link z podrzuconej wiadomości. Banki nigdy tak nie robią. To my zawsze powinniśmy wprowadzać adres strony banku. Żeby uniknąć problemu z literówkami, warto zapisać stronę w zakładkach – podkreśla Marcin Maj. Ekspert przypomina, że banki nie poproszą nas także o autoryzowanie czynności tzw. danymi wrażliwymi (pesel, numer dowodu osobistego czy nazwisko panieńskie matki). To natychmiast powinno wzbudzić podejrzenie o próbie oszustwa.
Słynna mapa Winlandii to oszustwo. Badacze nie mają wątpliwości
WIDEO

Słynna mapa Winlandii to oszustwo. Badacze nie mają wątpliwości

Mapa Winlandii była uważana za jedno z najwcześniejszych przedstawień Ameryki Północnej. Badacze z Yale wzięli pod lupę dokument, który miał być stworzony przez Wikingów w XV wieku. Po analizie atramentu ogłosili, że mapa pochodzi z lat dwudziestych XX wieku. - Mapa Winlandii jest fałszywa – przekazał Raymond Clemens, kurator wczesnych książek i rękopisów w Beinecke Rare Book & Manuscript Library na Uniwersytecie Yale. Mapa przez lata wzbudzała wątpliwości pośród historyków. W oficjalnym komentarzu na stronie uczeni, Clemens uciął wszelkie spekulacje. - Nie ma tu żadnych wątpliwości. Ta nowa analiza powinna położyć kres sprawie – podsumował ekspert. Według badań, pergamin ma około 600 lat, a sam atrament zawiera duże ilości tytanu i mniejsze ilości baru, czyli pierwiastków, które były wykorzystywane w produkcji pigmentów w latach dwudziestych XX wieku. Naukowcy uważają, że mapa była celowym fałszerstwem. Z tyłu pergaminu znajduje się napis, który łączył obraz z Speculum Historiale, częścią encyklopedii ze Średniowiecza. - To mocny dowód na to, że jest to fałszerstwo, a nie niewinne dzieło osoby trzeciej – skomentował Clemens. Mapa Winlandii pokazuje tak zwaną „Wyspę Vinlanda”, część wybrzeża Ameryki Północnej na południowy zachód od Grenlandii. Po raz pierwszy została zaoferowana Muzeum Brytyjskiemu w 1957 roku, a następnie trafiła do biblioteki Uniwersytetu Yale.
Poszedłem na pokaz "cudownych garnków". "Rzadko zdarzają się tak upierdliwe osoby, jak pan"
WIDEO

Poszedłem na pokaz "cudownych garnków". "Rzadko zdarzają się tak upierdliwe osoby, jak pan"

W money.pl opisywaliśmy historie osób, które dostały zaproszenia na akcje promocyjne hoteli. Schemat w każdym przypadku wyglądał podobnie: dzwoniła pani, która zapraszała po odbiór vouchera do wykorzystania w jednym z ośrodków. Warunek? Po voucher trzeba stawić się osobiście podczas spotkania, na którym doradcy opowiedzą o turystyce. Na miejscu często okazywało się, że żadnych voucherów nie ma. Mało tego, nie padało nawet ani jedno słowo o hotelach, które rzekomo miały być promowane. Zamiast tego były prezentacje sprzętów do masażu, ozonatorów, robotów kuchennych. Ceny poszczególnych egzemplarzy był niebotyczne: sięgały niekiedy 10 tys. zł. Uczestnicy spotkań, którymi były głównie osoby starsze, miały być przekonywane, że grupę produktów będą mogły zabrać do domu pod warunkiem wzięcia udziału w losowaniu. "Wygraną" okazywał się jednak nie sam produkt, ale kredyt, który miał go sfinansować. Oszołomieni seniorzy bezrefleksyjnie podpisywali dokumenty zakupu, a potem mocno tego żałowali. Postanowiliśmy pójść na jeden z takich pokazów. Okazja nadarzyła się na początku września, w piątkowy wieczór w pewnym hotelu w Warszawie. To, co zobaczyliśmy, przeszło nasze oczekiwania. Spotkanie, które było promowane jako "miłe i bezpieczne" okazało się trudnym doświadczeniem, podczas którego baliśmy się o nasze bezpieczeństwo. Przedstawiciele firmy robili wszystko, aby wyrzucić nas z sali. Szczegóły w materiale video.