ukraina (strona 9 z 42)

Kijów reaguje na sankcje nakładane na Rosję. "Umiarkowany optymizm". Relacja reportera WP
WIDEO

Kijów reaguje na sankcje nakładane na Rosję. "Umiarkowany optymizm". Relacja reportera WP

Po tym jak Władimir Putin uznał niepodległość samozwańczych republik na wschodzie Ukrainy i wysłał do Donbasu rosyjskie wojska, Stany Zjednoczone, Unia Europejska i Wielka Brytania ogłosiły pierwszy pakiet sankcji przeciwko Rosji. Reakcjom na decyzje Zachodu przyglądał się w Kijowie reporter Wirtualnej Polski Patryk Michalski. - Wczoraj przez cały dzień Ukraińcy czekali na zdecydowane reakcje kolejnych krajów (…). Nastroje zmieniały się w ciągu dnia i wieczorem były nieco lepsze niż rano - mówił wysłannik WP do Kijowa w programie "Newsroom". Przypomniał, że po początkowych obawach, że sankcje dotkną tylko okupowanych części Ukrainy, po południu przyszła informacja o wstrzymaniu przez Niemcy ratyfikacji gazociągu Nord Stream II oraz restrykcjach nałożonych przez Stany Zjednoczone na rosyjskich oligarchów i banki. Jak relacjonuje Patryk Michalski, sankcje te zostały w Kijowie przyjęte z "umiarkowanym optymizmem". Władze Ukrainy podkreślają wciąż, że restrykcje Zachodu nie będą wystarczające tak długo, jak długo rosyjskie wojska będą pozostawać na ukraińskim terytorium. Reporter WP mówił też o nastrojach wśród zwykłych mieszkańców Kijowa. - W ciągu kilkudziesięciu ostatnich godzin, zaobserwowaliśmy zdecydowanie mniejszy ruch w centrum miasta. Wszyscy mówią, że najprawdopodobniej jest to efekt strachu. To nie jest tak, że miasto jest sparaliżowane, bo sklepy są otwarte, czynne są restauracje, ludzie chodzą do pracy, ale ruch rzeczywiście jest mniejszy - relacjonował Patryk Michalski. Jak dodał, niektóre ukraińskie firmy, które mają siedziby również na zachodzie Ukrainy, dały części swoich pracowników możliwość przeniesienia się do tej części kraju.
Maciej Zubel Maciej Zubel
Putin sięgnie po kraje bałtyckie? "Mało prawdopodobne"
WIDEO

Putin sięgnie po kraje bałtyckie? "Mało prawdopodobne"

W jakim świetle Władimir Putin, który kilka dni temu dopuścił się inwazji na Ukrainę, ukazuje Polskę – sojusznika Ukrainy? – Polska jest wrogiem, była wrogiem i będzie wrogiem (Rosji – red.) – powiedział w programie "Newsroom" WP prof. Daniel Boćkowski. – Natomiast nie jesteśmy w tym głównym nurcie. Jesteśmy symbolicznym kraje, który cały czas wspiera Ukrainę, który działa na rzecz Ukrainy, który jest antyrosyjski, ma gigantyczne antyrosyjskie fobie – kontynuował. – Wszystkie kraje, które należały do bratniego sojuszu Związku Radzieckiego plus wchodziły w skład ZSRR, nagle po rozpadzie Związku Radzieckiego stały się wrogami, stały się antyrosyjskie. A więc i my jesteśmy w tej antyrosyjskości zapiekli i tak naprawdę nie wiadomo, co robić i jak działać – dodawał. Zapytany o to, czy w świetle ostatnich wydarzeń można podejrzewać, że kraje bałtyckie będą następnym celem Putina, odparł iż Putin rzeczywiście sądzi, że Rosja została "ograbiona" przy rozpadzie ZSRR. – Tutaj nie ulega wątpliwości, że jest to pewna teza, która będzie teraz mocno realizowana. Nie sądzę, by Rosja odpuściła sobie poprzez Ługańsk i Donieck Ukrainę. Teraz będzie właśnie grała na całe obwody, a tak naprawdę celem de facto jest wchłonięcie Ukrainy w tej czy innej formie – oznajmił ekspert dodając, że może mieć to miejsce "w taki sposób, jak Białoruś". – Bo tylko z Ukrainą (…) Rosja będzie mogła grać w tej lidze światowej. Na razie jest takim kieszonkowym pancernikiem. Natomiast czy sięgnie po państwa bałtyckie? Mało prawdopodobne, bo mimo wszystko myślę, że tutaj ogromną rolę gra jednak to, że sojusz jest silny, zwarty i tutaj Rosja nie może sobie pozwolić na takie same działania, jak w przypadku Ukrainy. Co nie oznacza, że cały czas będzie nie będzie działać na osłabienie tych państw czy na ewentualne siły wewnętrzne, które zmieniałyby np. wektory polityki. Czyli taka hungaryzacja państw bałtyckich, żeby tam też nastroje były takie, jak na Węgrzech, żeby pozyskać takiego Orbana bis – podsumował prof. Boćkowski.
Paweł Szrot o przemówieniu Putina: to było horrendalne. Zakwestionował sam sens istnienia Ukrainy
WIDEO

Paweł Szrot o przemówieniu Putina: to było horrendalne. Zakwestionował sam sens istnienia Ukrainy

