WAŻNE
TERAZ

Chaos w Zondzie. Pracownicy zwolnieni. Prezes jest nieuchwytny

ukraina (strona 11 z 42)

Zadziwiające słowa Donalda Trumpa o Rosji i Ukrainie. Reakcja ambasadora
WIDEO

Zadziwiające słowa Donalda Trumpa o Rosji i Ukrainie. Reakcja ambasadora

- To, co dzieje się z Rosją i Ukrainą, nigdy nie wydarzyłoby się pod administracją Trumpa. Nawet nie ma takiej możliwości - powiedział były prezydent USA Donald Trump. Jego słowa komentował w programie "Newsroom" WP Andrij Deszczyca, ambasador Ukrainy w Polsce. - Trudno ocenić, jak rozwijałaby się sytuacja, jakby Trump wygrał wybory ponownie. To spekulacje. Nie wiemy, jakie plany ma Putin. Jedyne, co na pewno możemy powiedzieć, to że Moskwa chce przywrócić swoją kontrolę nad Ukrainą, spróbować odrodzić były Związek Radziecki. To chyba jest w głowie Putina i on próbuje tę politykę realizować. Czy mógłby to robić bardziej efektywnie podczas prezydentury Trumpa, czy teraz, podczas prezydentury Bidena? Trudno to ocenić. Robi to, co robi, i trzeba mu dać stanowczą odpowiedź. Bardzo liczymy na zdecydowane stanowisko USA w tej kwestii - podkreślił. Pytany, czego jeszcze Ukraina oczekuje od USA, wskazał, że "przede wszystkim musi zapaść konkretna lista sankcji, na które może się narazić Rosja w przypadku, kiedy zacznie inwazję na Ukrainę". - Liczymy, że na tej liście znajdzie się wstrzymanie realizacji projektu Nord Stream 2, zastosowanie sankcji do konkretnych osób, polityków i firm, które działają na rzecz agresywnej polityki Rosji oraz możliwość zastosowania sankcji bankowo-finansowych, odłączenie Rosji od SWIFT - wyjaśnił ambasador.
Natalia Durman Natalia Durman
Paweł Kukiz oskarża. "Delikatny Ribbentrop-Mołotow, powtórka z '39 roku"
WIDEO

Paweł Kukiz oskarża. "Delikatny Ribbentrop-Mołotow, powtórka z '39 roku"

Czy na Ukrainie może dojść wojny? - pytany był w programie "Tłit" Wirtualnej Polski lider Kukiz'15 Paweł Kukiz. - Nie chcę wzbudzać paniki. Uważam, że bardzo ostrożnie powinniśmy rozmawiać o jakiejś ewentualności konfliktu zbrojnego, konfliktów międzynarodowych. Przez całe lata odnosiło się wrażenie, że wojny już nigdy nie będzie, że będziemy żyli w spokojnych czasach, raz mniejszego, raz większego dobrobytu, że nic się nie zdarzy, ludzie się kochają, Polska jest w centrum świata, wszystkich interesuje, co się w Polsce dzieje i to my jesteśmy tymi, którzy do wojny mogą doprowadzić, bo np. Banaś jest skonfliktowany z Ziobro i ciekawe co na to powie Francja - mówił. - To, że dochodzi do takiej sytuacji, jaka jest za granicą Polski, to jest rzecz zupełnie naturalna. Sytuacja geopolityczna kotłuje się od lat. Od czasu wyboru Bidena, na którego wybór wpłynęły w ogromnej mierze takie korporacje jak Discovery, potężne korporacje, grupy finansowe, kapitałowe, mamy cały błyskawiczny ciąg zdarzeń przyczynowo-skutkowy - kontynuował Kukiz. - Biden zostaje wybrany prezydentem, następnie dzieją się rzeczy w Afganistanie, w tym samym czasie pojawiają się na granicy białorusko-europejskiej hordy tzw. imigrantów, wojska rosyjskie stają na granicy z Ukrainą, w Kazachstanie przeprowadzony jest blizkreig. Od lat było wiadomo, że coś takiego się szykuje - wyjaśnił Kukiz. Pytany, co w tej sytuacji może zrobić Polska, odparł: - Myśleć o sobie. Na pewno nie powinniśmy iść drogą posła, który biegał z reklamówką po granicy. Mamy ewidentnie sytuację taką, gdzie Niemcy bardzo ściśle są z Rosją, łączy ich jakaś relacja. Taki delikatny Ribbentrop-Mołotow, powtórka z '39 roku.
Natalia Durman Natalia Durman
Ukraińcy gotowi na atak Rosji. Napięta sytuacja na terenach przygranicznych
WIDEO

