WAŻNE
TERAZ

Giertych, tajemnicza Rosjanka i przelewy z raju podatkowego

białoruś (strona 7 z 13)

"To nie trzyma się kupy". Owsiak o ekstremalnych warunkach na granicy
WIDEO

"To nie trzyma się kupy". Owsiak o ekstremalnych warunkach na granicy

Sytuacja związana z kryzysem na granicy polsko-białoruskiej staje się coraz trudniejsza. Koczuje tam w ekstremalnych warunkach grupa kilkudziesięciu uchodźców. Imigranci nie mogą wrócić na Białoruś, nie mogą też przekroczyć polskiej granicy. - To jest wstrząsające wydarzenie. Na naszych oczach dzieją się rzeczy, które w normalnym świecie, w takim naszym, poukładanym jak najbardziej, nie mają miejsca. Widzimy, że kolejną dobę i kolejny dzień ludzie w warunkach absolutnie ekstremalnych, to już tak trzeba nazwać, koczują na tym kawałku ziemi – skomentował w programie "Newsroom" WP Jerzy Owsiak. Dodał też, że jego zdaniem eskalacja systemowych działań wokół tej sytuacji jest niezrozumiała. - Tam jest chyba 35 osób, a obok nich cała armia ludzi umundurowanych. Tak naprawdę do końca nie wiemy kim oni są, bo ci żołnierze są bez żadnych oznaczeń, nie mają żadnych nazwisk (na mundurach), samochody nie mają tablic rejestracyjnych. To jest trochę kuriozalne, bo chciałoby się, żeby ktokolwiek w ich imieniu także rozmawiał z dziennikarzami, którzy mają prawo tam być i którzy mają prawo dociekać – podkreślił Owsiak. - Abstrahując od wszystkich sytuacji (…), no to widzimy, że na naszych oczach te wszystkie standardy nie trzymają się kupy. (W pierwszych dniach) lokalna społeczność mogła dostarczyć tam jedzenie i dopiero z każdym dniem cała ta sytuacja wyglądała tak, jak by ktoś te standardy pisał na gorąco – stwierdził w rozmowie z Wirtualną Polską Jerzy Owsiak.
Apel Donalda Tuska. Mocna odpowiedź z rządu PiS
WIDEO

Apel Donalda Tuska. Mocna odpowiedź z rządu PiS

- Oczekuję od polskiego rządu i polskiego prezydenta natychmiastowych działań na rzecz budowy konsensusu zgody narodowej wokół tych problemów - oświadczył szef PO Donald Tusk. To reakcja na sytuację na granicy polsko-białoruskiej, gdzie od kilkunastu dni koczuje kilkudziesięciu cudzoziemców. Co na to wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda (PiS)? - W tej sprawie jest zgoda narodowa. Rząd i większość Polaków nie chce narażać bezpieczeństwa państwa oraz obywateli, narażać się na niekontrolowaną imigrację osób bez weryfikacji, bez procedury, z naruszeniem prawa europejskiego. Jedyny brak zgody w tej sprawie wynika z absurdalnego zachowania kolegów pana Donalda Tuska, posłów, którzy robią z siebie ludzi niepoważnych, w krótkich spodenkach, biegając z kabanosami i pizzą przy granicy z Białorusią. Jeśli mógłbym o cokolwiek apelować, to o to, by Donald Tusk swoich kolegów trochę poskromił i doprowadził ich do pionu. Cała reszta, Polacy i rząd, rozumie tę sytuację. Tutaj żadnych apeli nie potrzeba, tym bardziej Donalda Tuska, który masę imigrantów chciał wpuścić do Polski - komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. Waldemar Buda podkreślił, że "nie widzi dobrych intencji w takich oświadczeniach". - Jak się mówi w apelu o jedność narodową dziesięć razy "zły rząd", to nie ma w tym dobrych intencji. Jak się chce powiedzieć coś jednoczącego, to się mówi: zostawmy to, co było, spróbujmy działać wspólnie, pokazuję pewien kierunek - wskazał. - Był taki moment, żeby pokazać, jak poważnym się jest i jak poważnie chce się rozmawiać. Zamiast po kabanosy i pizzę należało wtedy przyjść i rozmawiać. Jak mieliśmy front dyskusji z KE, jak mieliśmy dyskusje z attaché białoruskim, jak organizowaliśmy pomoc humanitarną, ewakuację z Kabulu. To był moment na dyskusję. Wtedy posłowie opozycji i Donald Tusk albo byli na urlopie, albo robili rzeczy niepoważne - kontynuował wiceminister. - Stanęliśmy na wysokości zadania. Pytanie do Tuska: czy jego środowisko stanęło na wysokości zadania? Czy kupno kabanosów i pizzy to było to, na co ich było stać? - podsumował. Pytany o możliwość spotkania z opozycją, odparł, że "to decyzja premiera Mateusza Morawieckiego". - Uważam, że dialog jest potrzebny. Nawet jak rozmówcy są niepoważni, trzeba dawać im szansę - argumentował Buda.
Natalia Durman Natalia Durman
Polska nie ma obowiązku wobec uchodźców na granicy? Wiceszef MSZ: To Białoruś powinna udzielić im ochrony
WIDEO

