pis (strona 4 z 82)

Najnowszy sondaż dla WP. Alarmujący scenariusz dla PiS
6:38

Najnowszy sondaż dla WP. Alarmujący scenariusz dla PiS

Gdyby wybory parlamentarne odbyły się w miniony weekend, na PiS zagłosowałoby 32,1 proc. wyborców - wynika z sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski. Drugie miejsce zajęłaby Koalicja Obywatelska z poparciem rzędu 23,7 proc. ankietowanych. Wyniki badania komentowała w programie "Newsroom" WP politolożka, dr Barbara Brodzińska-Mirowska. - Pomimo jednostkowych ruchów, trend nie wykazuje wielkiego spadku. Sytuacja jest jeszcze stabilna. Choć faktem jest, że po najpoważniejszym tąpnięciu z ubiegłego roku PiS nie wchodzi już na taki poziom poparcia - podkreśliła. - Ostatnie miesiące były próbą odbudowy poparcia, ale po tym potężnym tąpnięciu po zaostrzeniu przepisów antyaborcyjnych nie udało się go odbudować. Granica 40 proc. nie jest, moim zdaniem, w najbliższym czasie osiągalna, ale zobaczymy, co będzie dalej, bo PiS cały czas utrzymuje naprawdę niezłe poparcie, biorąc pod uwagę, co się wokół rządu Zjednoczonej Prawicy dzieje - kontynuowała. - Nie byłabym optymistką. Z jednej strony ten poziom 32 proc. to i tak bardzo dobry wynik, biorąc pod uwagę, na ilu frontach toczą się bitwy, natomiast przed nami bardzo trudny moment, czyli zobaczymy, jak będzie się miała sytuacja gospodarcza od stycznia i co przyniesie kwestia Polskiego Ładu, jeśli chodzi o odczucia wyborców - wskazała Brodzińska-Mirowska. - Rząd będzie walczył, natomiast ja nie sądzę, by tarcze ratunkowe przyniosły efekt, bo inflacja zrobi swoje. Rząd będzie ponosił konsekwencje. Ewentualne straty w sondażach mogą się pojawiać - oceniła.
Natalia Durman Natalia Durman
Duży spadek PiS. Są 3 powody. Ekspert wyjaśnia
5:42

Duży spadek PiS. Są 3 powody. Ekspert wyjaśnia

Gdyby wybory do Sejmu odbywały się w najbliższą niedzielę, wygrałoby je Prawo i Sprawiedliwość, uzyskując 30,6 proc. poparcia - wynika z najnowszego sondażu United Surveys dla Wirtualnej Polski. Na drugim miejscu znalazłaby się Koalicja Obywatelska z poparciem 21,7 proc. O szczegółach badania mówił w programie "Newsroom" WP szef IBRiS Marcin Duma. - W zasadzie powodów do zadowolenia nie ma nikt na polskiej scenie politycznej. Na pewno są ugrupowania, które są na mocnej przecenie. Na pewno takim ugrupowaniem jest PiS, które jeszcze chwilę temu w sondażach notowało poziom 37 proc., a dziś jest 7 punktów niżej. To bardzo duża strata - podkreślił. - Jeśli chodzi o KO, to nie ma tam dramatycznych zmian, które byłyby dużym sygnałem ostrzegawczym, aczkolwiek jeśli weźmiemy pod uwagę sondaże po powrocie Donalda Tuska do polskiej polityki, to rzeczywiście KO od tego momentu, od tego swojego najwyższego punktu notowań, też wyraźnie straciła - dodał. Ekspert zwrócił uwagę, że nikt nie jest beneficjentem utraty PiS. - Bariera między elektoratem chcącym głosować na opozycję i tym, który był bardziej skłonny głosować na PiS, jest nieprzenikalna. Nie jest tak, że ci, którzy odchodzą od PiS, są gotowi głosować na jakąkolwiek partię opozycyjną - wyjaśnił. Pytany, co rozpoczęło spadek PiS-u, Duma wskazał, że "mamy tu trzy elementy: inflacja, pandemia, aborcja - dokładnie w takiej kolejności".
Natalia Durman Natalia Durman
Wiceminister przyznaje: w PiS jest spór. Chodzi o kontrowersyjną ustawę
4:31

