robert biedroń

Biedroń oburzony. Uderza w rząd PiS
WIDEO

Biedroń oburzony. Uderza w rząd PiS

Jakie sankcje najbardziej zabolałyby reżim Łukaszenki? - pytany był w programie "Newsroom" WP współprzewodniczący Nowej Lewicy, europoseł Robert Biedroń. - Szerokie sankcje - sankcje, które będą uderzały tam, gdzie Łukaszenkę najbardziej boli, a boli go tam, gdzie jego najbliżsi współpracownicy tracą - tracą w swoich biznesach, które robią np. z Europą Zachodnią, tracą tam, gdzie rodziny oligarchów nie będą mogły podróżować po świecie. I takie sankcje powinny być jak najszybsze wdrożone - sankcje gospodarcze i personalne. Tak dzisiaj niestety nie jest, dlatego, że polski rząd jest bardzo słaby na arenie międzynarodowej, lobbując za takimi szerokimi sankcjami - mówił Biedroń. - To jest słabość polskiej dyplomacji. Od '89 roku Polska nie była w tak słabej kondycji dyplomatycznej. Ten rząd jest niestety dyplomatycznie nagi - przekonywał. W ocenie Biedronia działania polskiej dyplomacji są spóźnione. - Rząd PiS próbował wykorzystać tę sytuację do straszenia uchodźcami. Widzieliśmy tę tępą propagandę telewizji publicznej Kurskiego, która niczym w praktyce nie różniła się od tępej propagandy telewizji Łukaszenki - stwierdził. - Trzeba powiedzieć jasno i wyraźnie. Polska dzisiaj nie ma dyplomacji z prawdziwego zdarzenia, dyplomacji XXI wieku. Naszą dyplomację, w imieniu Polski, prowadzi np. Angela Merkel, rozmawiając z Putinem, czy Ursula von der Leyen, rozmawiając z Bidenem - mówił Biedroń. - Gdzie jest prezydent RP? Dlaczego nie jedzie do Brukseli, do Waszyngtonu, do Moskwy i nie próbuje załatwiać polskich interesów? Czy pani redaktor widziała w ostatnich miesiącach ministra spraw zagranicznych? Minister spraw zagranicznych i prezydent RP, czyli dwie osoby najwyżej odpowiadające w hierarchii za polską dyplomację, to są widma. Mamy prezydenta widmo i mamy ministra widmo - podsumował Biedroń.
Natalia Durman Natalia Durman
Robert Biedroń: "Paskowi TVP szkoleni u Łukaszenki"
WIDEO

Robert Biedroń: "Paskowi TVP szkoleni u Łukaszenki"

Robert Biedroń w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski odniósł się do "pasków", które pojawiają się w materiałach TVP o kryzysie na granicy polsko-białoruskiej. - To jest kompletnie nieodpowiedzialne. Widać, że ci paskowi są szkoleni u Łukaszenki - powiedział Robert Biedroń i dodał, że takie szkolenia prawdopodobnie odbywają się w Mińsku lub na Kremlu. Polityk zaznaczył, że ogląda białoruską telewizję reżimową i "te paski są podobne jak u Łukaszenki". Współprzewodniczący Lewicy wymienił także działania opozycji, które mają pomóc w rozwiązaniu kryzysu migracyjnego. Są to m.in. rezolucje. Gość WP wspomniał także o niedopuszczaniu dziennikarzy na granicę polsko-białoruską. - To jest kuriozalne, że nawet telewizja Kurskiego (...) nie relacjonuje sytuacji na granicy - zaznaczył polityk i dodał, że Łukaszenka wpuszcza zagraniczne stacje medialne. Biedroń odniósł się również do pomysłu wpuszczenia dziennikarzy do strefy objętej stanem wyjątkowym. Polityk dodał, że ma to się odbywać za zgodą Straży Granicznej. - Pojedzie tam Kurski z mikrofonem i będzie to relacjonował tak, jak życzy tego sobie Morawiecki i Kaczyński - powiedział rozmówca Agnieszki Kopacz. Według gościa WP Polska przegrywa wojnę hybrydową, informacyjną. - Łukaszenka wygrał wojnę z polskim rządem - powiedział polityk i dodał, że nabraliśmy się na "pułapkę" Łukaszenki.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska