Eksplozja rosyjskiej satelity. Ekspert ds. kosmosu o wielkim problemie blisko ISS
15 listopada Amerykanie przekazali, że na orbicie okołoziemskiej wykryto nowe kosmiczne szczątki. Okazało się, że to Rosja zniszczyła jeden ze swoich satelitów w ramach testu broni antysatelitarnej. To bezpośrednio zagraża bezpieczeństwu członków Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). - Federacja Rosyjska lekkomyślnie przeprowadziła niszczycielski test satelitarny pocisku antysatelitarnego – powiedział na konferencji prasowej Ned Price, rzecznik prasowy Departamentu Stanu USA. Zachowanie Rosji określił jako "niebezpieczne i nieodpowiedzialne", podkreślając, że "zagraża ono długoterminowej równowadze przestrzeni kosmicznej". Rzecznik Departamentu Stanu USA mówił też w kontekście Rosjan o "braku szczerości i działaniach pełnych hipokryzji". Rosja użyła broni kinetycznej - rakiety wystrzeliwanej z ziemi lub powietrza, która z dużą prędkością bezpośrednio uderza w cel. Teraz powstała chmura gruzu będzie zalegać na orbicie przez lata, zderzając się z innymi rozpędzonymi satelitami. Kosmiczne śmierci stanowią poważny problem. To dlatego ostatnie działanie Rosjan są tak niebezpieczne. Według prof. Wendy Whitman Cobb z US Air Force School of Advanced Air and Space Studies, tysiące metalowych odłamków mogą uszkadzać przy dużej prędkości statki kosmiczne i satelity. Tak było już w latach 80. XX w. z jednym radzieckim obiektem. W lipcu 2021 r. metalowy śmieć uderzył w jedno z ramion Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, powodując małą dziurę w ramieniu. Amerykańska ekspertka ds. kosmosu zwraca uwagę na to, że kawałki mniejsze niż 10 cm trudno wyśledzić, a i one bywają groźne. Wokół Ziemi krążą obecnie tysiące kosmicznych śmieci. To stare satelity, części rakiet, szczątki po poprzednich kolizjach i zagubione przedmioty astronautów. Poszczególne kraje niechętnie chcą je sprzątać. USA i prywatne firmy śledzą niektóre odłamki. Załoga ISS otrzymała ostatnio rozkaz zamknięcia modułów, którym bezpośrednio zagrażają przelatujące odłamki.