Tortury w więzieniu Pul-e-Charkhi. Relacja jednego z talibów
Afgańskie więzienie Pul-e-Charkhi na wschodnich obrzeżach Kabulu ma długą, niepokojącą historię przemocy i masowych egzekucji. Odkryto tam masowe groby z czasów komunizmu, jak i specjalne cele tortur. W 2006 roku Międzynarodowe Siły Wsparcia Bezpieczeństwa dowodzone przez OZN w pobliżu więźnia natrafiły na miejsce pochówku 2000 ciał. Pod rządami wspieranymi przez USA zakład karny słynął ze złych warunków i przeludnienia. W 11 blokach przebywało często ponad 2 razy więcej osób, niż powinno. Byli to w większości talibscy skazani i groźni przestępcy.ONZ w lutym 2021 roku podało raport o torturach. Według danych, prawie jedna trzecia wszystkich zatrzymanych w afgańskich ośrodkach detencyjnych twierdzi, że doświadczyła jakiejś formy tortur lub złego traktowania. Ponad połowa zarzutów pochodzi z południowej prowincji Kandahar, czyli tzw. "serca talibów." Tortury miały obejmować bicie, duszenie i porażenie prądem. ONZ twierdzi, że 30 procent osób, z którymi przeprowadzono wywiady, przedstawiło „wiarygodne i rzetelne” relacje o nadużyciach i złym traktowaniu. Mohammad Niaz jest byłym więźniem talibskim, który spędził cztery lata w zakładzie Pul-e-Charkhi. W rozmowie z Associated Press opowiedział o torturach podczas pobytu w więzieniu. - Jestem dumny, że Wszechmogący Allah dał nam możliwość odbycia dżihadu - wyznał mężczyzna. Po przejęciu Kablulu, talibowie kierują teraz więzieniem Pul-e-Charkhi. Bojownicy uwolnili wszystkich więźniów, a straż rządowa uciekła. Niektórzy z Talibów strzegących obiektu to byli skazani. Aktualnie w jednej sekcji więzienia przebywa około 60 osób schwytanych w ciągu ostatnich kilku tygodni. Według oficjalnego przekazu strażników Pul-e-Charkhi, są to przestępcy i narkomani.