ukraina (strona 12 z 42)

Niepokojące doniesienia CNN ws. Rosji. Wiceszef MSZ o możliwych scenariuszach
WIDEO

Niepokojące doniesienia CNN ws. Rosji. Wiceszef MSZ o możliwych scenariuszach

Prezydent USA Joe Biden ocenił, że Władimir Putin "wejdzie na Ukrainę, bo musi coś zrobić". Jak podkreślił, atak ten będzie "największym kryzysem od czasu II wojny światowej". Co na to polskie MSZ? Na ile inwazja Rosji na Ukrainę jest, w ocenie resortu, prawdopodobna? - Możliwe są, według naszych informacji, różne scenariusze, na które trzeba być przygotowanym. Jesteśmy - i jako państwo, i jako państwo przewodniczące OBWE, i jako członek NATO - przygotowani na te różne scenariusze. Możliwy jest scenariusz najbardziej ofensywny, ale również działania pośrednie. Atak nie musi odbywać się w klasycznej formule, może obejmować działania hybrydowe, dezinformacyjne, destabilizujące państwo i region. Nie musi to być inwazja wprost. Jest też możliwość takiego działania, w którym wyeskaluje się sytuację w celu osiągnięcia jakichś konkretnych korzyści, po czym się ją zdeeskaluje - mówił wiceminister spraw zagranicznych Szymon Szynkowski vel Sęk (PiS) w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. Polityk odniósł się również do doniesień CNN. Według amerykańskiej stacji możliwe jest zajęcie Kijowa i obalenie obecnych władz Ukrainy. - Moją rolą nie jest komentowanie sensacyjnych doniesień i publicystyka, tylko skupianie się na tym, by wspólnie z sojusznikami podejmować działania, które zminimalizują prawdopodobieństwo scenariuszy najbardziej niebezpiecznych z punktu widzenia Polski i regionu. I takie działania są podejmowane - oznajmił Szynkowski vel Sęk.
Natalia Durman Natalia Durman
Konflikt Rosja-Ukraina. We wsi na linii ostrzału pozostała garstka mieszkańców
WIDEO

Konflikt Rosja-Ukraina. We wsi na linii ostrzału pozostała garstka mieszkańców

W niemal opustoszałej wsi na wschodzie Ukrainy rośnie napięcie związane z zagrożeniem rosyjską inwazją w pobliżu granicy. Konflikt w Donbasie trwający od 2014 r. budzi obawy Ukrainy i Zachodu o wznowienie działań wojennych na pełną skalę. W centrum tych wydarzeń znajduje się wieś Nowoaleksandrówka. W ciągu dnia słychać tu strzały z broni ręcznej, po zmierzchu ustępują one hukowi sprzętu artyleryjskiego i ostrzałowi moździerzowemu. W wiosce mieszkało kiedyś 200 osób, po latach wojny pozostało tylko 11 mieszkańców. Wśród nich jest 73-letnia Hałyna, samotna staruszka. Kobieta w rozmowie z brytyjską telewizją Sky News przyznaje, że nie chce opuścić swojego domu. Wierzy, że Rosja nie dokona inwazji na Ukrainę. - Przyzwyczaiłam się do takiego życia tutaj... czuję się dobrze. Mało nas tu zostało, ale ludzie jeszcze są. Mnie u siebie dobrze – podkreśla mieszkanka Nowoaleksandrówki. Starszy lejtnant Wiktor Bieliekow z 24. Samodzielnego Batalionu Szturmowego cały czas obserwuje pobliskie pozycje separatystów. - Zawsze istnieje ryzyko, że nastąpi jakiś atak ze strony wroga. Dlatego tu jesteśmy. Prawdopodobieństwo ataku istnieje – twierdzi Bieliekow. Rosja zaprzecza doniesieniom o możliwym ataku. W trakcie niedawnego szczytu NATO-Rosja, Moskwa zażądała gwarancji od Sojuszu, że NATO nie rozszerzy się o Ukrainę lub inne kraje byłego Związku Radzieckiego. Te żądania zostały odrzucone. Rosja zaanektowała Półwysep Krymski należący do Ukrainy w 2014 r., a także wsparła prorosyjskich separatystów, którzy zajęli tereny przygraniczne na wschodzie tego kraju. W ciągu prawie ośmiu lat walk zginęło łącznie ponad 14 tys. osób.
Niepokój we wschodniej Ukrainie. Mieszkańcy obawiają się agresji ze strony Rosji
WIDEO

