rosja (strona 10 z 77)

Kolejne sankcje na Rosję? "Te rzeczy są bardzo mocno na stole"
4:29

Kolejne sankcje na Rosję? "Te rzeczy są bardzo mocno na stole"

Wzmocnienie sankcji związanych ze SWIFT-em i rozszerzenie sankcji energetycznych - te kwestie, jak mówił w programie specjalnym WP rzecznik MSZ Łukasz Jasina, są "bardzo mocno na stole", jeśli chodzi o kolejne sankcje wobec Rosji w związku z atakiem na Ukrainę. Co z TIR-ami jadącymi przez Polskę w stronę Białorusi? Jasina podkreślił w tym przypadku kwestię przepisów celnych UE. - Nie ma na razie żadnych zakazów z nimi związanych. Jako obywatel bardzo mocno popieram to, by sprawdzać bardzo porządnie każdy samochód wyjeżdżający z Polski, czy nie następuje łamanie przepisów prawa - podkreślił. Czy możliwe jest zaostrzenie sankcji niezależnie od UE, np. jeśli chodzi o niekupowanie węgla? - Każda rzecz zgodna z przepisami prawa międzynarodowego leży na stole i jest rozpatrywana. Jako Polska za kilka miesięcy, po uruchomieniu gazociągu Balic Pipe, będziemy mogli całkowicie pozbawić Rosję wpływu na nasz rynek energetyczny w tym aspekcie. Reszta to kwestia decyzji politycznych w kraju - wyjaśnił Jasina. Pytany, czy polski głos ws. Putina w końcu został usłyszany, odparł, że to "ponura satysfakcja". - Bardzo ponura, bo związana ze śmiercią tysięcy ludzi. Ta satysfakcja byłaby mocniejsza, gdyby ten głos naprawdę został usłyszany i nie próbowali niektórzy po zaledwie niecałych trzech tygodniach tej wojny próbować znowu z Putinem się porozumiewać, licząc na to, że on się zmienił. Nie zmienił się - powiedział rzecznik MSZ.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Amerykanie ostrzegają przed rosyjską bronią chemiczną. Mocny komentarz władz USA
3:11

Amerykanie ostrzegają przed rosyjską bronią chemiczną. Mocny komentarz władz USA

Kilka godzin po tym, jak wiceprezydent Stanów Zjednoczonych, Kamala Harris, poparła wezwanie Ukrainy do przeprowadzenia międzynarodowego śledztwa w sprawie zbrodni wojennych popełnionych przez Rosję, Departament Stanu USA ostrzegł Kreml przed użyciem broni chemicznej na terenie Ukrainy. - To jest rząd, który w przeszłości używał zakazanej broni chemicznej wobec własnych obywateli. Zrobił to na terytorium Rosji. Zrobił to na brytyjskiej ziemi. Wspierał brutalny reżim Assada, który sam używał zakazanej broni chemicznej wobec swoich obywateli - powiedział Ned Price, rzecznik Departamentu Stanu USA. Price w swoim wystąpieniu zwrócił także uwagę na ogromną skalę dezinformacji, którą stosuje Rosja, zarówno w swoim kraju, jak i poprzez siatkę agentów w wielu krajach Zachodu. - Kreml nadal rozpowszechnia jawne kłamstwa, takie jak zarzut, że Stany Zjednoczone i Ukraina prowadzą w Ukrainie działania związane z użyciem broni chemicznej i biologicznej. A także bezpodstawne twierdzenie, że zbombardowanie szpitala położniczego to cytuję - fake news. To słowa rządu Rosji, który obecnie stosuje wiele metod, by ukryć prawdę przed własnym narodem. – stwierdził Price. Niedawno premier Wielkiej Brytanii, Borys Johnson, powiedział, że Kreml przygotowuje ''fałszywą teorię'' na temat tego, że Ukraina przechowuje broń chemiczną przygotowaną we współpracy ze Stanami Zjednoczonymi i szuka pretekstu, aby móc jej użyć wobec obywateli separatystycznych republik – Donieckiej i Ługańskiej, a w tym przeciwko Rosjanom zamieszkującym tamte tereny. Na koniec Rzecznik Departamentu USA podkreślił, że jeśli międzynarodowe śledztwo potwierdzi, że Rosja dopuszcza się zbrodni wojennych w Ukrainie, to sprawcy tych czynów zostaną ''bezwzględnie ukarani''. Rosyjskie Ministerstwo Obrony wyparło się odpowiedzialności za ostatnie ataki na szpital w ukraińskim Mariupolu i stwierdziło, że eksplozje zostały zainscenizowane w celu oczernienia Rosji. Strona ukraińska poinformowała, że w wyniku rosyjskiego ataku lotniczego zginęły trzy osoby, w tym dziecko, a 17 innych osób zostało rannych.
Opcje
"To jest szaleństwo". Marek Biernacki wprost o działaniach Rosjan
4:54

