WAŻNE
TERAZ

Przełom w rozmowie Kaczyńskiego z Morawieckim

ukraina (strona 10 z 42)

Putinowi chodzi tylko o panikę? Ekspertka o Europie Zachodniej
WIDEO

Putinowi chodzi tylko o panikę? Ekspertka o Europie Zachodniej

Czego można spodziewać się dziś po Władimirze Putinie? Czy możliwa jest militarna agresja na Rosji na Ukrainę? Te pytania zadaliśmy analityczce Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych Annie Marii Dyner. - Wcale nie musi być to inwazja w rozumieniu takim, że zacznie się klasyczna wojna pancerna i bardzo dużo sił i środków, które są zgromadzone wokół granic Ukrainy, zostanie użytych. Równie dobrze możemy sobie wyobrazić kierowane ataki lotnicze i ataki bombowe plus np. cyberatak na infrastrukturę energetyczną Ukrainy - powiedziała. W jej ocenie Rosja nie zdecyduje się na regularną wojnę przy użyciu środków zgromadzonych u granic Ukrainy, bo są one niewystarczające. - Ukraina też dysponuje dużymi siłami i środkami i w zasadzie Rosja powinna mieć tego zaplecza jeszcze więcej, dlatego, że zawsze strona atakująca powinna zgromadzić większe siły niż strona, która się broni - powiedziała. Ekspertka odniosła się również do sprawy relacji Rosji z krajami zachodnimi. Podkreśliła, że obecna potęga Kremla jest możliwa dzięki licznym umowom wiążącym Rosję z Zachodem. - Za te zbrojenia od lat płaci Europa Zachodnia, która kupuje węglowodory od Rosji, bo dzięki tym pieniądzom Rosjanie byli w stanie przezbroić swoją armię - stwierdziła. Zdaniem Anny Marii Dyner Putin mógł już osiągnąć swój cel, ponieważ Moskwa znów zaczęła się liczyć na arenie międzynarodowej, a obecnie zależeć mu może jedynie na podtrzymywaniu napięcia. - Wywołanie tego napięcia nie ma na celu uderzać w społeczeństwo ukraińskie (…), natomiast to, co jest ważne, to wywoływanie paniki wśród państw zachodnich i zwiększanie presji na władze w różnych stolicach europejskich, żeby rozmawiać z Moskwą - oceniła ekspertka.
Generał o kolejnym kroku prezydenta Rosji. "Putin nie jest szaleńcem”
WIDEO

Generał o kolejnym kroku prezydenta Rosji. "Putin nie jest szaleńcem”

Bardzo dobrze, że Trójkąt Weimarski został ożywiony w tak trudnej sytuacji - mówi w programie "Newsroom" w WP gen. Mieczysław Bieniek, były zastępca dowódcy strategicznego NATO. W ten sposób ocenił wtorkowe spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem i kanclerzem Niemiec Olafem Scholzem. - Myślę, że ta pogłębiona dyplomacja wsparta rozlokowaniem wojsk na wschodniej flance i pomocą wojskową dla Ukrainy (...) pomoc szkoleniowa, zapewnienie o tym, że gdyby nastąpiła inwazja, to dotkliwe sankcje zostaną wprowadzone, łącznie z odcięciem systemu finansowego SWIFT, to wszystko skłoni prezydenta Rosji od odstąpienia od agresywnych zachowań. Putin nie jest szaleńcem, choć 22 lata władzy może odebrać rozsądek - dodaje. Przyznał, że zgrupowanie rosyjskich wojsk na granicach z Ukrainą jest niepokojące. - To zgrupowanie przy granicy z Białorusią, jest o tyle istotne, że te wojska przybliżają się również do granic Polski i do granic państw bałtyckich. Z drugiej strony, uważam, że Putin ma jakiś ukryty cel, by pogłębić integrację Rosji z Białorusią lub całkowicie podporządkować sobie Białoruś - stwierdził gość programu "Newsroom". Zdaniem gen. Bieńka, jeśli ktoś zamierza zaatakować jakiś kraj, to "robi to znienacka, z ukrycia". - Taka wielka koncentracja służy do wywierania nacisku. Putin dąży do destabilizacji ukraińskiego systemu gospodarczego, ale również politycznego. Putin nie przyjmuje do wiadomości, że Ukraina jest niezależnym państwem. Twierdzi, że to jest część Rosji, a Krym od zawsze był rosyjski. On to wyraził, wyartykułował na szczycie NATO w Bukareszcie, mówiąc, że Ukraina nigdy nie była państwem i państwem nie będzie - dodał. - Wysuwając w grudniu te dwie absurdalne propozycje, aby NATO się nie rozszerzało i aby te państwa, które zostały do Paktu przyjęte po 1997 r. nie przyjmowały na swoje terytorium infrastruktury natowskiej, to były bezczelne propozycje, ale on wiedział, że nie zostaną one spełnione. Przedstawił również inne propozycje, które powoli zostają jakby negocjowane - ocenił gen. Mieczysław Bieniek.
Violetta Baran Violetta Baran
Nowy rozdanie dla Polski? Bartosiak: Trzeba bardzo uważać z sojuszami
WIDEO

