Dla niektórych to boski znak, dla innych tylko podmuch wiatru
We włoskich Pompejach doszło do niezwykłej sytuacji. Rozpisują się o niej nie tylko lokalne media. Otóż pewnego dnia na szczycie Bazyliki Matki Bożej Różańcowej zaczął kołysać się różaniec trzymany przez Madonnę. Pod świątynią natychmiast zebrały się tłumy wierzące, że to cud, znak od Boga, by modlić się o pokój na świecie. Inni wierząc, że to jakiś znak, pobiegli puścić totka. Obstawiali liczby, które są związane z bazyliką. Na miejscu pojawili się strażacy, którzy mieli za zadanie ustrzec wiernych przed tym, by "cudowny znak" nie spadł im na głowy. W końcu głos musiał zabrać sam proboszcz. Oznajmił wiernym, że kołysanie się krzyża to tylko skutek silnego wiatru. Słowa duchownego niektórzy parafianie uznali za oburzające i negujące oczywisty znak. Inni zapewniają, że tego dnia wcale tak mocno nie wiało.