samolot (strona 4 z 19)

"Concordski". Historia spektakularnej porażki

Wszyscy słyszeli o Concorde, czyli o ponaddźwiękowym samolocie pasażerskim produkcji francusko-brytyjskiej. Niewielu jednak wie, że rok przed nim powstała w ZSRR bardzo podobna maszyna. Nazywano ją "Concordski". Tu-144 został stworzony przez biuro konstrukcyjne Tupolewa i był łudząco podobny do zachodniego odpowiednika. Na paryskim Air Show w 1971 r., gdzie pokazano Tu-144, przykuł uwagę. Posądzano Rosjan, że "Concordski" jest plagiatem, że plany z Francji musieli wywieźć rosyjscy szpiedzy. Z drugiej strony to właśnie Rosjanom udało się wtedy dokonać m.in. pierwszego lądowania sondą na Marsie. Niestety szybko okazało się, że Tu-144 to spektakularna porażka. Dwa lata po premierze na Air Show, "Concordski" pojawił się we Francji drugi raz. Doszło wtedy do katastrofy. Maszyna rozleciała się w powietrzu. Zginęło 6 osób na pokładzie i 8 na ziemi. Później pojawiła się nawet teoria spiskowa, jakoby T-144 rozbił się, bo próbował uniknąć zderzenia z myśliwcem Mirage. 9 lat po pierwszym oblocie Tu-144 jednak rozpoczął loty pasażerskie. Wtedy szybko okazało się, że maszyny często się psują, a zużycie paliwa powoduje, że loty są bardzo drogie. Pasażerowie chcąc się porozumieć musieli pisać do siebie na kartkach, bo hałas wewnątrz był tak duży. W 1978 r. samolot zapalił się pod Moskwą. Maszyna lądowała awaryjnie. Zginęło dwóch inżynierów lotnictwa. Ta druga katastrofa, podczas lotu doświadczalnego, była gwoździem do trumny idei ponaddźwiękowego Tu. I nawet nie chodzi tu o zakaz przeprowadzania lotów pasażerskich, a o brak zainteresowania władz. Koniec Tu-144 nastąpił ostatecznie w 1984 r. Powstało 16 maszyn. Ostatni przelot odbył się dzięki NASA w 1999 r.

Na przedmieściach Kijowa stoi hangar. Kryje radzieckie arcydzieło

Na przedmieściach Kijowa stoi ponury, przemysłowy budynek. Można przejechać obok niego nawet sto razy i nie zorientować się, jaka tajemnica tkwi w środku. Otóż hangar kryje niedokończony rozdział w książce o największych osiągnięciach radzieckiego lotnictwa. Jedyną wskazówką z zewnątrz, że w środku utkwiło coś potężnego, jest rozmiar budowli. Od 25 lat w hangarze znajduje się bowiem drugi, nigdy nie dokończony egzemplarz samolotu An-225. Powstawał w późnych latach 80. ubiegłego wieku w ramach Radzieckiego Programu Kosmicznego. Miał przenosić wahadłowiec Buran oraz części rakiety Energia. Jednak program kosmiczny w 1991 r. zamknięto. Pełna nazwa samolotu brzmi An-225 Mrija. To ostatnie słowo znaczy "marzenie". Sześciosilnikowe "Marzenie" pochodzi z biura konstrukcyjnego Antonowa. Jest największym i najcięższym samolotem w historii lotnictwa. Rozpiętość An-225 to ponad 88 m. To prawie tyle, co długość boiska do piłki nożnej. Do dzioba do ogona ma 84 m. Można w nim upchać 250 tys. kg ładunku. Jego wysokość sięga ponad 18 m. Wielu liczy na to, że maszyna wkrótce oderwie się od ziemi. Starania trwają już od 13 lat. Wszystko jednak wskazuje, że tym razem się uda. umowę na dokończenie budowy z Antonov Corporation podpisał w sierpniu 2016 r. chiński koncern lotniczy Airspace Industry Corporation of China.