Niepokój we wschodniej Ukrainie. Mieszkańcy obawiają się agresji ze strony Rosji

Ukraińcy we wschodniej części kraju sceptycznie oceniają rozmowy na forum Rady NATO-Rosja. - Nie widzę powodu, by negocjować z krajem-agresorem (Rosją) i z tymi ludźmi, którzy teraz walczą przeciwko nam. Nie widzę w tym nic pozytywnego – komentuje Svitlana Pechena, mieszkanka miasta Zołote w obwodzie ługańskim. Jej 10-osobowa rodzina żyje zaledwie 2 km od linii ostrzału. Wszyscy przywykli tu do codziennych dzięków z okolicy. - Myślisz, czy to salwa honorowa czy gdzieś padł strzał. Dla dzieci i tak to nie jest komfortowe. Nie tu ma wolności, nie ma takich możliwości, jak w czasie pokoju – dodaje kobieta. Jej mąż mimo wszystko liczy na szybkie zakończenie konfliktu. - Mam nadzieję, że ta wojna się skończy. Mam nadzieję, że nasze terytoria zostaną zwrócone Ukrainie – podkreśla Yuriy Pechenyi. - Liczę, że nasi ludzie zaczną odbudowywać kraj. Kraj, który jest bardzo bogaty – dodaje mężczyzna. Podczas ostatnich rozmów NATO-Rosja odrzucono żądania Kremla. Rosja domagała się gwarancji braku rozszerzenia Sojuszu o kraje byłego ZSRR. Jens Stoltenberg, szef NATO, przekazał, że każdy kraj ma prawo do suwerennych decyzji. Rosyjska delegacja nie wycofała się jednak z rozmów, pozostając otwarta na przyszłe spotkania. Konflikt między Rosją a Ukrainą jest wciąż realnym zagrożeniem. – Jesteśmy obecnie w krytycznym momencie dla europejskiego bezpieczeństwa – podsumował rozmowy w piątek 14 stycznia Jens Stoltenberg.
Wojna na Ukrainie. W ostrzeliwanej wsi pozostała garstka ludzi. "To nie jest życie"
WIDEO

Wojna na Ukrainie. W ostrzeliwanej wsi pozostała garstka ludzi. "To nie jest życie"

