oszustwo

Uwaga na fałszywe strony banków. Ekspert o trikach cyberprzestępców
5:05

Uwaga na fałszywe strony banków. Ekspert o trikach cyberprzestępców

Uwaga na fałszywe strony logowania do banków. Cyberprzestępcy nieustannie tworzą kolejne, które łudząco przypominają oficjalne strony do bankowości internetowej. Ostatnio głośno było o przypadkach podrabiania stron mBanku i Banku Pekao. - Niezależnie od banku, metoda oszustwa pozostaje zawsze podobna. Przestępca podsyła na e-maila lub SMS-a link z koniecznością płatności np. dopłaty do paczki lub zaległości w rachunkach. Klikamy w taki link do logowania, a strona jest zwyczajnie sfałszowana. Wpisując tam login i hasło, udostępniamy dane przestępcy – tłumaczy w rozmowie z wideo.wp.pl Marcin Maj, ekspert ds. bezpieczeństwa niebezpiecznik.pl. Warto zwrócić uwagę na to, czy adres logowania czymś się nie różni. Może to być drobna zmiana w nazwie, na pierwszy rzut oka niezauważalna. Jak bezpiecznie korzystać z bankowości internetowej? - Nigdy nie powinno dochodzić do sytuacji, w której logujemy się do banku przez gotowy link z podrzuconej wiadomości. Banki nigdy tak nie robią. To my zawsze powinniśmy wprowadzać adres strony banku. Żeby uniknąć problemu z literówkami, warto zapisać stronę w zakładkach – podkreśla Marcin Maj. Ekspert przypomina, że banki nie poproszą nas także o autoryzowanie czynności tzw. danymi wrażliwymi (pesel, numer dowodu osobistego czy nazwisko panieńskie matki). To natychmiast powinno wzbudzić podejrzenie o próbie oszustwa.
Słynna mapa Winlandii to oszustwo. Badacze nie mają wątpliwości
1:47

Słynna mapa Winlandii to oszustwo. Badacze nie mają wątpliwości

Mapa Winlandii była uważana za jedno z najwcześniejszych przedstawień Ameryki Północnej. Badacze z Yale wzięli pod lupę dokument, który miał być stworzony przez Wikingów w XV wieku. Po analizie atramentu ogłosili, że mapa pochodzi z lat dwudziestych XX wieku. - Mapa Winlandii jest fałszywa – przekazał Raymond Clemens, kurator wczesnych książek i rękopisów w Beinecke Rare Book & Manuscript Library na Uniwersytecie Yale. Mapa przez lata wzbudzała wątpliwości pośród historyków. W oficjalnym komentarzu na stronie uczeni, Clemens uciął wszelkie spekulacje. - Nie ma tu żadnych wątpliwości. Ta nowa analiza powinna położyć kres sprawie – podsumował ekspert. Według badań, pergamin ma około 600 lat, a sam atrament zawiera duże ilości tytanu i mniejsze ilości baru, czyli pierwiastków, które były wykorzystywane w produkcji pigmentów w latach dwudziestych XX wieku. Naukowcy uważają, że mapa była celowym fałszerstwem. Z tyłu pergaminu znajduje się napis, który łączył obraz z Speculum Historiale, częścią encyklopedii ze Średniowiecza. - To mocny dowód na to, że jest to fałszerstwo, a nie niewinne dzieło osoby trzeciej – skomentował Clemens. Mapa Winlandii pokazuje tak zwaną „Wyspę Vinlanda”, część wybrzeża Ameryki Północnej na południowy zachód od Grenlandii. Po raz pierwszy została zaoferowana Muzeum Brytyjskiemu w 1957 roku, a następnie trafiła do biblioteki Uniwersytetu Yale.
Poszedłem na pokaz "cudownych garnków". "Rzadko zdarzają się tak upierdliwe osoby, jak pan"
5:06

Poszedłem na pokaz "cudownych garnków". "Rzadko zdarzają się tak upierdliwe osoby, jak pan"

W money.pl opisywaliśmy historie osób, które dostały zaproszenia na akcje promocyjne hoteli. Schemat w każdym przypadku wyglądał podobnie: dzwoniła pani, która zapraszała po odbiór vouchera do wykorzystania w jednym z ośrodków. Warunek? Po voucher trzeba stawić się osobiście podczas spotkania, na którym doradcy opowiedzą o turystyce. Na miejscu często okazywało się, że żadnych voucherów nie ma. Mało tego, nie padało nawet ani jedno słowo o hotelach, które rzekomo miały być promowane. Zamiast tego były prezentacje sprzętów do masażu, ozonatorów, robotów kuchennych. Ceny poszczególnych egzemplarzy był niebotyczne: sięgały niekiedy 10 tys. zł. Uczestnicy spotkań, którymi były głównie osoby starsze, miały być przekonywane, że grupę produktów będą mogły zabrać do domu pod warunkiem wzięcia udziału w losowaniu. "Wygraną" okazywał się jednak nie sam produkt, ale kredyt, który miał go sfinansować. Oszołomieni seniorzy bezrefleksyjnie podpisywali dokumenty zakupu, a potem mocno tego żałowali. Postanowiliśmy pójść na jeden z takich pokazów. Okazja nadarzyła się na początku września, w piątkowy wieczór w pewnym hotelu w Warszawie. To, co zobaczyliśmy, przeszło nasze oczekiwania. Spotkanie, które było promowane jako "miłe i bezpieczne" okazało się trudnym doświadczeniem, podczas którego baliśmy się o nasze bezpieczeństwo. Przedstawiciele firmy robili wszystko, aby wyrzucić nas z sali. Szczegóły w materiale video.