"To jest szaleństwo". Marek Biernacki wprost o działaniach Rosjan

- Armia rosyjska została obnażona. Żołnierze ukraińscy pokazali słabość armii rosyjskiej, jej wyposażenia. Wszyscy zakładali, że konflikt skończy się w trzy dni. Stąd była pewna wstrzemięźliwość państw UE jeśli chodzi o pomoc, współpracę z Ukrainą. Okazało się, że naród ukraiński przygotował się bardzo dobrze do tej wojny - mówił w programie specjalnym WP były szef MSWiA i koordynator ds. służb specjalnych Marek Biernacki (PSL-KP). - Prezydent Zełenski przygotował bardzo dobrze podkład polityczny, nie dał się sprowokować Rosji, z drugiej strony armia ukraińska przygotowała się bardzo mocno do oporu. I ta wojna się toczy. Tragiczna wojna. Widać w pewnych zachowaniach szaleństwo Rosjan. Niszczenie miast, strzelanie do cywilów - to jest szaleństwo - podkreślił. W ocenie Biernackiego "widać wyraźnie, że wojskowi i GRU zdominowali otoczenie Putina". - To jest niebezpieczne. Putin jest otoczony bańką informacyjną przez tych ludzi, chyba nie wszystkie informacje do niego docierają - stwierdził. - Putin zakładał, że jego wojsko zostanie w Charkowie przywitane z kwiatami. Stąd ta nienawiść do Charkowa. (…) Okazało się, że obywatele ukraińscy rosyjskiego pochodzenia nie są piątą kolumną, są obywatelami państwa ukraińskiego. Tutaj nastąpiło bardzo mordercze załamanie - kontynuował Biernacki. Jak mówił, Putin "nie spodziewał się oporu narodu ukraińskiego, lekceważył ten naród i nie doceniał go". - Dlatego nastąpiło zderzenie. Rzeczywistość była diametralnie inna niż oni przewidywali - podsumował.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Prof. Matyja: Nie wyobrażam sobie współpracy polskich środowisk medycznych z Rosjanami
2:31

Prof. Matyja: Nie wyobrażam sobie współpracy polskich środowisk medycznych z Rosjanami

Prof. Andrzej Matyja, prezes Naczelnej Rady Lekarskiej został zapytany, czy wyobraża sobie dzisiaj współpracę polskich środowisk naukowych, np. medycznych z Rosjanami. - Nie, nie wyobrażam sobie. Dlatego jednym z elementów walki z tym okropnym najeźdźcą jest izolacja wszystkich instytucji. W tym o charakterze naukowym, badawczym, ale także i medycznym. Tylko wewnętrzny opór przeciwko brutalnemu najeźdźcy jest w stanie zmienić sytuację, doprowadzić do deeskalacji działań i zakończenia wojny (…). Oczywiście może to być odczute jako bardzo bolesne przez niewinnych ludzi, ale nie ma innej drogi. W tej chwili powinniśmy izolować wszystkie instytucje, które miałyby wpływ wewnętrzny na decyzje prezydenta Putina i cofnięcie wojsk rosyjskich z Ukrainy. Taka izolacja powinna trwać do ostatniego żołnierza, który będzie na Ukrainie - wyjaśnił ekspert. Pytany, co myśli o Putinie, ocenił że "tylko jedno słowo ciśnie się na usta – bandyta". - Jeśli ktoś zabija niewinnych ludzi, atakuje suwerenny kraj, to jak nazwać takiego człowieka – podkreślił. Gość WP został też zapytany, jak odpowie tym, którzy mówią, że "akurat naukowcy powinni się dogadywać dla dobra gromadzenia naukowej wiedzy i dobra całej ludzkości. Nieważne pod jaką flagą pracują, przecież robią dobro". - Tak, ale w momencie pokoju na świecie - ocenił Matyja. - My musimy w tej chwili zrobić wszystko, by nie ginęli bezbronni ludzie, kobiety, dzieci, starsi ludzie. Ja wczoraj byłem świadkiem dramatycznej sytuacji, kiedy widziałem docierających do hotelu ludzi, z małymi dziećmi i niemowlętami. To tragedia dla tych ludzi. Oni są tułaczami - mówił.
Opcje
Białoruś zaatakuje Ukrainę? "Szukają tych wzmocnień"
5:30

