Tajemnica zaginięcia pionierki lotnictwa
Była pierwszą kobietą, która przeleciała nad Atlantykiem, dokonała tego jako druga osoba na świecie. Byłaby również pierwszą kobietą, która obleciała świat, gdyby nie jej tajemnicze zaginięcie. Wyprawa już dobiegała końca, został najtrudniejszy odcinek. Metą miało być lądowanie na maleńkiej wyspie Howland. Earhard i jej nawigator Fred Noonan nigdy nie dotarli do wyspy. Nie dali rady jej odnaleźć. Przez kilka dni po ich zaginięciu przez radio można było usłyszeć komunikaty alarmowe, słyszalne były nawet w USA. Grupa TIGHAR zajmująca się historycznymi wypadkami lotniczymi, przeanalizowała 120 takich sygnałów. Zachowały się one, dzięki raportom świadków, często radioamatorów. 57 ze 120 uznano za wiarygodne. Rozbitków szukało 66 samolotów i 9 okrętów. Nie znaleziono jednak żadnych śladów samolotu Amelii. Dzięki nim udało się odtworzyć ostatnie dni życia lotników. Para utknęła na wyspie Nikumaroro. Noonan był ranny. Ich samolot znajdował się częściowo w wodzie. Amelia używała radia tylko, gdy mogła uruchomić silnik. Eksperci porównali czas nadania komunikatów z czasem odpływów. Pokrywają się idealnie. Paliwa starczyło jedynie na ładowanie akumulatora, który zasilał radio. Amelia nie była w stanie opuścić wyspy. Po kilku dniach poziom wody był tak wysoki, że porwał samolot. Od tego czasu komunikaty ustały. Amelii szukało kilka samolotów US Navy. Gdy latały nad wyspą Nikumaroro, jej maszyna była już pod wodą. Dlatego nigdy nie odnaleziono wraku. Komunikaty Amelii słyszano w całym USA, niestety ratownicy przybyli za późno. W 1940 r., na wyspie Nikumaroro, odnaleziono niekompletny szkielet kobiety i kilka przedmiotów. Wyniki badania antropologicznego wskazują, że szkielet na 99 procent należy do Amelii Earhart.