Wiceminister przyznaje: w PiS jest spór. Chodzi o kontrowersyjną ustawę

Grupa posłów PiS zgłosiła projekt ustawy umożliwiającej sprawdzenie przez pracodawcę, czy pracownik jest zaszczepiony. Wywołał on niemałe kontrowersje. Konfederacja twierdzi, że to "segregacja". Co na to wiceminister infrastruktury Marcin Horała z PiS? - Faktem jest, że to jest segregacja. To wynika z definicji tego słowa. Jeśli dzielimy ludzi na jakieś grupy, to jest to segregacja. Pytanie, czy jest to segregacja usprawiedliwiona okolicznościami i sytuacją. Moim zdaniem, choć przyznaję, że jest tu spór w klubie PiS-u, tak. Godzimy się na to, że np. ludzie, którzy pracują w określonych miejscach i zawodach, muszą mieć tzw. książeczkę sanepidu i przechodzić różnego rodzaju badania - komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. - Przecież nie mówimy o tym, że pracodawca miałby prawo zwalniać z pracy kogoś, kto się nie zaszczepił, tylko mógłby kierować takie osoby do prac, które nie są kontaktowe - podkreślił. Pytany, czy popiera projekt, odparł, że "zasadniczo tak". Zaznaczył jednak, że "dostrzega, że jest to bardzo wrażliwy temat". - Gdyby ten projekt w takim kształcie, w jakim jest, czyli bez represji, informacyjnie, z możliwością przesuwania, był głosowany, poparłbym go, ale po bardzo dużym namyśle - wyjaśnił. Horała pytany był również o słowa senatora PiS Marka Martynowskiego. Powiedział on, że według jego informacji niektórzy posłowie wycofują swoje podpisy pod projektem ustawy. - Słyszałem o tym z mediów. Ja akurat nie złożyłem, ale nie dlatego, tylko dlatego, że się nie złożyło. Jak się zbiera podpisy, jak jest już ich wystarczająca liczba, to się kończy je zbierać. Gdybym akurat był wtedy w Sejmie w miejscu, gdzie zbierano, to pewnie bym podpisał - zadeklarował. Wiceminister odniósł się również do głośnego wpisu posłanki klubu PiS Anny Marii Siarkowskiej ws. ustawy. - Rozumiem, ale się nie zgadzam z tą postawą. Mamy tu do czynienia z pewnym konfliktem wartości. Warto szanować wszystkie strony tej dyskusji - stwierdził Horała.
Natalia Durman Natalia Durman
Emocje wokół projektu PiS. "Biegają posłowie, boją się to podpisywać"
3:46

Emocje wokół projektu PiS. "Biegają posłowie, boją się to podpisywać"