Białoruś zaatakuje Ukrainę? "Szukają tych wzmocnień"

Siły wojskowe Władimira Putina miały ostrzelać własne terytorium – wieś Popowkę – w ramach prowokacji. – Jeżeli takie wydarzenie miałoby miejsce w ostatnich godzinach przez wybuchem tej wojny, to moglibyśmy to potraktować jako szukanie pretekstu do wejścia wojsk. Natomiast dzisiaj już chyba nikt nie ma wątpliwości, że armia rosyjska dostała takie polecenie i sama próbuje także realizować zadania poprzez brutalność. Te ostrzały cywilnych osiedli wydają się w dużej mierze zamierzone. Próbuje się w sposób takiego siania strachu wymusić pewne reakcje na społeczeństwie – mówił w "Programie Specjalnym" WP Mariusz Cielma z Nowej Techniki Wojskowej. Dodał, że na tym etapie "Rosjanie już nie potrzebują prowokacji". Dopytywany o to, jaki jest dalszy scenariusz działań armii rosyjskiego agresora i czy wojska białoruskiego dyktatora Alaksandra Łukaszenki również wezmą udział w ataku na Ukrainę, odparł, że jego zdaniem na pewno "jest presja na Łukaszenkę". Jak stwierdził, w armii rosyjskiej "zauważalny jest ten zastój, nie ma inicjatywy, wojsko nie ma pędu". – Więc szukają tych wzmocnień. Te wzmocnienie najbliżej są na terytorium Białorusi – dodawał. – Pojawia się pytanie: jeżeli obserwujemy, jakie morale jest w wojskach rosyjskich, jak wygląda ten sprzęt, jak wygląda ich skuteczność, pomimo wielu ćwiczeń (…), to moim zdaniem na pewno nie możemy zakładać, że wojska białoruskie będą skuteczniejsze i bardziej zmotywowane do walki – podkreślił. Zauważył też, że "generalnie nawet nie są aż tak liczne". Pytany z kolei o to, czy tym sposobem Rosja będzie chciała odciąć duże miasta od korytarzy ewakuacyjnych i dostaw m.in. broni z Zachodu, odpowiedział, że "na pewno jest takie zamierzenie rosyjskich władz i wojskowych". – To dobrze widać na przykładzie Kijowa, gdzie po tych pierwszych próbach, bardzo wręcz prostych atakach masowych wojsk powietrzno-desantowych, podjęto tę próbę przynajmniej od zachodu obejścia tego miasta. Tylko wydaje się, że tam się znalazło za dużo sił na zbyt małym terenie, trudnym do zabezpieczenia logistycznego – wyjaśniał. – Trochę to dzisiaj może jest mniej prawdopodobne, ale ciągle nie można tego wykluczyć, że Rosjanie cały czas utrzymywali całkiem pokaźne zgrupowanie wojsk w rejonie Brześcia. Brześć to jest w zasadzie miasto graniczne z Polską. Były te obawy, że takie połączone zgrupowanie białorusko-rosyjskie, uderzając z Brześcia (…) na Ukrainę, nie będzie też próbowało dokonać takiej głębokiej penetracji – powiedział ekspert.
Opcje