Nowy rozdanie dla Polski? Bartosiak: Trzeba bardzo uważać z sojuszami

W obliczu kryzysu na wschodzie Europy coraz głośniej mówi się o sojuszu brytyjsko-polsko-ukraińskim. - To jest właśnie wynik kalkulacji. Brytyjczycy chcą przeciwdziałać konsolidacji kontynentalnej, uruchamiając klasyczne mechanizmy tworzenia koalicji antyhegemonistycznej w regonie - przekazał w programie "Newsroom" WP dr Jacek Bartosiak, prezes fundacji Strategy&Future. - Po to, aby powstrzymać potencjał rosyjskiego wpływu na system europejski, trzeba zbudować koalicję regionalną. Kto tam może być? Polacy, Ukraińcy, może Rumuni. (...) Ostatecznie żyrantem takiego porozumienia będzie ten najsilniejszy. Mam nadzieję, że Amerykanie też tam są i to oni są inicjatorami całego przedsięwzięcia. Trzeba bardzo uważać z sojuszami, bo w ostatnich 20 latach przyjęło się w Polsce, że sojusze są dobre. Są dobre, bo eksportowało to do nas bezpieczeństwo. Natomiast jeśli trzeba dawać komuś bezpieczeństwo i płacić za to, np. wejściem do wojny, trzeba się mocno zastanowić - tłumaczył ekspert. Prowadzący Patrycjusz Wyżga dopytywał o Trójkąt Weimarski. - Przed Polską są tylko dwa scenariusze i one wcale nie są takie pewnie. Pierwszy scenariusz przewiduje to, że jest silne NATO z Amerykanami. NATO reaguje, odstrasza i powstrzymuje Rosję i inwazję na Ukrainę. A drugi zakłada odejście Amerykanów i konsolidację kontynentalną. Oparcie się o Niemcy i budowę państwa federacyjnego w Europie. (...) Mamy taki wybór. Potrzebujemy mądrego nawigowania po tych wzburzonych wodach - wskazywał Bartosiak.
Polska pomoże Ukrainie. Prof. Belka: Wreszcie poszliśmy po rozum do głowy
WIDEO

Polska pomoże Ukrainie. Prof. Belka: Wreszcie poszliśmy po rozum do głowy

Czy Polska prowadzi właściwą politykę międzynarodową ws. kryzysu wokół Ukrainy? - Po dużych wahaniach i okresie niezdecydowania wreszcie poszliśmy po rozum do głowy - ocenił w programie "Newsroom" WP prof. Marek Belka, europoseł i były premier. - Wydaje się, że polski rząd i cała klasa polityczna zdecydowała się poprzeć Ukrainę. Mówi się o pomocy militarnej. Wszystkim zależy na tym, żeby nie dopuścić do pogorszenia się sytuacji. (...) Zwiększając zdolności obronne Ukrainy, oddalamy możliwość i zwiększamy koszty agresji ze strony Rosji. W takiej sytuacji, jaką mamy dziś, w sytuacji - jak się wydaje - bezpośredniego zagrożenia militarnego, trzeba działać i reagować - wymieniał polityk. Prowadzący Mateusz Ratajczak przytoczył słowa Putina, który na Węgrzech mówił, że "rozszerzenie NATO o Polskę było oszustwem wobec Moskwy". - To słyszymy od Putina nie pierwszy raz, ale interesujące jest to, że przekazał to liderowi jednego z państw UE. Nie słyszałem, żeby Viktor Orban się jakoś postawił. (...) Polski rząd jest tak zmarginalizowany i osamotniony, że szukamy byle kogo. Znalazł się Orban, proszę bardzo. On zresztą wykorzystuje Polskę w sposób bezwzględny dla własnych celów - wskazywał Belka. W rozmowie poruszono też wątek pomocy finansowej, jaką Ukrainie zaoferowała Komisja Europejska. Belka zauważył, że pieniądze płyną do tego kraju również z sektora prywatnego. - Ostatnio zauważyliśmy, że Turcja jest jednym z największych, jeżeli nie największym inwestorem zagranicznym na Ukrainie, co oczywiście natychmiast oznacza, że Ukraina zyskuje nowego sojusznika w postaci, skądinąd, niezbyt przyjemnego reżimu Erdogana - powiedział.
Rosja nie zdecyduje się na wojnę z Ukrainą? Ekspert tłumaczy
WIDEO

