maseczka

Szczekał jak pies i przeklinał załogę. Nagranie z awantury w samolocie w USA
1:08

Szczekał jak pies i przeklinał załogę. Nagranie z awantury w samolocie w USA

Do dziwnej i niebezpiecznej sytuacji doszło w poniedziałek 6 sierpnia podczas lotu samolotu pasażerskiego linii American Airlines, który zmierzał z Los Angeles do Salt Lake City. Jeden z pasażerów nagle opuścił zajmowane miejsce, zaczął krzyczeć i przeklinać stewardessy. Interweniować musiał jeden z członków załogi, który próbował uspokoić mężczyznę i nakazał mu wrócić na miejsce. Po dłuższej wymianie zdań w końcu awanturujący się 61-latek usiadł. Zaczął wówczas warczeć jak pies oraz wkładać i zdejmować maseczkę na twarzy. Całą sytuację nagrał telefonem inny pasażer samolotu. Linie lotnicze wydały oświadczenie, w którym potwierdziły incydent. Mężczyzna został zatrzymany po wylądowaniu i zostały mu postawione zarzuty zakłócenia porządku i narażenia pasażerów i załogi na niebezpieczeństwo. Firma przeprosiła pasażerów lotu i podziękowała załodze za profesjonalne podejście w tej sytuacji. Awanturujący się pasażerowie korzystający z amerykańskich linii lotniczych w 2021 roku musieli zapłacić łącznie karę ponad 1 mln dolarów. Do połowy sierpnia linie lotnicze zgłosiły ok. 3900 incydentów podczas lotów z udziałem niesfornych pasażerów. Według Federalnej Administracji Lotnictwa, aż trzy czwarte z tych zgłoszeń dotyczyły odmowy założenia maseczki ochronnej na twarz. Drugim najczęstszym problemem jest nadmierne spożycie alkoholu lub innych środków odurzających.
Przyszła do banku bez maseczki. Nie spodziewała się tego, co się stanie
2:55

Przyszła do banku bez maseczki. Nie spodziewała się tego, co się stanie

Do sieci trafiło nagranie z kamery osobistej funkcjonariusza policji z Teksasu w Stanach Zjednoczonych, który został wezwany do interwencji. Do jednego z oddziałów banku Bank of America w mieście Galveston przyszła 65-letnia kobieta, która nie miała maseczki zasłaniającej usta i nos. W związku z trwającą w USA pandemią koronawirusa, w miejscach publicznych obowiązuje właśnie nakaz zasłaniania ust i nosa. Gdy kobieta odmówiła założenia maseczki, pracownicy banku zadzwonili na policję. Funkcjonariusz na początku spokojnie prosił kobietę, aby założyła maseczkę, albo opuściła bank. „Proszę pani, poproszono panią o wyjście z banku, musi pani zatem wyjść” – powiedział policjant. Kobieta odpowiedziała, że w tym banku są jej pieniądze i chce je wypłacić. Policjant przekazał, że musi zatem zastosować się do wymogów banku. Kobieta odmówiła i tłumaczyła swoją wersję. Policjant w końcu ostrzegł kobietę: „Zrobimy to w łatwy czy trudny sposób?”. 65-latka odpowiedziała: „a co, aresztujesz mnie?”. Policjant przekazał, że zrobi to, gdyż sytuacja jest tożsama z nielegalnym wtargnięciem na teren prywatnej posesji. Kobieta zaczęła stawiać opór i krzyczeć. Wtedy policjant obezwładnił ją. 65-latka krzyczała o brutalności policji i wołała o pomoc. Inni klienci banku, którzy mieli maseczki, odpowiadali zatrzymanej, że trzeba było posłuchać funkcjonariusza. Na koniec 65-latka wykrzyczała do ludzi przed wyjściem, że są „bandą owiec”.