Znajdują się w pobliżu linii frontu. Ostrzał wspieranych przez Rosję separatystów na wschodzie Ukrainy zniszczył ich domy. Mieszkańcy wsi Newelske na Ukrainie, położonej 25 km na północny zachód od centrum Doniecka, w ciągu ostatniego miesiąca byli dwukrotnie ostrzeliwani. 16 z 50 domów zostało tu zrujnowanych lub poważnie uszkodzonych. Przed konfliktem w małej miejscowości żyło 286 osób. Wszyscy mieszkańcy, z wyjątkiem 5 osób, opuścili wieś. - To nie jest życie. My nie mamy dokąd pójść. Gdybyśmy byli młodsi, moglibyśmy gdzieś wyjechać, zamiatać ulice, myć podłogi, ale jak teraz gdziekolwiek wyjechać – pyta w rozmowie z agencją Associated Press Kateryna Shklyar, 75-letnia mieszkanka Newelska. Krwawy konflikt w Donbasie trwa już ponad 7 lat. Ukraina i część państw Europy Zachodniej obawiają się wzrostu sił zbrojnych po rosyjskiej granicy, co może doprowadzić do inwazji lub wznowienia działań wojennych na pełną skalę. Porozumienie z 2015 r., w którym pośredniczyły Francja i Niemcy, zakończyło najcięższe walki. Często dochodzi tu jednak do mniejszych ostrzałów. Mieszkańcy, którzy pozostali w zrujnowanej wiosce zbierają deszczówkę do picia i gotowania, suszą chleb, który jedzą maczany w wodzie w przerwach dostaw pomocy humanitarnej. Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), która monitoruje teoretyczne zawieszenie broni, odnotowuje rosnącą liczbę niepokojących incydentów. Obie strony konfliktu wzajemnie obarczają się winą za naruszanie rozejmu. - Codziennie wieczorem czuję tutaj w duszy ból. Wychodzę na zewnątrz, a tam nie ma z kim porozmawiać. Jak można żyć na starość, nie widząc nikogo i niczego – pyta Halyna Moroka, 84-letnia mieszkanka wsi Newelske. Stany Zjednoczone i sojusznicy ostrzegli Rosję przed konsekwencjami możliwego ataku na Ukrainę. Moskwa zaprzecza, oskarżając Kijów o planowanie kontroli na terytorium zajętym przez prorosyjskich rebeliantów.
Wrzawa w Polsce po słowach Marine Le Pen. Reakcja z PiS
WIDEO

Wrzawa w Polsce po słowach Marine Le Pen. Reakcja z PiS

"Można mówić, co się chce, ale Ukraina należy do sfery wpływów Rosji" - stwierdziła w rozmowie z "Rzeczpospolitą" Marine Le Pen. Szefowa Zjednoczenia Narodowego wzięła w Warszawie udział w spotkaniu prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z przywódcami europejskich partii konserwatywnych i prawicowych. O słowa Le Pen pytany był w programie "Tłit" Wirtualnej Polski europoseł PiS Ryszard Czarnecki. - W tej sprawie mamy znaczącą różnicę zdań, zresztą nie tylko w tej sprawie - stwierdził. Prowadzący program Patryk Michalski przypomniał, że jeszcze w 2017 roku Czarnecki mówił, że "dla Polski Macron jest lepszy od Le Pen". - Wtedy Macron był najbardziej sceptycznym wobec Rosji kandydatem. Od tego czasu niestety ewoluował. Jego spotkania z Putinem miały podobny w efekcie przebieg, co spotkania Sarkozy'ego. Sojusz francusko-rosyjski się zrealizował. Myślę, że poglądy Macrona i Le Pen w sprawach Rosji i NATO są bardzo podobne - stwierdził europoseł PiS. - Kto się spotyka z Putinem? Macron czy Le Pen? Macron. Kto przybija rączki? Każdy obserwator, każdy analityk i ekspert polityki francuskiej powie, że Macron przesunął się w kierunku proputinowskim. To nie jest bardzo ciężkie oskarżenie, to stwierdzenie faktu. Cała klasa polityczna francuska taka jest - argumentował Czarnecki. Michalski przypomniał również słowa Kaczyńskiego z 2017 r. Prezes PiS przekonywał wtedy, że "z panią Le Pen mamy tyle wspólnego, co z panem Putinem". Co na to Czarnecki? - Pani Le Pen jest w tej chwili jednym z dwóch głównych kandydatów na prezydenta Francji. Trzeba również utrzymywać kontakty z takimi politykami, z którymi nie zawsze się zgadzamy w różnych sprawach. Trzeba dostrzegać, że może te wybory wygrać. Choć ja osobiście uważam, że wygra Macron - powiedział europoseł PiS.
Natalia Durman Natalia Durman
Ławrow: Kijów jest coraz bardziej bezczelny. Szef MSZ Rosji o mobilizacji wojskowej Ukrainy
WIDEO

Ławrow: Kijów jest coraz bardziej bezczelny. Szef MSZ Rosji o mobilizacji wojskowej Ukrainy

Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji wyraziło zaniepokojenie faktem gromadzenia się wojsk Ukrainy na wschodzie kraju. Szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow podczas przemówienia w wyższej izbie rosyjskiego parlamentu stwierdził, że mobilizacja ukraińskich wojsk wygląda ''niepokojąco'' i dodał, że poruszy tę kwestię podczas czwartkowego spotkania ministerialnego Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie w Sztokholmie. Ławrow podkreślił również, że Ukraina nie wywiązuje się z zobowiązań wynikających z podpisanego w 2015 roku w Mińsku porozumienia w sprawie zawieszenia działań militarnych. Szef rosyjskiego MSZ będzie prawdopodobnie rozmawiał również na ten temat sekretarzem stanu USA, Antonym Blinkenem. Oświadczenie rosyjskiej dyplomacji jest następstwem niepokoju ukraińskich i zachodnich przywódców o rosyjską mobilizację wojsk w pobliżu granicy z Ukrainą, która może sygnalizować plany Moskwy dotyczące inwazji na swojego sąsiada. Ministrowie spraw zagranicznych krajów członkowskich NATO ostrzegli we wtorek (30 listopada) Rosję, że każda próba dalszej destabilizacji Ukrainy będzie dla nich kosztownym błędem. Kreml upiera się, że nie ma takiego zamiaru i oskarża Ukrainę oraz jej zachodnich sojuszników o wysuwanie tych roszczeń w celu ukrycia własnych rzekomo, agresywnych planów. Ławrow powiedział w swoim wystąpieniu, że Rosja zachowa opanowanie wobec agresywnych zachowań Ukrainy.
Łukaszenka grozi Polsce rozmieszczeniem rosyjskiej broni jądrowej. "Jesteśmy na to gotowi"
WIDEO

Łukaszenka grozi Polsce rozmieszczeniem rosyjskiej broni jądrowej. "Jesteśmy na to gotowi"

Prezydent Białorusi Aleksander Łukaszenka udzielił we wtorek wywiadu rosyjskiej państwowej agencji informacyjnej "RIA Nowosti". Autorytarny przywódca Białorusi poinformował, że zwróciłby się do prezydenta Rosji Władimira Putina o rozmieszczenie broni jądrowej na Białorusi, blisko granicy z Polską, jeśli USA i NATO zdecydują się na analogiczny krok w Polsce. - Jeśli USA rozmieszczą rakiety jądrowe w Polsce, to zaproponuję Putinowi rozlokowanie broni jądrowej na Białorusi – powiedział Łukaszenka. Prowadzący dopytywał o jakie pociski nuklearne chodzi. - Pomyślimy jakie. Na pewno takie, które byłyby najbardziej skuteczne. Nieprzypadkowo mówię, że na Białorusi jesteśmy już na to gotowi – stwierdził Łukaszenka. W trakcie wywiadu poruszono także wątek rosyjskiej aneksji Krymu. Łukaszenka pierwszy raz tak otwarcie przyznał, że w sensie prawnym Krym jest terytorium rosyjskim. Do tej pory Białoruś oficjalnie nie uznawała aneksji Krymu przez Rosję w 2014 r. - Krym jest de facto Rosji, mówiłem to od początku. Po referendum Krym stał się rosyjski również de iure. Mam wszelkie prawo do odwiedzenia Krymu, niezależnie od tego, pod czyją jest ochroną, pod czyim rządem lub do kogo należy. Krym jest również mój. Pierwszy raz pojechałem nad morze właśnie na Krym, kiedy moje starsze dzieci były jeszcze małe – wspominał przywódca Białorusi. - Powiedziałam prezydentowi Rosji Władimirowi Putinowi, że pojedziemy na Krym, gdy zostanę zaproszony. Postawiłem mu jednak drugi warunek, że wylądujemy samolotem w Sewastopolu. Status Krymu nie jest tajemnicą ani dla mnie, ani dla Putina – dodał Łukaszenka.
Rosja gromadzi siły przy Ukrainie. Szef NATO: każda agresja Rosji będzie miała wysoką cenę
WIDEO

