koronawirus (strona 39 z 160)

Przyszła do banku bez maseczki. Nie spodziewała się tego, co się stanie
2:55

Przyszła do banku bez maseczki. Nie spodziewała się tego, co się stanie

Do sieci trafiło nagranie z kamery osobistej funkcjonariusza policji z Teksasu w Stanach Zjednoczonych, który został wezwany do interwencji. Do jednego z oddziałów banku Bank of America w mieście Galveston przyszła 65-letnia kobieta, która nie miała maseczki zasłaniającej usta i nos. W związku z trwającą w USA pandemią koronawirusa, w miejscach publicznych obowiązuje właśnie nakaz zasłaniania ust i nosa. Gdy kobieta odmówiła założenia maseczki, pracownicy banku zadzwonili na policję. Funkcjonariusz na początku spokojnie prosił kobietę, aby założyła maseczkę, albo opuściła bank. „Proszę pani, poproszono panią o wyjście z banku, musi pani zatem wyjść” – powiedział policjant. Kobieta odpowiedziała, że w tym banku są jej pieniądze i chce je wypłacić. Policjant przekazał, że musi zatem zastosować się do wymogów banku. Kobieta odmówiła i tłumaczyła swoją wersję. Policjant w końcu ostrzegł kobietę: „Zrobimy to w łatwy czy trudny sposób?”. 65-latka odpowiedziała: „a co, aresztujesz mnie?”. Policjant przekazał, że zrobi to, gdyż sytuacja jest tożsama z nielegalnym wtargnięciem na teren prywatnej posesji. Kobieta zaczęła stawiać opór i krzyczeć. Wtedy policjant obezwładnił ją. 65-latka krzyczała o brutalności policji i wołała o pomoc. Inni klienci banku, którzy mieli maseczki, odpowiadali zatrzymanej, że trzeba było posłuchać funkcjonariusza. Na koniec 65-latka wykrzyczała do ludzi przed wyjściem, że są „bandą owiec”.
Prezydent Radomia zrugał wojewodę. Radziwiłł ostro odpowiedział
4:28

Prezydent Radomia zrugał wojewodę. Radziwiłł ostro odpowiedział

Minister zdrowia Adam Niedzielski zawiesił dyrektora szpitala miejskiego w Radomiu Marka Pacynę w pełnieniu obowiązków. W jego miejsce wprowadzono pełnomocnika. Decyzja podyktowana jest działaniem dyrektora, który miał nie stosować się do poleceń wydawanych przez wojewodę Konstantego Radziwiłła w ramach przygotowywania szpitala tymczasowego. Prezydent Radomia Radosław Witkowski stwierdził, że "zawiniła państwowa spółka, a ukarali dyrektora szpitala". - Jeśli w szczycie trzeciej fali ktoś decyduje się na usunięcie generała, kogoś, kto zarządzał szpitalem, to stawiam tezę, że pogarsza bezpieczeństwo zdrowotne radomian. Za to odpowiada wprost pan wojewoda i pan minister - zrugał Konstantego Radziwiłła Witkowski. Na jego słowa odpowiedział już sam wojewoda. - Oczywiście to nieprawda. Mówienie, że tylko "oni" zawinili, jest w tym przypadku bez sensu. Premier nakazał spółce Totalizator Sportowy organizację tego szpitala, ale jednocześnie decyzję nałożono również na szpital, aby m.in. uczestniczyć w przygotowaniu tego, w jaki sposób ten szpital ma powstać. Efektem tego miała być umowa między szpitalem a Totalizatorem - tłumaczył w programie WP "Newsroom" Konstanty Radziwiłł, wojewoda mazowiecki. Dodał, że dyrektor Pacyna miał m.in. domagać się, aby Totalizator Sportowy finansował "cały szereg wydatków". - Czajniki, dwuosobowe kanapy wypoczynkowe - wymienił Radziwiłł, podkreślając, że "działania pana dyrektora w okresie pandemii były często bardzo niestandardowe". - Szło jak po grudzie - podkreślił wojewoda, mówiąc o negocjacjach ws. szpitala tymczasowego w Radomiu.
Radosław Opas Radosław Opas
Prof. Piekarska:  "duszność jest objawem bardzo subiektywnym"
2:10

Prof. Piekarska: "duszność jest objawem bardzo subiektywnym"

Prof. Joanna Piekarska, członkini rady medycznej ds. pandemii, była gościem programu Newsroom WP. Lekarka przyznała, że nie wszyscy pacjenci odczuwają duszność w przebiegu COVID-19 i często zjawiają się w szpitalu, kiedy choroba jest w zaawansowanym stadium, a oni nawet nie są tego świadomi. \- Problem polega na tym, i wszyscy lekarze to wiedzą, że duszność jest objawem bardzo subiektywnym. Są pacjenci, którzy mają niewydolność oddechową, i nie odczuwają duszności - wyjaśniła lekarka. Prof. Piekarska przypomniała, że swego czasu Ministerstwo Zdrowia uruchomiło w całej Polsce projekt Domowej Opieki Medycznej (DOM), czyli system zdalnego monitoringu pacjentów z COVID-19. W jego ramach każdy, kto ma pozytywny wynik testu na koronawirusa, może otrzymać pulsoksymetr. To urządzenie bada poziom saturacji, czyli nasycenia krwi tętniczej tlenem i przekazuje dane do centrum monitoringu. Dzięki temu, w razie pogorszenia parametrów, do pacjenta szybko zostanie wezwane pogotowie ratunkowe. \- Bardzo ważne są te odczyty, bo jeżeli spada saturacja, to na 99 proc. według mojego doświadczenia zaczyna się zapalenie płuc. Ten okres, kiedy mamy okienko skutecznego leczenia, to jest 7 dni od wystąpienia objawów. Wtedy nasze leczenie jest naprawdę bardzo skutecznie. Więc proszę nie czekać, aż będzie tragicznie. Jeżeli tylko saturacja spada poniżej 94 proc., proszę wzywać pogotowie i jechać do szpitala - podsumowała lekarka.