policja (strona 7 z 128)

Oskarżenia o mobbing w nyskiej policji. "To chyba są sami debile"
WIDEO

Oskarżenia o mobbing w nyskiej policji. "To chyba są sami debile"

Pięć miesięcy, zamiast 30 dni, zajęło specjalnej komisji powołanej w Komendzie Wojewódzkiej w Opolu stwierdzenie, że komendant Edward F. nie dopuścił się mobbingu wobec nadkomisarz Małgorzaty Jeżewskiej. To najnowsze informacje w sprawie uporczywego nękania, jakie wyjawiła policjantka z Nysy. WP dotarła do kobiety. Jeżewska poinformowała w rozmowie z nami m.in., że w piśmie komisji dodatkowo pomylono nazwę miejscowości (mowa w nim o Krapkowicach, zamiast o Nysie). To, w odczuciu funkcjonariuszki, świadczy o braku rzetelności i ignorancji dla jej sprawy. Małgorzata Jeżewska to ceniona funkcjonariuszka Komendy Powiatowej Policji w Nysie. Przez 24 lata pracy w policji zawsze miała bardzo dobrą opinię kolegów i przełożonych. Problemy zaczęły się, gdy komendantem został Edward F., wtedy zaczęły się podważania jej kompetencji, wulgarne komentarze, wymuszanie na innych policjantach zbierania haków na nadkomisarz Jeżewską. TVN dotarł do rozmów komendanta z bezpośrednim przełożonym kobiety, które potwierdza te oskarżenia. Wobec policjantów, którzy zdecydowali się stanąć w obronie koleżanki, wszczęte zostały postępowania dyscyplinarne. Sprawa Małgorzaty Jeżewskiej trafiła do Prokuratury Rejonowej w Kędzierzynie-Koźlu. Ta uznała, że w komendzie w Nysie nie stwierdzono zachowań o charakterze mobbingu. W rozmowie z WP nadkomisarz Jeżewska powiedziała, że nie przeanalizowano innych nadużyć ze strony komendanta, w tym stosowania gróźb karalnych wobec podwładnych. Redakcja WP zwróciła się też do rzecznika Komendy Powiatowej Policji w Nysie z prośbą o skomentowanie sprawy Edwarda F. Nadal czekamy na odpowiedź. Szerzej o swojej sprawie Małgorzata Jeżewska opowiedziała Mariannie Fijewskiej. Reporterka porozmawiała też z byłą funkcjonariuszką i policyjną psycholog - Mariolą Wołoszyn, która powiedziała m.in., jak bronić się przed mobbingiem.
Tragedia w Raciborzu. "Ratowali życie sprawcy". Poruszające informacje ze Śląska
WIDEO

Tragedia w Raciborzu. "Ratowali życie sprawcy". Poruszające informacje ze Śląska

Gościem programu "Newsroom" Wirtualnej Polski był insp. Mariusz Ciarka. Rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji odniósł się do tragedii w Raciborzu, gdzie śmiertelnie postrzelono policjanta. - To jest 40-letni znany nam mężczyzna, który notowany był wcześniej za przestępstwa kryminalne, poszukiwany za przestępstwa narkotykowe, a więc mówimy o sobie znanej ze środowiska kryminalnego - powiedział mundurowy. - Mimo tej tragicznej sytuacji, gdzie zginął policjant, gdzie obok udzielana była pomoc policjantowi, za chwilę policjanci dowiedzieli się, że ich kolega nie żyje, policjanci temu sprawcy udzielili pierwszej pomocy do przyjazdu karetki pogotowia - przekazał gość Wirtualnej Polski i dodał, że funkcjonariusze tak opatrzyli sprawcę, że jego rana nie zagrażała już życiu. - Temu sprawcy grozi nawet kara dożywotniego pozbawiania wolności - powiedział insp. Ciarka i wyjaśnił, że ocenę tej sytuacji będzie dokonywał prokuratur, a następnie sąd. - Nie wyobrażam sobie, aby w takiej sytuacji, kiedy odebrane zostało życie policjanta będącego na służbie, reprezentującego państwo, nie zapadł surowy wyrok - podkreślił policjant i dodał, że zmarły mundurowy będzie pożegnany z należnymi mu honorami. Rzecznik wymienił m.in. kampanię honorową i dodał, że w uroczystym ostatnim pożegnaniu udział weźmie kierownictwo KGP i przedstawiciele z MSWiA.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska
Racibórz wstrząśnięty tragedią. Ujawniono szczegóły ws. śmierci policjanta
WIDEO

Racibórz wstrząśnięty tragedią. Ujawniono szczegóły ws. śmierci policjanta

- To jest bardzo tragiczne zdarzenie. Całe środowisko policyjne jest pogrążone w smutku, z Komendantem Głównym Policji na czele - mówił w programie "Newsroom" WP rzecznik KGP insp. Mariusz Ciarka. Mateusz Ratajczak pytał go o szczegóły policyjnej interwencji w Raciborzu, w której trakcie zginął funkcjonariusz. Ciarka powiedział, że policjanci otrzymali zgłoszenie do dziwnie zachowującego się mężczyzny, w przebraniu przypominającym policyjny mundur. - Został wysłany umundurowany patrol w oznakowanym radiowozie, ale na miejscu policjanci tego mężczyzny nie zastali. Kilkaset metrów dalej na jednej z ulic natrafili na tego człowieka. Rzeczywiście był on ubrany w sweter czy polar przypominający nasze policyjne umundurowanie. Na wezwanie do okazania dokumentów on wyciągnął pistolet i zaczął strzelać do policjantów. Jeden z nich otrzymał rany, które niestety okazały się śmiertelne - mówił Ciarka. Zaznaczył, że drugi z policjantów w obronie własnej wystrzelił w stronę napastnika raniąc go, a następnie przystąpił do udzielania pomocy koledze. W tym czasie na miejsce zdarzenia dojechali inni funkcjonariusze. - Nasz kolega niestety zginął na miejscu natomiast sprawca z raną postrzałową został zabrany do szpitala. Z tego, co wiem, nie jest to rana zagrażająca życiu – dodał rzecznik KGP. Przekazał też, że policjant, który zginął miał 43 lata, nie posiadał żony ani dzieci, był dobrze wyszkolony, jak również otrzymywał bardzo dobre oceny od przełożonych. Dodał, że ze strony policji najbliższej rodzinie zmarłego zostanie udzielona wszelka potrzebna pomoc. Zwrócił uwagę, że w geście solidarności, strony internetowy policji z całego kraju wyświetlają się dziś w czarno-białych kolorach. Ciarka podkreślił, że policją wraz z prokuraturą będzie wyjaśniać okoliczności tego zdarzenia. Przypomniał, że każdego dnia policjanci przeprowadzają około 16 tys. interwencji i ponad 30 tys. kontroli drogowych. - Nigdy nie wiadomo, czym może się taka interwencja czy kontrola drogowa zakończyć - dodał.
Maciej Zubel Maciej Zubel