Ministerstwo przyjrzy się "Squid Game". Ekspert ma dla Przemysława Czarnka radę
- Bardzo dobrze, że minister zainteresował się serialem. Sam jest ojcem, więc myślę, że powinien zdobyć w tym względzie wiedzę - powiedział w programie "Newsroom WP" Maciej Dębski, prezes fundacji Dbam O Mój Zasięg. Odniósł się w ten sposób do zapowiedzi ministra edukacji, który ogłosił, że jego resort przyjrzy się serialowi "Squid Game". To południowokoreańska produkcja, która ma miliony fanów na całym świecie. Opowiada o grupie ludzi, którzy uczestniczą w grach opartych na zabawach z dzieciństwa. Ci, którzy odpadają, giną na miejscu. Problem w tym, że serial oglądają dzieci, które późnej w podobny sposób "grają" na szkolnych korytarzach. - Jestem ostatni, żeby stygmatyzować szkoły czy uczniów, czy kogokolwiek, kto obejrzał ten serial, a dokładnie 10 czy 11 godzin bardzo ciężkiej przemocy. Na miejscu pana ministra edukacji i nauki zastanowiłbym się, jak prowadzić działania profilaktyczne w szkołach, jeśli będą się pojawiały takie filmy, a na pewno będą się pojawiały, żeby móc na spokojnie, rzetelnie i w oparciu o sprawdzoną wiedzę po prostu porozmawiać z uczniami - powiedział ekspert. Pytany o to, czy powinien pojawić się w szkołach specjalny przedmiot, Dębski powiedział, że fundacja Dbam O Mój Zasięg i wiele innych, takie jak np: Polskie Towarzystwo Edukacji Medialnej i Superbelfrzy, od dawna postulują wprowadzenie edukacji medialnej. - Ale to nie jest informatyka. To godzina, podczas której rozmawiamy o takich filmach, jak wpływają na nas media społecznościowe, czym jest higiena cyfrowa, jakie są plusy i minusy internetu. O tym wszystkim systemowo się w polskiej szkole nie rozmawia. Owszem, są działania profilaktyczne, ale nie są one w żaden sposób wpisane w siatkę godzin obligatoryjnych. Edukacja medialna w świecie, w którym więcej użytkowników ma dostęp do internetu niż do pasty i szczoteczki do zębów, jest według mnie po prostu obowiązkiem w polskiej szkole - powiedział ekspert.