Rosja nie zdecyduje się na wojnę z Ukrainą? Ekspert tłumaczy

- Granica polsko-białoruska, podobnie jak polsko-rosyjska, może stać się granicą przypominającą granicę z czasów zimnej wojny między podzielonymi Niemcami - stwierdził szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch w Polsat News. Do jego słów odniósł się w programie "Newsroom" WP ppłk Marcin Faliński, były oficer Agencji Wywiadu. - Ja tego tak nie widzę. Myślę, że otoczenie prezydenta Rosji będzie go wstrzymywało od takich, bardzo niekorzystnych dla tego środowiska decyzji. Na to się nakłada koniec kadencji Putina i szukanie jego następcy. Za tymi wyborami będą stali głównie oligarchowie, którzy również w tej chwili stoją za prezydentem Rosji. Takie zaognienie sytuacji, konflikt pełnoskalowy nie będzie sprzyjał ich interesom - stwierdził. Faliński podkreślił, że "nie widzi w tej chwili żadnych logicznych, racjonalnych przesłanek, żeby wybuchła wojna". - Czy to będzie konflikt pełnoskalowy z próbą zajęcia Kijowa, czy jawne wejście do Donbasu, czy próby militarne nadgraniczne, (...) wszelkie takie działania w skali mikro są nieracjonalne, bo mogą się spotkać z ostrym odzewem - wyjaśnił. - To uderzenie będzie nie tylko dotyczyło sprawujących władzę, ale również tych, a zwłaszcza tych, którzy stoją za tą władzą, którzy mają interesy w Europie Zachodniej, w USA, gdzie ich dzieci uczą się na uczelniach, gdzie ich piękne wille stoją przy przysłowiowym Lazurowym Wybrzeżu, gdzie konta w Szwajcarii rosną. Oni przestaną mieć dostęp do tego wszystkiego - zwrócił uwagę Faliński.
Natalia Durman Natalia Durman
Polska powinna wysłać broń na Ukrainę? Leszek Miller o "jasnej strategii"
WIDEO

Polska powinna wysłać broń na Ukrainę? Leszek Miller o "jasnej strategii"

Mimo narastającego konfliktu niemiecki rząd nie wesprze militarnie Ukrainy. - Zdziwienie może to budzi, ale podstawy są od dawna znane. To jest stara niemiecka teza, że nie można przekazywać broni tam, gdzie są konflikty. Broń oznacza pogłębienie konfliktu. Każdy, kto się choć trochę interesuje polityką niemiecką, o tym wie - komentował w programie "Newsroom" WP europoseł i były premier Leszek Miller. - Ja wrócę jeszcze do pana Morawieckiego, który mówi, że jak Tusk zrezygnuje z kierowania Europejską Partią Ludową, to Putin nie będzie szantażować Europy. Można wzruszyć na to ramionami i powiedzieć, że Morawiecki jest człowiekiem, który ciągle zaskakuje. Ale to jest szef rządu w 38-milionowym kraju i są granice rozmaitych bredni. Ja apeluję do Donalda Tuska, aby następnym razem lepiej dobierał swoich doradców - tłumaczył polityk. Prowadzący Mateusz Ratajczak dopytywał o wysyłanie pomocy na Ukrainę. - Trzeba działać tak, jak jest to zapisane w decyzjach NATO. Niedawno sekretarz generalny ogłosił, że Pakt Północnoatlantycki nie wyśle żołnierzy do Ukrainy, więc tu jest jasna strategia NATO. Ale najbardziej ciekawe są wypowiedzi prezydenta Zełenskiego, który mówi, żeby nie histeryzować, bo to może prowadzić do destabilizacji kraju. (...) Choć to, że szef MON Mariusz Błaszczak nie rozmawiał ze swoim ukraińskim odpowiednikiem, jest rzeczywiście dziwne - wskazywał Miller.