Berlin

Koronawirus w Niemczech. Sukces walki z pandemią? "Bezpieczniej niż w Polsce"
WIDEO

Koronawirus w Niemczech. Sukces walki z pandemią? "Bezpieczniej niż w Polsce"

Kraje sąsiednie na czerwono, w Niemczech tylko pojedyncze powiaty – tak prezentuje się sytuacja epidemiczna w Europie według mapki, opublikowanej przez rząd federalny. Choć z dnia na dzień sytuacja u sąsiada Polski się pogarsza, wciąż Niemcy mogą mówić o sukcesie walki z pandemią. – Angela Merkel nie powiedziała, że Niemcy dały sobie radę z wirusem, albo że wirus jest w odwrocie. Nie ma tu też ani jednego polityka, który oskarżałby lekarzy o to, że nie chcą pracować – zauważa Ewa Wanat, dziennikarka mieszkająca w Berlinie. Podkreśla jednocześnie, że rządzący robią wszystko, aby ograniczyć pandemię. W Berlinie wprowadzono "godzinę zamykania" (niesłusznie – jak zauważa – nazywaną "godziną policyjną"), która polega na tym, że od godziny 23 muszą być zamknięte wszystkie restauracje, a sklepy nie mogą sprzedawać alkoholu (w części lokali, za sprawą orzeczenia sądu, ten przepis nie obowiązuje). – Bezpieczniej w tej sytuacji czuję się w Niemczech niż w Polsce. Zwłaszcza, że mam poczucie, że wszystkie te restrykcje są wprowadzane spokojnie, wszystko jest poprzedzone jakąś dyskusją z udziałem ekspertów w mediach – dodaje Ewa Wanat. O walce z koronawirusem w Niemczech, Polsce, którą nazywa się "drugimi Włochami", a także pustych półkach z papierem toaletowym w niektórych sklepach opowiada w rozmowie Klaudiusza Michalca.
Klaudiusz Michalec Klaudiusz Michalec
Ostatnie dni Hitlera i III Rzeszy
WIDEO

Ostatnie dni Hitlera i III Rzeszy

Pod koniec kwietnia 1945 roku stolica III Rzeszy leżała w ruinach. Od miesięcy bombardowały ją alianckie samoloty. Celem nalotów były symbole znienawidzonego reżimu – Kancelaria Rzeszy oraz kwatery główne SS i Gestapo. Pod gruzami znajdował się także bunkier, w którym Adolf Hitler ukrywał się niemal od trzech miesięcy. Opór Niemców był niezorganizowany – walczyć o miasto zdecydowali się niemal wyłącznie nastoletni, bezgranicznie lojalni członkowie Hitlerjugend, oficerowie zaś woleli oddać się w ręce Amerykanów lub Brytyjczyków niż Sowietów. Naloty były najbardziej odczuwalne dla zwykłych mieszkańców Berlina. Warunki ich życia były nie do zniesienia – ze względu na głód w desperacji stali w długich kolejkach po chleb i wodę mimo trwających na ulicach walk. W tamtym okresie w mieście nie działała również elektryczność. Dziś żyje już niewiele osób, które pamiętają ostatnie dni Führera. Jedną z nich jest Armin Lehmann, były członek Hitlerjugend i goniec odpowiedzialny za dostarczanie meldunków do bunkra. – W ostatnich dniach nie miałem pojęcia, która jest godzina. Czasem dym był tak gęsty, że nie wiedziałem, czy jest dzień czy noc – wspomina. Inny świadek wydarzeń był sierżantem SS i członkiem ochrony Hitlera. W bunkrze pełnił też rolę telefonisty. Jako jeden z ostatnich widział führera żywego. – Niektórzy cywile, przyjaciele i znajomi znali nasz numer. Dzwonili prosząc o pomoc. Goebbels próbował ich namawiać, żeby się trzymali. No tak, ale nasze kobiety są gwałcone – opowiada. 20 kwietnia 1945 podczas wielkiego nalotu na Berlin Adolf Hitler zszedł do bunkra po raz ostatni. Towarzyszyła mu Eva Braun oraz kilku najbliższych współpracowników. Samobójstwo popełnił 10 dni później.