Polacy zamordowani w lesie. Niemcy pokazali setki ich osobistych rzeczy
Niemieccy archeolodzy zaprezentowali 400 przedmiotów odnalezionych w miejscach masowych egzekucji z 1945 r. Są to rzeczy osobiste należące do Polaków zesłanych do Niemiec na przymusowe roboty i radzieckich jeńców. Wśród artefaktów jest polski modlitewnik, ubrania, sztućce i buty, które skonfiskowano ofiarom przed śmiercią. Wykopaliska przeprowadzono w trzech miejscach egzekucji. Rozkaz wydał generał Waffen SS Hans Kammler, który po wojnie zaginął i nigdy nie został osądzony. W lasach koło Arnsbergu, w Nadrenii Północnej-Westfalii, zastrzelono wtedy 71 osób: 61 kobiet, 10 mężczyzn i 1 dziecko. W okolicy Warstein zabito 57 osób zmuszonych do kopania okopów dla wojska. W trzeciej lokacji, niedaleko Eversbergu, Niemcy zamordowali 80 osób, których zwłoki zakopano w leju po moździerzu. Choć groby ofiar zostały ekshumowane już w 1946 r., badacze liczą, że wykopaliska będą pomocne w rekonstrukcji ostatnich chwil zamordowanych polskich przymusowych robotników. Ze wszystkich 208 ofiar po wojnie zdołano zidentyfikować tylko 14 osób. Badania przeprowadziło stowarzyszenie zrzeszające miasta i gminy z Westfalii (LWL), razem z ochotnikami. Prezes LWL podkreślił w oświadczeniu, że zbrodnie są częścią niemieckiej historii, a badania są formą sprzeciwu wobec prób wybielania tamtego okresu przez niemiecką skrajną prawicę.