Ukraińcy gotowi na atak Rosji. Napięta sytuacja na terenach przygranicznych

Ukraińcy deklarują gotowość na ewentualny atak ze strony Rosji. Siły wojskowe na terenach przygranicznych zostały wzmocnione. Ukraińska Państwowa Straż Graniczna również została wyposażona w dodatkowy sprzęt do monitorowania granicy, w ściśle strzeżony obszar skierowano również kolejne oddziały. Mieszkańcy okolic Charkowa na wschodzie Ukrainy są również mentalnie przygotowani na nadejście najgorszego. Wiktor Pichugin mieszkający w Charkowie powiedział w wywiadzie dla brytyjskiej telewizji Sky News, że ''jest przerażony i czuje, że Ukraina jest na krawędzi czegoś strasznego''. Inna mieszkanka Charkowa, Julia Napolska stwierdziła, że ''jeśli ktoś spróbuje znowu odebrać im wolność, to będą walczyli''. Rosja zgromadziła w ostatnich tygodniach ponad 100 tys. żołnierzy oraz setki czołgów i jednostek artylerii. Utrzymują w niepewności Ukrainę oraz jej zachodnich sojuszników. Napięcie pomiędzy Ukrainą a Rosją stale rośnie. Obydwa kraje deklarują, że nie zależy im na konflikcie zbrojnym. Zachowanie Kremla jednak wskazuje na coś zupełnie innego. W ostatnim czasie Rosja zorganizowała także duże manewry wojskowe blisko granicy z Ukrainą, co z pewnością nie służy stabilności w relacjach między obydwoma sąsiadami. Stany Zjednoczone oraz Unia Europejska zaapelowały do Władimira Putina, o zaniechanie dalszych działań prowokacyjnych i militarnych. Padły z ich strony nawet groźby o sankcjach, które miałaby otrzymać Rosja w razie ataku na Ukrainę. Kreml odpowiedział zgromadzeniem dodatkowych sił przy granicy z Ukrainą, ogłoszeniem, że ich wojska mogą wrócić na Karaiby, a także stwierdzeniem, że próba odzyskania przez Ukrainę kontroli nad obszarami na wschodzie, kontrolowanymi przez wspieranych przez Rosję separatystów, będzie miała ''poważne konsekwencje dla ukraińskiej państwowości''.
Konflikt Rosja-Ukraina. Ekspert o pomocy militarnej USA po ewentualnej inwazji Moskwy
WIDEO

Konflikt Rosja-Ukraina. Ekspert o pomocy militarnej USA po ewentualnej inwazji Moskwy