Polska nie ma obowiązku wobec uchodźców na granicy? Wiceszef MSZ: To Białoruś powinna udzielić im ochrony

Rzecznik Praw Obywatelskich wystosował do premiera list, w którym zaapelował o natychmiastowe przyjęcie wniosków o azyl od uchodźców znajdujących się w Usnarzu Górnym. - Ja nie zgadzam się z tą opinią i wielu prawników także się z nią nie zgodzi. Żeby móc złożyć wniosek o ochronę międzynarodową czy o azyl, trzeba znajdować się na terytorium Rzeczypospolitej bądź w placówce dyplomatycznej - komentował w programie "Newsroom WP" Marcin Przydacz, wiceminister spraw zagranicznych. - Te osoby nie przekroczyły polskiej granicy. W związku z tym nie mają możliwości złożenia tego wniosku. Jeśli są rzeczywiście zagrożone ze względów politycznych, rasowych, religijnych, mają do tego prawo. Mamy placówkę w Irbilu w Iraku, gdzie mogą złożyć taki wniosek. Mają też inne placówki na całym świecie. Ale powiedzmy sobie szczerze, przecież te osoby, emigrując z Bliskiego Wschodu, nie są zagrożone ze względów religijnych czy rasowych na Białorusi. To Białoruś powinna udzielić im odpowiedniej ochrony międzynarodowej, bo Białoruś też jest sygnatariuszem konwencji genewskiej - tłumaczył dyplomata. Prowadzący Patrycjusz Wyżga przytoczył także list komisarza ONZ ds. uchodźców (UNHCR), który zaapelował do polskich władz o pomoc osobom znajdującym się na wschodniej granicy. - W konwoju humanitarnym mogą się znaleźć także leki. Jeśli jest potrzeba, możemy wysłać także dodatkowe wsparcie. (...) Wszystko jednak musi odbyć się w sposób legalny. Jeśli strona białoruska nie może zapewnić im opieki medycznej, jestem przekonany, że znajdą się bohaterscy polscy lekarze, którzy pojadą tam od strony białoruskiej. (...) Ten list powinien być kierowany do władz Białorusi - przekonywał Przydacz.
"To jest szopka, to jest cyrk". Robert Biedroń oburzony. Oskarża Kaczyńskiego
WIDEO

"To jest szopka, to jest cyrk". Robert Biedroń oburzony. Oskarża Kaczyńskiego

Rządowa Agencja Rezerw Strategicznych przygotowała i wysłała transport z pomocą humanitarną dla imigrantów próbujących przedostać się do Polski z Białorusi. Jak poinformowano na Twitterze instytucji, zgodę na przekazanie pomocy muszą wyrazić białoruskie władze. Sprawę komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski europoseł Lewicy Robert Biedroń. - To cyniczna gra rządu PiS, manipulacja opinią publiczną i wykorzystywanie cierpienia realnych ludzi w celu zbijania poparcia politycznego. Wszyscy dobrze wiemy, że Łukaszenka żadnej pomocy humanitarnej na teren swojego kraju nie wpuszcza. Ci ludzie są wykorzystywani przez Jarosława Kaczyńskiego, przez PiS, do swoich politycznych celów. Tą garstką ludzi już dawno można by się było zająć, przenieść ich do ośrodka i podjąć odpowiednią decyzję. Tak się nie dzieje tylko dlatego, że probuje się grać w cyniczną grę straszenia uchodźcami - ocenił. - Kaczyński jest nieodpowiedzialny, nie ma zielonego pojęcia, jak się żyje zwykłemu człowiekowi. Kaczyńskiemu nie można powierzyć nawet zarządzania kiosku z gazetami, a co dopiero dbania o bezpieczeństwo naszego kraju - stwierdził Biedroń. - To jest szopka, to jest cyrk. Te koce, tę wodę, tę tzw. pomoc humanitarną rządu PiS można by było dostarczyć z polskiej strony. Chodzi o to, by grać w cyniczną grę, odwrócić uwagę od poważnych problemów rozpadu Zjednoczonej Prawicy - podsumował.
Natalia Durman Natalia Durman