Grupa posłów PiS zgłosiła projekt ustawy umożliwiającej sprawdzenie przez pracodawcę, czy pracownik jest zaszczepiony. Minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiadał rozpoczęcie prac nad ustawą już w sierpniu. Projekt wywołał niemałe kontrowersje. Sprawę komentował w programie "Tłit" Wirtualnej Polski poseł Koalicji Obywatelskiej Tomasz Siemoniak. - Widzę, jakie wielkie emocje panują w PiS-ie wokół tego, żeby nie zrazić elektoratu, który jest przeciwny szczepieniom i chyba nie wierzy w COVID-19 wbrew oczywistym faktom. To, co się dzieje, jest zdumiewające. Bijemy rekordy, jeśli chodzi o liczbę zakażonych, a rząd nie przedstawia żadnego planu promowania zaszczepionych czy obostrzeń - podkreślił. - Rząd nie jest w stanie skierować do Sejmu projektu ustawy i biegają posłowie, boją się to podpisywać. Przecież tam nigdy nie ma problemów z dyscypliną. Widzą, że ta sprawa jest kontrowersyjna. Jesteśmy w sytuacji zdumiewającej - stwierdził. Pytany, czy wierzy, że ustawa przejdzie, Siemoniak odparł: "Uważam dziś, że nie". - To jest raczej próba pokazania, że coś się dzieje niż realne działanie. PiS jest znany z tego, że potrafi w ciągu kilku godzin przeprowadzić ustawy przez Sejm. Skoro to się nie dzieje, tylko mamy takie bieganie, zbieranie, to znaczy, że chodzi o bieganie i zbieranie. Być może jest jakaś rozsądna frakcja w PiS-ie - lekarzy, ludzi bardziej odpowiedzialnych - i próbują coś desperacko robić - ocenił. Siemoniak odniósł się też do postawy ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. Stwierdził, że "jeśli w takiej pandemii boi się wszystkiego, to nie powinien być ministrem zdrowia". Wydaje się, że jest człowiekiem premiera Morawieckiego i powinien mieć jego pełne wsparcie, a premier Morawiecki mówi, że ponieważ duża część opinii publicznej jest przeciwna ograniczeniom, ma wątpliwości do szczepień, to nie chcą niczego narzucać tej większej części. Mamy rząd, który dryfuje, rząd, który nie jest w stanie sprawować przywództwa, a minister Niedzielski, który mówi różne rzeczy, czasem mocne, czasem słabe, nie ma żadnej pozycji, żeby to przeforsować - ocenił. - Dla mnie historia tego projektu to jest w pigułce walka PiS-u z pandemią. To kompletnie niepoważne - podsumował poseł KO.
Natalia Durman Natalia Durman
Inflacja to największy problem PiS. Prof. Dudek: dlatego tracą w sondażach
4:19

Inflacja to największy problem PiS. Prof. Dudek: dlatego tracą w sondażach

- Problem inflacji i gwałtownego wzrostu cen to zdecydowanie największy problem Prawa i Sprawiedliwości – powiedział w programie "Newsroom" prof. Antoni Dudek. – W dodatku to jest taki problem, który po PiS odziedziczy kolejny rząd po wyborach, dlatego że inflacja, która w tej skali pojawiła się w Polsce, nie jest do "uleczenia" w ciągu kilku miesięcy. To zmartwienie na kilka lat. Ale te kila to mogą być 2-3 lata, ale może być także 7-8 lat. Uważam, że spadek poparcia PiS w sondażach to w głównej mierze kwestia drożyzny. Można oczywiście doszukiwać się innych przyczyn. Jest coś takiego jak "syndrom roku szóstego", czyli takie zmęczenie władzą po 6 latach od wygranych wyborów, to się dzieje także w wielu krajach. Tak było z Platformą Obywatelską, której problemy zaczęły się właśnie w okolicach szóstego roku rządzenia. Władza zużywa i to jest ten czas, kiedy ludzie władzy są zmęczeni. Ludzie zaczynają mieć dość pewnych "twarzy" i to będzie problem PiS-u. Inflacja będzie to potęgowała, bo jest czymś, co trudno ludziom wytłumaczyć. Ta narracja władzy, że inflacja jest, ale wasze podwyżki są większe, nie przemawia do społeczeństwa, bo ludzie na co dzień te słowa weryfikują, idąc do sklepów i płacąc rachunki. Prezes Kaczyński zapowiada tarczę antyinflacyjną, bo lubi takie gromkie zapowiedzi, jak te mówiące o tym, że sądy czy szkolnictwo zostaną uzdrowione. Ale na świecie jest tylko jeden znany na świecie sposób walki z inflacją: zakręcenie kurka z pieniędzmi idącego do ludzi czyli obcięcie popytu. Jak popyt przestaje rosnąć, ceny wyhamowują. Tymczasem polityka PiS jest zupełnie inna, prowadzi do rozdawnictwa.