częstochowa

Śmierć Agnieszki z Częstochowy. "Dramat decyzji z 2020 roku"
7:43

Śmierć Agnieszki z Częstochowy. "Dramat decyzji z 2020 roku"

Opinią publiczną wstrząsnęła informacja o śmierci kolejnej ciężarnej pacjentki. W szpitalu w Częstochowie zmarła 37-letnia Agnieszka, która była w bliźniaczej ciąży. Czy stała się ofiarą błędu lekarskiego czy przepisu prawa i wyroku Trybunału Konstytucyjnego? - Pani Agnieszka i wiele innych kobiet, bo o ilu przypadkach nie wiemy, to są wszystko ofiary. Kiedy polityka wkracza w kwestie praw pacjenta, podstawowych praw kobiet, praw człowieka, kiedy polityka i walka o głosy konkretnego elektoratu pojawia się na horyzoncie, wtedy zaczyna się robić niebezpiecznie dla podstawowych praw i wolności obywatelskich. I dokładnie z tym mamy teraz do czynienia - komentowała w programie "Newsroom" WP Eliza Rutynowska, prawniczka Forum Obywatelskiego Rozwoju. - Decyzja Trybunału pani magister Przyłębskiej doprowadziła do totalnego paraliżu realizacji praw pacjentek w Polsce. Mimo ewidentnych sytuacji, w których można by było przeprowadzać ratujące życie i zdrowie kobiet zabiegi, lekarze boją się podejmować decyzje, które nie powinny wymagać od nich nadzwyczajnej odwagi, tylko powinny być zwyczajnym wykonywaniem ich ustawowych obowiązków - podkreśliła. - Ktoś bardzo słusznie zauważył, że mogliśmy przynajmniej uratować życie pani Agnieszki, być może jeden z płodów by również miał szanse rozwijać się dalej. Tymczasem nie mamy nikogo. I to jest największy dramat tej decyzji z 2020 roku, która została podjęta w mojej ocenie w sposób skrajnie bezmyślny. Bez myślenia o tym, jakie będzie miała faktycznie konsekwencje - stwierdziła Rutynowska.
Natalia Durman Natalia Durman
Tomasz Adamek uzależnia przyszłość od decyzji żony: Ciężko jest z moją babą dyskutować!
9:19

Tomasz Adamek uzależnia przyszłość od decyzji żony: Ciężko jest z moją babą dyskutować!

Po znokautowaniu Joeya Abella na gali w Częstochowie Tomasz Adamek był w doskonałym humorze. Podkreślił, że jeśli nadal będzie mu dopisywać zdrowie, to może stoczyć jeszcze kilka walk. Oczywiście, o ile wyrazi na to zgodę jego małżonka Dorota. To był popis "Górala" na gali Polsat Boxing Night: Noc Zemsty. Po jego ciosach Abell aż pięciokrotnie lądował na deskach. W siódmej rundzie sędzia zakończył pojedynek. - Nie zawiodłem. Abell był przygotowany, nie przyjechał tylko po wypłatę. Mocno bijący, ale miałem swoje atuty, czyli "speed". Wygrałem bez problemów. Poczułem, że jednak kopie, ma czym uderzyć, ale mnie szybkiego ciężko trafić czysto, by położyć na dechy - mówił Adamek. Wszystkich najbardziej interesowały jego plany. Czy po 53. zwycięstwie w karierze Adamek nadal zamierza boksować? - Najpierw muszę wrócić do domu. Trzeba z żoną siąść i porozmawiać. Może Borek (Mateusz, promotor - przyp. red.) będzie musiał przyjechać do New Jersey i negocjacje przeprowadzić. A negocjacje są ciężkie. Powiem wam: ciężko jest z moją babą dyskutować! - śmiał się "Góral". - Myślę, że jak się urodzi coś dużego, zawsze będzie pokusa wracać. Jestem zdrowy. Jeżeli są moje atuty, to mogę jeszcze kilka walk stoczyć. Niebawem Mateusz poogarnia i będziemy negocjować - dodał.