koronawirus (strona 40 z 160)

Apel NFZ ws. zabiegów planowych. Opozycja grzmi. Ostra reakcja rzecznika resortu zdrowia
WIDEO

Apel NFZ ws. zabiegów planowych. Opozycja grzmi. Ostra reakcja rzecznika resortu zdrowia

Narodowy Fundusz Zdrowia zalecił ograniczenie planowych zabiegów. Opozycja grzmi. Zarzuca resortowi zdrowia, że w ten sposób ministerstwo zdrowia skazuje wiele osób na śmierć. "Pacjenci z tętniakami aorty proszeni są o przekazanie swojemu tętniakowi info od polskiego Ministra Zdrowia, żeby nie pękał" - skomentował decyzję NFZ były minister zdrowia Bartosz Arłukowicz. - Myślę, że w trakcie epidemii każdy, w tym w szczególności politycy, powinien być wstrzemięźliwy w wyrażaniu swoich poglądów, by nie straszyć społeczeństwa - stwierdził w programie "Tłit" rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz. - Ta decyzja była podyktowana potrzebą ochrony życia i zdrowia ludzi. To nie jest decyzja, która została podjęta ad hoc, która nie została należycie wyważona - tłumaczył gość programu "Tłit". - Myślę, że minister Arłukowicz jest najmniej uprawniony do tego, by komentować to, co dzieje się w ministerstwie zdrowia. Gdyby decyzje były podejmowane tak wolno, jak za jego czasów, to doprowadzilibyśmy do tragedii. A przypomnę też, że jedynym ministrem zdrowia oskarżonym przez lekarzy i postawionym przed sądem lekarskim był minister Arłukowicz. Nota bene został skazany przez ten sąd. Więc prosiłbym o daleko idącą wstrzemięźliwość - dodał odnosząc się do wpisu posła Koalicji Obywatelskiej. Rzecznik resortu zdrowia stwierdził też, że 43 proc. z 62 tysięcy zgonów ponadnormatywnych w ubiegłym roku stanowiły te, spowodowane bezpośrednio przez COVID-19. - 27 proc. to są zgony z powodu odroczonego COVID-19. Co to znaczy? To znaczy, że COVID-19 tak wpłynął na zdrowie człowieka, który był dotknięty wielochorobowością, że w jego następstwie taka osoba po 30 dniach zmarła. Mamy więc 70 proc. zgonów z powodu zakażenia koronawirusem. Czy w tym kontekście reakcja NFZ, która zmierza do ratowania życia pacjentów covidowych jest nadmiarowa? Myślę, że nie - stwierdził Wojciech Andrusiewicz.
Violetta Baran Violetta Baran
Koronawirus coraz groźniejszy. Doktor Paweł Grzesiowski wytknął ogromny błąd
WIDEO

Koronawirus coraz groźniejszy. Doktor Paweł Grzesiowski wytknął ogromny błąd

- To jest wentyl bezpieczeństwa dla dyrektorów szpitali, że mogą przeznaczać łóżka, które do tej pory służyły do planowych przyjęć, na potrzeby pacjentów covidowych. To nie jest ani rozporządzenie NFZ, czyli to nie jest nakaz, ani to nie jest jakaś forma nowa, to jest już wcześniej stosowany sposób na zmniejszanie kolejek do przyjęcia pacjentów covidowych, których w tej chwili mamy ogromną ilość - ocenił w programie "Newsroom" dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady lekarskiej ds. COVID-19. W ten sposób odniósł się do pytania o komunikat NFZ dotyczący możliwości ograniczenia planowych przyjęć do szpitali. - Przypomnę, że w trakcie zaledwie miesiąca wzrosła nam liczba zajętych łóżek przez pacjentów z COVID-19 o 3 tysiące. To jest bardzo wysoki w tej chwili współczynnik hospitalizacji, ja to wiąże z wirusem pochodzenia brytyjskiego. Moim zdaniem odpowiada on już obecnie za około 50 proc. zachorowań, może troszeczkę przestrzeliwuję, ale w niektórych regionach tak jest. Ten wirus ma większą zakaźność, czyli szybciej zakaża i stąd widzimy te skoki zachorowań - dodał. - Pandemia nie pokonuje służby zdrowia, ale stawia pod ścianą dyrektorów szpitali, a tym samym wojewodów czy wręcz rząd, bo wciąż cierpimy na ten sam problem: na niedobór łóżek dla pacjentów covidowych. Przypomnę, że zbudowano w ciągu ostatnich kilku miesięcy 30 szpitali tymczasowych i nie wszystkie rozpoczęły dzialalność - stwierdził. Dopytywany, dlaczego tak się dzieje, odparł, że jego zdaniem to efekt braku zarządzania kryzysowego. - Nie ma kogoś, kto trzyma rękę na pulsie, codziennie analizuje dane ze szpitali i wprowadza je do systemu - dodał. - Pandemia trwa od roku, nie brakuje profesjonalistów u władzy, w administracji, oni wiedzą jak to robić, jak to liczyć, jak przesuwać te akcenty. Oni tego nie robią, nie potrafią, ktoś ich paraliżuje? Jak to rozumieć? - dopytywał prowadzący program Patrycjusz Wyżga. - A czy pan mógłby wskazać jakieś nazwiska? Ja, niestety, mam ogromne obawy, że brakuje takich nazwisk. Gdyby takie nazwiska były, to my byśmy po pierwsze znali te nazwiska, po drugie, ci ludzie pokazywaliby się publicznie, bo oni kreowaliby politykę w tej dziedzinie, a po trzecie widzielibyśmy skutki ich działania, czyli działania wyprzedzające. Proszę zobaczyć, że my przez cały czas gonimy króliczka, którym jest koronawirus. My nie wyprzedzamy wydarzeń - dodał dr Paweł Grzesiowski.
Violetta Baran Violetta Baran