Skremowali zmarłego na raka. W krematorium natychmiast zjawiła się inspekcja
W spopielarni zwłok w Arizonie, w USA, wykryto niewielkie skażenie promieniotwórcze. Wszystko dlatego, że został tam skremowany mężczyzna, który chorował przed śmiercią na raka. Był on leczony poprzez umieszczenie obok chorego organu niewielkiej ilości radioaktywnego izotopu lutetu. Niestety mężczyzna zmarł w innym szpitalu, niż był leczony na raka, więc lekarze nie przekazali informacji o terapii izotopem pracownikom zakładu pogrzebowego. W ten sposób kremacja uwolniła radioaktywny pierwiastek. Gdy lekarze onkolodzy dowiedzieli się o śmierci swojego pacjenta, wezwali specjalistów do krematorium. Zakład zbadano pod względem skażenia. Na szczęście okazało się, że nie jest ono duże. W moczu jednego z pracowników wykryto jednak inny, radioaktywny pierwiastek używany w radioterapii. Mężczyzna nigdy nie był leczony w ten sposób, pierwiastek musiał więc dostać się do jego ciała podczas pracy. Na szczęście dla pracownika, promieniowanie nie wykraczało ponad bezpieczne normy. Przypadek został opisany w czasopiśmie medycznym. Autorzy pracy podkreślają, że w Arizonie nie ma przepisów, które chroniłby pracowników zakładów pogrzebowych przed tego typu skażeniem. W Polsce regulacje tego typu obowiązują od 2017 r.