planety

Naukowcy odkryli największą w historii kometę. Pędzi w kierunku Układu Słonecznego
1:03
WIDEO

Naukowcy odkryli największą w historii kometę. Pędzi w kierunku Układu Słonecznego

Jest tak ogromna, że początkowo mylono ją z planetą karłowatą. Kometa C/2014 UN271, inaczej kometa Bernardinelli-Bernstein, pędzi w kierunku Układu Słonecznego. To największy tego typu obiekt. Naukowcy uspokajają - nie ma powodów do obaw, bo kometa nie zagraża Ziemi. Zbliży się do Słońca maksymalnie do orbity Saturna. Swoją nazwę kometa zawdzięcza badaczom z Pensylwanii, którzy odkryli ją w 2014 r. Oszacowali wtedy, że może ona mieć nawet 200 km szerokości. Teraz eksperci z Uniwersytetu Pensylwanii opublikowali wyniki najnowszych badań. Ustalili, że średnica komety to 155 km. To oznacza, że jest aż dziesięciokrotnie większa od odkrytej w 1997 r. rekordzistki - tzw. Wielkiej Komety (Hale-Bopp). Mimo swoich rozmiarów obiekt nie będzie widoczny gołym okiem. Naukowcy wykorzystają do jej badań teleskopy. Mają nadzieję, że obiekt pomoże uzyskać więcej informacji o wczesnym Układzie Słonecznym i jego odległych zakątkach. Lodowe skały z odległych obrzeży układu planetarnego są często mało zmienione od czasu powstania, czyli ok. 4,5 mld lat temu. Kometa Bernardinelli-Bernstein najbliżej Słońca znajdzie się w 2031 r. Osiągnie wówczas odległość 10,97 jednostek astronomicznych. Dla porównania w przypadku orbity Saturna to 9,5 jednostki astronomicznej. Wyniki najnowszych badań przedstawiono w "The Astrophysical Journal Letters".
Życie na Marsie może być niemożliwe. Zaskakująca odkrycie naukowców
1:12
WIDEO

Życie na Marsie może być niemożliwe. Zaskakująca odkrycie naukowców

Naukowcy od lat próbują uzyskać dowody istnienia życia na Marsie. Udokumentowano już przykłady pradawnych basenów jezior i dolin rzek. Często mówi się o podobieństwach między Ziemią a Marsem, ale jedna różnica między planetami wydaje się być kluczowa. To jej rozmiar. Średnica Marsa wynosi zaledwie 53 proc. średnicy Ziemi, a to uniemożliwiłoby Marsowi zatrzymanie lotnych substancji niezbędnych do życia (m.in. wody). Do takich wniosków właśnie doszli amerykańcy badacze. - Los Marsa był przesądzony od samego początku – podsumowuje najnowsze wyniki badań dr Kun Wang, adiunkt z Uniwersytetu Waszyngtońskiego w St. Louis. - Prawdopodobnie istnieje próg wymagań dotyczących wielkości planet skalistych, aby mogły zachować wystarczającą ilość wody dla życia i tektoniki płyt, o masie przekraczającej masę Marsa – dodaje. Jednym z niezbędnych czynników dla życia jest woda. Mars miał kiedyś wodę powierzchniową – jej dowody zachowały marsjańskie meteoryty, które dotarły na Ziemię. Dziś Mars jest zadymiony i suchy, a woda na jego powierzchni zamarznięta. Badacze postanowili zbadać stabilne izotopy potasu w meteorytach. Dzięki nim odkryli zależność między wielkością ciała a ilością danego izotopu potasu. Analizie poddano 20 marsjańskich meteorytów, których badania potwierdziły, że Mars utracił lotne substancje szybciej niż Ziemia i to w ciągu pierwszego miliarda lat od powstania. Zbyt mały Mars nie był w stanie utrzymać ciekłej wody. - Te meteoryty mają wiek wahający się od kilkuset milionów do 4 mld lat. Zapisały one historię ewolucji lotnej Marsa. Pomiary izotopów umiarkowanie lotnych pierwiastków (np. potasu), pozwoliły nam ustalić stopień wyczerpania substancji lotnych masywnych planet. Porównaliśmy to między różnymi ciałami Układu Słonecznego"– tłumaczy dr Kun Wang. Wyniki najnowszych badań mogą też pomóc w klasyfikacji egzoplanet, jako potencjalnie przyjaznych życiu. Podstawowym parametrem będzie ich rozmiar i masa. - Na podstawie rozmiaru i masy będziemy wiedzieli teraz, czy egzoplanet posiada warunki do życia. Pierwszorzędnym czynnikiem decydującym o retencji lotnej jest jej rozmiar – podsumowuje adiunkt z Uniwersytetu Waszyngtońskiego w St. Louis.
Jasny błysk na Jowiszu. Tajemniczy obiekt uderzył w planetę
1:32
WIDEO