Prezydent USA Joe Biden nie planuje odpowiedzieć na kolejną rosyjską inwazję na Ukrainę wysłaniem oddziałów bojowych. Mógłby zastosować szereg mniejszych, wciąż ryzykownych opcji militarnych, by wesprzeć Ukraińców po ewentualnym ataku. Tak twierdzi Robert Burns ekspert ds. bezpieczeństwa, redaktor agencji Associated Press. - W żadnym wypadku nie należy spodziewać się zaangażowania wojsk amerykańskich z wyjątkiem wsparcia dla form ruchu oporu. Można wyobrazić sobie, że wojska amerykańskie będą dostarczać sprzęt, transportować materiały na Ukrainę – prognozuje Burns. Jak podkreśla, powód, by nie włączać się bezpośrednio w rosyjsko-ukraińską wojnę jest prosty: Stany Zjednoczone nie mają żadnych zobowiązań traktatowych wobec Ukrainy, a wojna z Rosją* byłaby ogromnym ryzykiem. Robert Burns twierdzi, że amerykańskie operacje wojskowe na Ukrainie można podzielić na dwie kategorie: pomoc w powstrzymaniu możliwej inwazji i rzeczywistą odpowiedź. - W obu kategoriach nacisk położony jest na dyplomację oraz sankcje gospodarcze i finansowe. W każdej z nich możliwy jest także element militarny – zapewnia analityk Associated Press. Najbardziej prawdopodobne jest dodatkowe wsparcie USA dla państw bałtyckich, będących członkami NATO. To wynika z zobowiązań Sojuszu i ostatnich zapowiedzi prezydenta USA. - Jedną z odpowiedzi na agresję, o której mówił prezydent Biden, było to, że USA mogą czuć się zobowiązane do pomocy lub wzmocnienia obrony członków NATO, państw bałtyckich, być może Polski. I to prawdopodobnie miałoby miejsce tylko w przypadku, gdyby rzeczywiście Rosja dokonała inwazji na Ukrainę - podsumowuje Robert Burns.
Czy Polska jest w stanie odeprzeć atak Rosji? "Taki scenariusz byłby dla nas niekorzystny"
WIDEO

Czy Polska jest w stanie odeprzeć atak Rosji? "Taki scenariusz byłby dla nas niekorzystny"

Minister Obrony Narodowej, Mariusz Błaszczak, umieścił na swoim koncie twitterowym post, w którym napisał "Zwiększenie liczebności Wojska Polskiego jest jednym z moich priorytetów. Już 113500 żołnierzy wojsk operacyjnych służy w Siłach Zbrojnych RP. Dzięki ustawie o obronie Ojczyzny wzrost liczebności będzie jeszcze większy". Do treści tych zapowiedzi odniósł się w programie "Newsroom WP" gen. broni rez. dr Mirosław Różański. -Potencjał wojska jest mierzony również liczbą żołnierzy, którzy służą w wojsku, ale nie jest to wyznacznik najważniejszy. Jeszcze ważniejsze jest wyposażenie, czyli sprzęt, jaki posiada armia. Pamiętajmy, że właśnie zostało uruchomionych kilka programów związanych z zakupem sprzętu, ale tego sprzętu jeszcze nie ma. Trzeba powiedzieć sobie wprost, że samodzielnie jako Polska nie reprezentujemy wysokiego poziomu, jeśli chodzi o wyposażenie armii. Marynarka wojenna "już utonęła" jak określili to komentatorzy. Jeśli chodzi o siły powietrzne to mamy tylko eskadry F-16. Wojska lądowe też nie wyglądają najlepiej. Także deklaracje o tym, że liczba żołnierzy jest gwarancją naszego bezpieczeństwa jest tylko takim sygnałem uspokajającym. Przez ostatnie sześć lat pojawiały się deklaracje, że potencjał armii będzie zwiększony, a tak naprawdę zwiększa się liczebność wojska, ale chyba nie też w takim wymiarze, jak to projektowano. - powiedział gen. Różański. Generał odniósł się także do tego, czy Polska byłaby w stanie samodzielnie odeprzeć atak rosyjskich sił. -Jeżeli mielibyśmy samodzielne podjąć jakiekolwiek działania wobec Rosji ten scenariusz byłby dla nas niekorzystny. Dzisiaj musimy liczyć na wsparcie NATO i tak naprawdę NATO jest gwarantem bezpieczeństwa - podsumował gen Różański.