Syryjska emigrantka o sytuacji na granicy Polski i Białorusi. "Nikt nie przejmował się tym, co się z nami działo"
Po dziesięciu latach wojny w Syrii Boshra al-Moallem z Homs i jej dwie siostry wykorzystały szansę i uciekły z kraju. Kobieta przeczytała w Internecie, że przez Białoruś otworzył się nowy szlak migracyjny do Europy. Boshra postanowiła wykorzystać oszczędności brata i wyruszyła w podróż do Europy. Drogas okazała dużo bardziej niebezpieczna, niż sądziła. Al-Moallem została uwięziona na granicy białorusko-polskiej. Przez 20 dni i była przepychana z jednego kraju do drugiego, pomiędzy uzbrojonymi strażnikami. - Bez jedzenia, bez wody, bez snu, bez żadnego ciepła - powiedziała w rozmowie z Associated Press. Dopiero po tym, jak kobieta padła z wycieńczenia i odwodnienia, polscy strażnicy zabrali ją do szpitala. 48-latka wyznała, że białoruscy urzędnicy oszukali ją. - Powiedzieli nam, że naprawdę łatwo jest pojechać do Europy, znaleźć nowe życie i uciec przed wojną - mówiła Boshra al-Moallem. Kobieta uważa, że została wykorzystana ją jako "broń” w politycznej walce z Polską. Kobieta skrytykowała również polskie służby. Przekazała, że strażnicy na granicy byli zbyt surowi, odmawiali jej podania wody i używali psów do straszenia. Trzy kraje UE, graniczące z Białorusią – Polska, Litwa i Łotwa – oskarżają Łukaszenkę o działania na rzecz destabilizacji ich społeczeństw. Poprzez odmówienie wjazdu i azylu tysiącom imigrantom, władzom zarzuca się łamie praw człowieka. Polska jest coraz częściej krytykowana przez inne kraje. Rzecznik polskich służb specjalnych Stanisław Żaryn przekazał Associated Press, że polskie siły zawsze udzielają pomocy migrantom, jeśli ich życie jest zagrożone. - Polska stoi na stanowisku, że tylko dokładnie zabezpieczając naszą granicę z Białorusią, jesteśmy w stanie zatrzymać ten szlak migracyjny, który jest szlakiem sztucznie wykreowanym przez Łukaszenkę przy wsparciu Putina. Został on sztucznie stworzony, aby zemścić się na całej Unii Europejskiej. - Łukaszenka zaprzecza, jakoby jego siły popychały ludzi do Polski, ale jego państwowe media wykorzystały odpowiedź naszego kraju, by przedstawić UE jako miejsce, w którym prawa człowieka nie są przestrzegane. Al-Moallem planuje z rodziną opuścić ośrodek, w którym obecnie przebywa. Chce dotrzeć do Belgii, gdzie przebywa jej brat i tam szukać azylu.