Zielone góry. Wreszcie ujawniono ich sekret
Widok zielonych gór lodowych na Antarktydzie od dziesięcioleci intryguje polarników i naukowców. Wszystko wskazuje na to, że wytłumaczenie tego zjawiska wreszcie rozwiązuje zagadkę. Wyjaśnienie ma swoje początki w 1988 r., kiedy to glaciolog, Stephen Warren z Uniwersytetu w Waszyngtonie, wspiął się na jedną z takich gór. Okazało się, że różni się od innych nie tylko kolorem. Nie ma widocznych, uwięzionych zazwyczaj w lodzie, pęcherzyków powietrza. Uznano więc, że nie powstały z lodu lodowcowego. Zaczęto wtedy sądzić, że kolor spowodowany jest zanieczyszczeniem martwymi roślinami i zwierzętami. Hipoteza ta okazała się błędna, bo okazało się, że w próbkach zielonego i niebieskiego lodu jest tyle samo materiału organicznego. Gdy po latach okazało się, że rdzeń Lodowca Szelfowego Amery'ego zawiera 500 razy więcej żelaza niż lód powyżej postanowiono sprawdzić, czy to możliwe, że tlenki żelaza zmieniają niebieski kolor lodu na szmaragdowy. Badania jeszcze trwają, ale wiadomo już, skąd w niektórych górach lodowych jest aż tyle żelaza. Wyniki kolejnych eksperymentów mogą odegrać znaczącą rolę w utrzymaniu życia w oceanach. Żelazo jest bowiem kluczowym składnikiem odżywczym dla mikroskopijnych roślin, którymi z kolei żywi się wiele innych morskich organizmów.