Przemówienie Władimira Putina skomentował Paweł Szrot, szef gabinetu prezydenta RP. – Ono ma charakter horrendalny. Ja sobie nie przypominam drugiego takiego wystąpienia, które byłoby nacechowane taką wrogością, takimi uprzedzeniami, wobec sąsiedniego kraju od czasów... może nie przywołujemy tych czasów. To było po prostu przemówienie wrogie Ukrainie, kwestionujące sam sens istnienia tego państwa – jego tradycję, kulturę, sposób powstania – i tak to oceniamy – stwierdził gość programu "Newsroom", przekazując stanowisko Kancelarii Prezydenta. Przekazał, że w nocy Andrzej Duda łączył się także z prezydentem Zełenskim, aby zapewnić o wsparciu Polski dla Ukrainy. – Deklaracje padły te same, co podają od wielu miesięcy. Polska popiera Ukrainę, popiera w formie wsparcia polityczno-dyplomatycznego. Popiera również, wspierając ją sprzętem obronnym wojskowym i to będzie na pewno kontynuowane – zapowiedział Szrot. Przekazał także, jakie są najbliższe plany prezydenta Dudy w kontekście rozwoju sytuacji na Ukrainie. – Myślę, że spotka się w najbliższym czasie z ministrami rządu odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo i sprawy międzynarodowe. Myślę też, że będą kolejne rozmowy międzynarodowe. Nie będę tutaj mówił o szczegółach, bo rzeczywiście sytuacja się zmienia czasem nawet nie z godziny na godzinę, tylko z minuty na minutę – powiedział gość WP.
Orędzie prezydenta Ukrainy po decyzji Putina. Zełenski: nie boimy się nikogo i niczego
WIDEO

Orędzie prezydenta Ukrainy po decyzji Putina. Zełenski: nie boimy się nikogo i niczego

- Jesteśmy na swojej ziemi, nie boimy się niczego i nikogo. Nie jesteśmy nikomu nic winni. Nikomu też niczego nie oddamy. Jesteśmy tego pewni – podkreślił w swoim wystąpieniu Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy. Jego kancelaria opublikowała nagranie, w którym Zełenski odniósł się do decyzji Władimira Putina o uznaniu niepodległości dwóch separatystycznych republik. - Ukraina uważa ostatnie działania Rosji za naruszenie suwerenności i integralności terytorialnej naszego kraju. Cała odpowiedzialność za wszystkie konsekwencje tej decyzji spoczywa na rosyjskim kierownictwie politycznym – ogłosił ukraiński przywódca. - Uznanie niepodległości okupowanych terenów obwodów ługańskiego i donieckiego może oznaczać jednostronne wycofanie się Rosji z porozumień mińskich. Prezydent Ukrainy podkreślił, że nie ma powodów do "chaotycznych działań", a jego kraj będzie "trzymał się pokojowej i dyplomatycznej drogi". - Tymi decyzjami Rosja legalizuje swoje wojska, które od 2014 roku są de facto obecne na okupowanych terenach Donbasu. Kraj, który przez osiem lat wspierał wojnę, nie może utrzymać pokoju – dodał w opublikowanym orędziu. Władimir Putin ogłosił, w poniedziałek 21 lutego, podjęcie decyzji ws. uznania niepodległości tzw. Donieckiej i Ługańskiej Republiki Ludowej. W trakcie telewizyjnego orędzia Putin oznajmił, że to "konieczne". Decyzja prezydenta Rosji natychmiast została potępiona przez wielu liderów państw z całego świata.
"Kreml liczy się tylko z Waszyngtonem".  Analityk OSW: "Europejczyków uważają za mięczaków i frajerów"
WIDEO

"Kreml liczy się tylko z Waszyngtonem". Analityk OSW: "Europejczyków uważają za mięczaków i frajerów"

- Rosjanie niczego się nie obawiają. Są bezkarni. Cała historia relacji rosyjsko-zachodnich ostatnich 30 lat, zwłaszcza od 2008 roku, doprowadziła elitę rosyjską do przekonania, że mogą sobie pozwolić na prawie wszystko, a nie zapłacą za to żadnej realnej ceny - wskazał w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski analityk Ośrodka Studiów Wschodnich dr Witold Rodkiewicz. - W związku z tym realizują swój program imperialny, który polega na tym, aby obszar postsowiecki był bezpośrednio podporządkowany - wskazał gość WP. Zdaniem eksperta ostatnie poruszenie dyplomatyczne i obecność amerykańskich wojsk na terenie Polski to jest "konkretna odpowiedź". - Problem polega na tym, że to ciągle są takie doraźne działania - wskazał rozmówca Patrycjusza Wyżgi. - Moim zdaniem trzeba rozmawiać z nimi - dodał dr Rodkiewicz. Według gościa WP te sygnały w stronę Kremla są ciągle za słabe. - One sugerują, że jesteśmy gotowi iść na ustępstwa. Dopytywany o mocne sygnały, Rodkiewicz dodał, że rola Nord Stream 2 jest przesadzona, ale dobrym tropem byłoby wpłynięcie na życie oligarchów i ich rodzin. - To przesłanie powinno być przede wszystkim z Waszyngtonu - wskazał ekspert i dodał, że tylko z tą stolicą Kreml się liczy i traktuje poważnie. - Europejczyków uważają za mięczaków i frajerów, których można oszukiwać, oszwabiać i straszyć - podkreślił dr Rodkiewicz. - Są początki odpowiedzi, ale ona powinna być twardsza. Nie idziemy na ustępstwa - powtórzył analityk OSW. - Ta rozgrywka może trwać bardzo długo. Zwiększanie napięcia, zmniejszanie napięcia, grożenie wojną, organizowanie jakichś incydentów - wymieniał gość programu "Newsroom" WP.