Jasny błysk na Jowiszu. Tajemniczy obiekt uderzył w planetę

Astronomowie amatorzy uchwycili jasny błysk na Jowiszu. Autorzy nagrania uważają, że zdarzenia doszło w wyniku uderzenia tajemniczego obiektu w planetę. Według obserwatorów, rozbłysk miał miejsce w poniedziałek (13 września) prawie 616 milionów kilometrów od Ziemi. Nagranie zostało uchwycone przypadkiem. Harald Paleske, pasjonat kosmosu z Niemiec, obserwował cień księżyca Jowisza, o nazwie Io, który był utworzony w wyniku zaćmienia Słońca. Nagle na największej planecie Układu Słonecznego, astronom zauważył prawdopodobne uderzenie. - Jasny błysk światła mnie zaskoczył, To może być tylko uderzenie.- zapewnił Paleske w rozmowie ze "Space Weather". José Luis Pereira z Brazylii również udokumentował to wydarzenie. - Na pierwszym filmie zauważyłem inny blask na planecie, ale nie zwracałem na to zbytniej uwagi, ponieważ myślałem, że może to być coś związanego z przyjętymi parametrami, i kontynuowałem normalne oglądanie (…) Sprawdziłem wynik dopiero następnego dnia rano, kiedy program zaalarmował mnie o wysokim prawdopodobieństwie uderzenia i sprawdził, że rzeczywiście w pierwszym nagraniu wideo z nocy był zapis – przekazał Pereira "Space.com". Brazylijczyk przesłał nagranie do Marca Delcroix z Francuskiego Towarzystwa Astronomicznego, który potwierdził, że wydarzenie jest znaczące, wykluczając zakłócenia z Ziemi lub przypadkowego satelitę unoszącego się nad planetą. Gdyby się to potwierdziło, byłoby to ósme odnotowane uderzenie w gazowego giganta. Pierwsze zarejestrowano w lipcu 1994 roku. Wówczas była to kometa Shoemaker-Levy 9 (SL9). Każdego roku Jowisz jest uderzany dziesiątkami, a może nawet setkami asteroid, jednak ich rejestracja jest niezwykle trudna, ze względu na odległość płatnego giganta.
Układ Słoneczny młodszy niż zakładano. Przełomowe badania naukowców z Japonii
1:21
WIDEO

Układ Słoneczny młodszy niż zakładano. Przełomowe badania naukowców z Japonii

Japońscy naukowcy z Instytutu Nauk Niskotemperaturowych Uniwersytetu Hokkaido opublikowali raport ze swoich najnowszych badań. Według nich, Układ Słoneczny jest młodszy, niż dotychczas sądzono. Nie liczy on 4,6 mld lat, a ok. 4,55 mld lat. Swoją teorię oparli na badaniach pól magnetycznych zawartych w meteorytach, które znalazły się na Ziemi. Do ich analiz użyli nowoczesnej technologii. Polega ona na wykorzystaniu falowej natury elektronów do dalszego badania ich interferencyjnych wzorów w postaci hologramu, w celu wydobycia informacji ze struktury meteorytów. Prof. Yuki Kimura określił meteoryty jako "kapsuły czasu z pierwotnymi materiałami". Meteoryty składają się z pól magnetycznych cząstek, które istnieją jako zapis historyczny. Badając te pola magnetyczne, naukowcy mogli określić zdarzenia, które napotkały meteoryt oraz czas, kiedy miały one miejsce. Dzięki temu mogli dowiedzieć się wiele na temat nie tylko samego meteoru, gdy przebywał w kosmosie, ale również tego, co się działo wokół niego. Jednym z przeanalizowanych dotąd meteorów jest Tagish Lake, który spadł na Ziemię 18 stycznia 2000 roku na powierzchnię zamarzniętego Jeziora Tagish w Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie. Badacze planują kolejne analizy z wykorzystaniem próbek z planetoidy Ryugu, której próbki pozyskała sonda Hayabusa 2. ta planetoida, która krąży wokół Słońca, zdaniem naukowców ujawni bardzo wiele na temat historii Układu Słonecznego oraz procesu jego tworzenia.