złoto

Bursztynowa Komnata w Mamerkach. Ekspert o poszukiwaniach legendarnego skarbu
WIDEO

Bursztynowa Komnata w Mamerkach. Ekspert o poszukiwaniach legendarnego skarbu

Muzeum w Mamerkach od czterech lat prowadzi poszukiwania legendarnej Bursztynowej Komnaty. To tu na Mazurach, na terenie dawnej nazistowskiej bazy wojskowej z czasów II wojny światowej, właśnie odkryto cztery podziemne tunele. Żaden z nich nie zawierał skarbu. – Już w latach 70. Służba Bezpieczeństwa z pobliskiego więzienia w Barczewie przywiozła Ericha Kocha, ostatniego niemieckiego nazistę, który nadzorował ewakuację Bursztynowej Komnaty z Królewca. Przez tydzień prowadzono tu akcję wysadzania jednego z bunkrów, szukając tajemniczego wejścia do pomieszczenia ze skarbem – tłumaczy w rozmowie z wideo.wp.pl Bartłomiej Plebańczyk z Muzeum w Mamerkach. Erich Koch, jako niemiecki zbrodniarz wojenny, został skazany na karę śmierci, ale jest jedyną osobą w przypadku której SB wyroku nie wykonało. Prawdopodobnie ze względu na wiedzę o Bursztynowej Komnacie i informacje o skarbach i złocie. – Poszukujemy ok. trzydziestu skrzyń. Niemcy do transportu demontowali bursztynowe panele i przechowywali je w skrzyniach. Mazurskie Mamerki od zawsze były typowane jako miejsce potencjalnego ukrycia Bursztynowej Komnaty – podkreśla Plebańczyk. Takich miejsc w Europie jest dużo, ale Mamerki są w czołówce ze względu na to, że skarb po raz ostatni widziany był w Królewcu, a jest to jedno z najbliższych miejsc, gdzie Niemcy mogli ukryć Bursztynową Komnatę w panice przez zbliżającymi się Rosjanami – dodaje opiekun bunkrów w Mamerkach.
Nalot na nielegalną kopalnię. Spektakularna akcja kolumbijskich służb
WIDEO

Nalot na nielegalną kopalnię. Spektakularna akcja kolumbijskich służb

Kolumbijska policja antynarkotykowa pokazała nagranie z nalotu na nielegalną kopalnię złota w regionie Magüi Payán. W akcji w centrum równikowej dżungli brali udział także żołnierze. Oprócz kilku głębokich wyrobisk, na miejscu znajdowały się m.in. maszyny górnicze warte ponad 300 tys. dolarów. Dzięki nim "górnicy" mogli wydobyć ok. 6 kg złota o wartości czarnorynkowej wynoszącej 300 tys. dol. Kopalnie są bezpośrednio związane z uprawą koki. - Te dwie działalności funkcjonują obok siebie. Tyle że koka jest nielegalna, a złotem, już po wydobyciu, można pokryć wydatki. Dzięki niemu można zmonetyzować inne nielegalne działania - tłumaczy Pedro Pablo Astaiza z kolumbijskiej policji. Większość okolicznych mieszkańców tylko z takich, nielegalnych przedsięwzięć jest w stanie żyć. - Bieda nie powoduje, że jestem gorszym człowiekiem. Wiesz, co to bieda? Jest wtedy, gdy moje dzieci nie mają gdzie spać. A gdzie dostałam łóżko, materac i patelnie, żeby coś ugotować? Stamtąd, z tego dołu. Tam dostałam to, co mogę dać moim dzieciom - mówi jedna z zatrzymanych pracownic kopalni. Większości udało się uciec do lasu. Lokalne władze szacują, że prawie 85 proc. tubylców balansuje na granicy ubóstwa. Wg najnowszego raportu ONZ, 66 proc. złota pochodzącego z Kolumbii w 2019 r., zostało wydobytych nielegalnie na obszarze prawie 65 tys. ha ziemi.