zbrodnia

Makabryczne odkrycie w Dolinie Śmierci w Chojniach. Tona ludzkich kości z czasów II wojny światowej
1:35

Makabryczne odkrycie w Dolinie Śmierci w Chojniach. Tona ludzkich kości z czasów II wojny światowej

Makabryczne odkrycie w Dolinie Śmierci w Chojnicach. Zakończono prace ekshumacyjne w miejscu masowej niemieckiej zbrodni ze stycznia 1945 r. W trzech jamach grobowych wydobyto tu niemal tonę ludzkich kości i rzeczy osobistych zamordowanych. Badania na miejscu prowadził gdański oddział IPN oraz biegli z Fundacji Przyjaciół Instytutu Archeologii i Etnologii PAN. Eksperci opublikowali zdjęcia i nagrania z prowadzonych prac. Wiadomo, że to miejsce masowego pochówku nawet kilkuset ofiar – w jamach zakopano szczątki od 100 do nawet 500 osób. Niemcy próbowali tuszować zbrodnię paląc ciała zabitych Polaków. Szkielety są przez to niekompletne i często nadpalone. Największa z jam obejmuje powierzchnię 9 m kw. Badacze znaleźli w niej ludzkie szczątki, drewno, węgle drzewne i rzeczy osobiste ofiar. Do tej pory odnaleziono aż 4250 artefaktów. Wśród nich medaliki z Matką Boską, krzyżyki, zegarki, obrączki, guziki, sztuczne zęby. Dzięki wykorzystaniu szlamowania (płukania ziemi pod bieżącą wodą), udało się odnaleźć tak drobne rzeczy, jak szpule z zachowanymi nićmi, naparstki, fragmenty piór i długopisów. Ogromna liczba odnalezionych rzeczy jasno sugeruje, że ofiary z "Doliny Śmierci" nie były rabowane przed egzekucją. Na miejscu znaleziono setki łusek z niemieckich broni oraz ponad 100 kg drewna do palenia ciał ofiar. Zespół ustalił tożsamość jednej z nich na podstawie inicjałów z obrączki. To Anna Stołowska z d. Walkowska, ur. 20 maja 1890 r. w Ryszewie. Wiadomo, że gestapo aresztowało ją w styczniu 1945 r. wraz z niemalże całą rodziną. Teraz lekarze i specjaliści medycyny sądowej spróbują oszacować łączną liczbę ofiar masakry, a także metody ich zabijania i próby tuszowania zbrodni. Jak podaje IPN, to może być jedno z najważniejszych ustaleń dotyczących niemieckich zbrodni w czasie II wojny światowej w północnej Polsce. Pierwsze zbrodnie w chojnickiej "Dolinie Śmierci" zaczęły się już w październiku 1939 r. Ostatnim masowym mordem była tu masakra ze stycznia 1945 r.

Polacy zamordowani w lesie. Niemcy pokazali setki ich osobistych rzeczy

Niemieccy archeolodzy zaprezentowali 400 przedmiotów odnalezionych w miejscach masowych egzekucji z 1945 r. Są to rzeczy osobiste należące do Polaków zesłanych do Niemiec na przymusowe roboty i radzieckich jeńców. Wśród artefaktów jest polski modlitewnik, ubrania, sztućce i buty, które skonfiskowano ofiarom przed śmiercią. Wykopaliska przeprowadzono w trzech miejscach egzekucji. Rozkaz wydał generał Waffen SS Hans Kammler, który po wojnie zaginął i nigdy nie został osądzony. W lasach koło Arnsbergu, w Nadrenii Północnej-Westfalii, zastrzelono wtedy 71 osób: 61 kobiet, 10 mężczyzn i 1 dziecko. W okolicy Warstein zabito 57 osób zmuszonych do kopania okopów dla wojska. W trzeciej lokacji, niedaleko Eversbergu, Niemcy zamordowali 80 osób, których zwłoki zakopano w leju po moździerzu. Choć groby ofiar zostały ekshumowane już w 1946 r., badacze liczą, że wykopaliska będą pomocne w rekonstrukcji ostatnich chwil zamordowanych polskich przymusowych robotników. Ze wszystkich 208 ofiar po wojnie zdołano zidentyfikować tylko 14 osób. Badania przeprowadziło stowarzyszenie zrzeszające miasta i gminy z Westfalii (LWL), razem z ochotnikami. Prezes LWL podkreślił w oświadczeniu, że zbrodnie są częścią niemieckiej historii, a badania są formą sprzeciwu wobec prób wybielania tamtego okresu przez niemiecką skrajną prawicę.
Mroczne kulisy zbrodni nad Jeziorem Wiecanowskim
4:43

Mroczne kulisy zbrodni nad Jeziorem Wiecanowskim

W zeszły czwartek, w szuwarach nad Jeziorem Wiecanowskim, wyłowiono ciała 15-letniej Klaudii i 23-letniej Patrycji. Do zabójstwa miało dojść dzień wcześniej, około północy. Klaudia i Patrycja mieszkały w Barcinie, oddalonym o 30 kilometrów od miejsca, w którym znaleziono ich ciała. Były koleżankami i sąsiadkami - Patrycja wynajmowała mieszkanie nad Klaudią. W piątek nad ranem policja aresztowała dwóch podejrzanych: dwudziestoletniego Zachariasza Z. z Mogilna i dwudziestojednoletniego Macieja K. W czasie przesłuchania Maciej K. wskazał miejsce, w którym ukryto ciała. W sobotę zatrzymano kolejnego podejrzanego - 45-letniego Sławomira G. W ubiegłą środę około dwudziestej, Klaudia i Patrycja spotkały sie z Maciejem K. i Zachariaszem Z. w Barcinie. Wsiadły do samochodu Macieja K. i odjechały. Zachariasz Z. mieszka w Mogilnie z matką i siedemnastoletnim bratem, który jest całkowicie sparaliżowany. Być może to właśnie trudne dzieciństwo Zachariasza Z. wpłynęło na to, że nie mógł poradzić sobie z własną psychiką. Nieoficjalnie mówi się, że Klaudia i Patrycja zostały zgwałcone i uduszone. Prokuratura na razie milczy na temat szczegółów zbrodni ze względu na dobro śledztwa. Wszyscy trzej podejrzani usłyszeli zarzut podwójnego zabójstwa. Sławomir G. oraz Maciej K. trafili do aresztu na trzy miesiące, a Zachariasz Z. - na miesiąc.