szpital (strona 5 z 19)

WIDEO

Siostra kobiety rodzącej na podłodze: Było 8 osób na dyżurze, nikt nie pomógł

Ciężarna Izabela Zięba została przyjęta na oddział położniczy w szpitalu Starachowicach po tym, jak przestała wyczuwać ruchy dziecka. Badania wykazały, że dziecko nie żyje. Lekarze wywołali poród, a potem przestali interesować się pacjentką. Zięba rodziła na podłodze między łóżkami i bez fachowej pomocy personelu szpitala. Siostra pani Izabeli, Bogusława Gębura, zwraca uwagę na to, że to nie pierwsza niepokojąca sytuacja w tym szpitalu. Siostra czuje się bardzo źle, bardzo to przeżywa, próbuje dojść do siebie, ale my jako rodzina obserwujemy, że ciężko sobie radzi. Przed nami kolejna ciężka sprawa, musimy pochować dzieciatko. Było 8 osób na dyżurze i nikt nie przyszedł i nikt nie pomógł. Siostra wieczorem rozpłakała się bardzo, myślała ,że jej nie uwierzą. Chcieliśmy to nagłośnić, żeby to się nigdy więcej nie przydarzyło. Siostra miała podobną sytuacje z poprzednią ciążą, też prawie urodziłaby na podłodze. Poprzednią ciążę kilka lat temu straciła w 5. miesiącu ciąży. Został wywołany poród, lekarze powiedzieli, że dziecko umrze, że nie da się takiego dziecka uratować. Leżała na sali, dostała bóle, pacjentka obok na to patrzyła i płakała. Pobiegłam do salowe, salowa odpowiedziała: czym pani się przejmuje, dziecko jest tak malutkie, wyjdzie, chlupnie, nie wiadomo kiedy, może na łóżku.
Wybudził się ze śpiączki, może rozmawiać
1:39
WIDEO

Wybudził się ze śpiączki, może rozmawiać

Dwa tygodnie po wszczepieniu stymulatora mózgu wybudził się ze śpiączki i zaczął mówić. 35-letniego mężczyznę czeka teraz długa rehabilitacja. Podczas serii operacji, które zostały przeprowadzone w maju i czerwcu w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Olsztynie, zespół neurochirurga prof. Wojciecha Maksymowicza wszczepił stymulatory u czworga pacjentów w śpiączce. - Ten impuls, którego się spodziewaliśmy, został przekazany i pacjent budzi się. Każdego dnia jest coraz lepiej - mówi jeden z lekarzy uczestniczących w pionierskich operacjach, dr Łukasz Grabarczyk. W lipcu urządzenia wszczepiono kolejnym chorym z minimalnym stanem świadomości, którzy zapadli w śpiączkę po wypadkach m.in. komunikacyjnych, w których doznali urazów czaszkowo-mózgowych. Jeden z pacjentów, 35-letni mężczyzna będący w śpiączce od maja, wybudził się po dwóch tygodniach od zabiegu. - Możemy z nim rozmawiać - powiedział prof. Wojciech Maksymowicz. Jak mówił, przy pacjencie cały czas są rodzice. To oni pierwsi zauważyli, że 35-latek coś mówi. Profesor zwrócił uwagę, że pacjent jest smutny, ponieważ po odzyskaniu przytomności zdaje sobie sprawę ze swego stanu fizycznego. - Zorientował się, że nie może poruszać ręką ani nogą - mówi profesor i podkreśla, że teraz pacjent potrzebuje wsparcia psychologicznego. - Każdy po wybudzeniu jakby narodził się na nowo i to jest prawda - mówi profesor. Przy pacjencie cały czas są rodzice. - Mam nadzieję, że będzie lepiej, już jest poprawa. Powoli zaczyna ruszać palcami - mówi Anna Sulżycka, matka Tomasza. Profesor Maksymowicz mówi jednak, że stan świadomości 35-latka jest bardzo dobry i jest on zdolny do komunikowania się, ponieważ nie ma uszkodzonego ośrodka mowy.