Rosja gromadzi siły przy Ukrainie. Szef NATO: każda agresja Rosji będzie miała wysoką cenę

Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO, wezwał Rosję do "deeskalacji i zmniejszenia napięcia". Powodem jest koncentracja wojsk rosyjskich na granicy z Ukrainą. Szef NATO wyliczył, że Rosja już drugi raz w tym roku przerzuciła na granicę ciężką broń, artylerię, drony, systemy elektroniczne i "dziesiątki tysięcy żołnierzy gotowych do walki". W trakcie wizyty na Łotwie, Stoltenberg zapewniał, że zachowanie Rosji na granicy z Ukrainą jest "niesprowokowane i niewyjaśnione". - Każda przyszła agresja Rosji przeciwko Ukrainie będzie miała wysoką cenę, poważne konsekwencje polityczne i gospodarcze dla Rosji – ostrzegał na konferencji Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO. Ukraina wyraziła zaniepokojenie w obliczu rosyjskich działań wojskowych blisko granicy obu krajów. Według naszego wschodniego sąsiada, może to sygnalizować plany Moskwy dotyczące inwazji na fragment Ukrainy. Kreml zaprzecza tym doniesieniom, oskarżając Kijów i zachodnich sojuszników Ukrainy o snucie takich teorii, w celu ukrycia własnych rzekomo agresywnych planów. W piątek 26 listopada prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował, że Służba Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) prowadzi postępowanie w związku z planowanym zamachem stanu w kraju, który miał się odbyć na początku grudnia. W sprawę miał być zaangażowany jeden z najbogatszych ukraińskich oligarchów oraz Rosjanie. Obie oskarżone strony zaprzeczyły.
Ukraina: Rosja może zaatakować w styczniu. "Niestety wiemy, jaka jest forma polskiej dyplomacji"
WIDEO

Ukraina: Rosja może zaatakować w styczniu. "Niestety wiemy, jaka jest forma polskiej dyplomacji"

Rosja w styczniu będzie gotowa by zaatakować Ukrainę - poinformował naczelnik głównego zarządu wywiadu ministerstwa obrony Ukrainy Kyryło Budanow. Czy Moskwa zamierza przy tym wykorzystać kryzys na granicy polsko-białoruskiej? - Tutaj są rozgrywane dwie sprawy. Na pewno kwestia gazu i kwestia Ukrainy. Dołożyłbym też kwestię Białorusi. Na ile Białoruś będzie państwem niezależnym lub też kwaziniezależnym. Na ile Rosja będzie coraz bardziej ten kraj pochłaniać, ze szkodą strategiczną dla Polski - powiedział w rozmowie z "Newsroom WP" ppłk Marcin Faliński, były oficer Agencji Wywiadu. Dodał jednak, że Kijów ma duże wsparcie ze strony USA i Brytyjczyków. - Jeżeli Ukraińcy to czują, i my też powinniśmy zdecydowanie udzielać takiego wsparcia, tym trudniej będzie Rosji zdecydować się na jakiekolwiek ruchy. To jest taka analogia - czym więcej zaangażowania międzynarodowego, czym więcej poparcia dla Polski w przypadku kryzysu granicznego, tym trudniej jest operować reżimowi w Mińsku jak i w Moskwie - mówił podpułkownik. Podkreślił jednocześnie, że Polska powinna w tej sprawie działać zgodnie z wytycznymi NATO, bo "Polska jest mocna na tyle, ile jest mocna w strukturach północnoatlantyckich". Na pytanie, czy nasz kraj w odpowiedni sposób reprezentuje interes Ukrainy, powiedział: niestety wiemy, jaka jest forma polskiej dyplomacji. - Jeżeli porównamy nasze możliwości z okresem "pomarańczowej rewolucji" na Ukrainie i teraz, to niestety to porównanie wypada na niekorzyść Polski - podsumował Faliński.