WAŻNE
TERAZ

Złożyli ślubowanie. Bezprecedensowa sytuacja w Sejmie [RELACJA NA ŻYWO]

robert biedroń (strona 3 z 14)

Marek Pęk kontra Robert Biedroń. Ostra wymiana zdań w studiu. Poszło o Martę Lempart
WIDEO

Marek Pęk kontra Robert Biedroń. Ostra wymiana zdań w studiu. Poszło o Martę Lempart

W Parlamencie Europejskim odbyła się debata nt. prawa aborcyjnego w Polsce. Wzięła w niej udział m.in. liderka Strajku Kobiet Marta Lempart. Wicemarszałek Senatu Maręk Pęk (PiS) pytany był w programie "Tłit", czy spotkałby się z nią w Senacie. - Pani Marta Lempart ma zakaz wstępu do parlamentu - i słusznie. Jej formuła protestu jest czystym chamstwem, nawoływaniem do przemocy, agresji, demolki. Taki człowiek swoim zachowaniem sam się wyklucza z poziomu dyskusji parlamentarnej. Ja z panią Martą Lempart w parlamencie absolutnie bym się nie spotkał - stwierdził Pęk. Jego słowa komentował następnie lider Wiosny, europoseł Robert Biedroń. - Polscy talibowie w ten sposób myślą. Oni będą robili zakazy dla kobiet w wielu strefach - powiedział, nawiązując do słów Pęka. Dopytywany, czy jest pewny porównania do talibów, odparł: "A kto ogranicza prawa kobiet na świecie? Jeśli kobieta nie może w XXI wieku zdecydować o swoim ciele, jeżeli kobieta, w tym przypadku Marta Lempart, nie może wejść do polskiego parlamentu, jeśli są grupy osób, które żyją w ciągłym strachu, bo w Polsce 30 proc. naszego kraju to strefy wolne od LGBT, to o czym my mówimy? Jeśli kobiety mają w Polsce prawa bardziej ograniczone, jeśli chodzi o dostęp do przerywania ciąży, niż w Iranie, to o jakim kraju my mówimy?". Biedroń poinformował, że "prawdopodobnie będzie wszczęta kolejna procedura PE przeciwko Polsce". - Chcemy, żeby była powiązana z inną procedurą dotyczącą wymiaru sprawiedliwości. Ta została już wszczęta i chcemy, żeby została poszerzona o ograniczenie praw kobiet - wyjaśnił Biedroń.
Natalia Durman Natalia Durman
Robert Biedroń o wizycie Andrzeja Dudy w USA: na jego miejscu wziąłbym ze sobą krzesło
WIDEO

Robert Biedroń o wizycie Andrzeja Dudy w USA: na jego miejscu wziąłbym ze sobą krzesło

- Chciałbym przede wszystkim wiedzieć, ile będzie nas to kosztowało, bo wiemy, że Andrzej Duda zawsze wraca ze słonym rachunkiem, który trzeba płacić za jego wizyty - stwierdził w programie "Tłit" Robert Biedroń, kandydat Lewicy na prezydenta, pytany, jakie ma oczekiwania w związku z wizytą prezydenta Dudy w USA. - Kiedy on się dobrze bawi w Stanach Zjednoczonych i robi sobie "sweet focie" z Donaldem Trumpem, na południu Polski ludzie zmagają się z żywiołem. Tam powinien być dzisiaj prezydent - dodał. Dopytywany, czy gdyby został prezydentem, to nie zrobiłby sobie zdjęcia z Trumpem odparł, że po pierwsze "zabrałby ze sobą krzesło". W ten sposób nawiązał do słynnej fotografii, przedstawiającej Andrzeja Dudę stojącego przy biurku Donalda Trumpa podczas podpisywania wspólnej deklaracji Polska-USA. - To uwłaczające dla głowy państwa, ale w symboliczny sposób pokazuje, jaką dzisiaj Andrzej Duda prowadzi politykę zagraniczną - ocenił. - Dzisiaj mówi się o tym, że Duda będzie rozmawiał o elektrowni atomowej, którą Stany Zjednoczone miałyby w Polsce pomóc budować. Ja chciałbym zadać publicznie pytanie, a kto będzie budował tę elektrownię? Sasin, który nie jest w stanie przeprowadzić wyborów? Kto będzie kontrolował tę elektrownię atomową? Macierewicz z Misiewiczem? Kaczyński będzie odpowiadał za te wszystkie przyciski? To czyste szaleństwo - stwierdził kandydat Lewicy na prezydenta.
Violetta Baran Violetta Baran