wojna w Ukrainie (strona 12 z 15)

Watykan w ogniu krytyki. Terlikowski apeluje
WIDEO

Watykan w ogniu krytyki. Terlikowski apeluje

Gościem programu specjalnego WP był dr Tomasz Terlikowski, który komentował działania Watykanu ws. wojny w Ukrainie. - Widać bardzo złe rzeczy. Najpierw wizyta papieża w ambasadzie rosyjskiej, potem wizyta nuncjusza apostolskiego u patriarchy Moskwy, potem rozmowa telefoniczna kardynała Parolina z Ławrowem (…). Widzimy wyraźną nierównowagę. Wyraźnie częściej Stolica Apostolska kontaktuje się z Rosją. Co więcej, wypowiedzi najbliższych współpracowników papieża i samego papieża starannie unikają tematu odpowiedzialności za tę wojnę (…). Nie ma jasnego wskazania, kto za tę tragedię odpowiada, nie ma wskazanej winy Rosji - podkreślił. Dlaczego? - Od lat Stolica Apostolska, w tym także papież Franciszek, bardzo stara się o umożliwienie wizyty w Rosji, o zbliżenie z rosyjską cerkwią prawosławną. Ta wstrzemięźliwość, by nie powiedzieć milczenie, (…) bierze się właśnie z tych relacji. Stolica Apostolska umawiała się na spotkanie z patriarchą Cyrylem na wiosnę, wczesne lato tego roku. Być może chodzi o to, żeby do tego spotkania doszło. Ale po tym, co widzimy, to spotkanie jest pozbawione sensu. Patriarcha Moskwy, a także druga osoba w rosyjskiej cerkwi prawosławnej metropolita Hilarion, to są urzędnicy putinowskiej Rosji - oznajmił Terlikowski. Czego by oczekiwał od Watykanu? - Jasnego potępienia Rosji, jasnego wsparcia dla Ukrainy, że będą równolegle rozmowy ze stroną ukraińską - wymienił.
Natalia Durman Natalia Durman
Ekspertka zaniepokojona specustawą. "Są tam założenia, które budzą zdziwienie"
WIDEO

Ekspertka zaniepokojona specustawą. "Są tam założenia, które budzą zdziwienie"

Rząd przygotował specustawę o pomocy ukraińskim uchodźcom. - Ustawa legalizuje pobyt uciekających z Ukrainy, daje im dostęp do rynku pracy i świadczeń socjalnych. To dobre rozwiązanie, ale diabeł tkwi w szczegółach. Szczegóły budzą wątpliwości - komentowała w programie specjalnym WP prof. Patrycja Matusz, prorektor ds. międzynarodowych Uniwersytetu Wrocławskiego. Jak przekazała, dotyczą one edukacji. - Są tam założenia, które budzą zdziwienie, jeśli nie uśmiech. Założenia, że wszystkie dzieci będą mówiły po polsku. Moje doświadczenia pokazują, że jeśli od 1 września chcemy, a będziemy musieli, włączyć dzieci ukraińskie do polskiej szkoły, to już teraz powinniśmy zacząć intensywne prace przygotowawcze - wyjaśniła. - W ustawie integracja przedstawiona jest jako proces, który dzieje się samoczynnie, a tak nie jest - podkreśliła Matusz. W jej ocenie będzie to "ogromne wyzwanie logistyczne, głównie dla samorządu terytorialnego". - Ta sprawa jest niezwykle poważna. To jedno z największych wyzwań, przed którym stanęła Polska. Współpraca organizacji społecznych, które mają ogromną wiedzę, dużo wcześniej pomagały uchodźcom i migrantom w Polsce, ekspertów i strony rządowej oraz samorządowej będzie kluczowa dla zarządzania tym kryzysem w najbliższych miesiącach - wskazała Matusz.
Natalia Durman Natalia Durman
Zamieszanie wokół myśliwców MiG-29 dla Ukrainy. Radosław Sikorski komentuje
WIDEO

Zamieszanie wokół myśliwców MiG-29 dla Ukrainy. Radosław Sikorski komentuje

- Będziemy nadal konsultować się z Polską i innymi naszymi sojusznikami z NATO, ale nie sądzimy, aby propozycja Polski była możliwa do realizacji - przekazał we wtorek wieczorem rzecznik Pentagonu John Kirby. To odpowiedź USA na propozycję przekazania polskich samolotów MiG-29 do "dyspozycji Stanów Zjednoczonych". Sprawę komentował w programie specjalnym WP europoseł PO, były szef MSZ Radosław Sikorski. Czy polskie MiG-i powinny walczyć dla Ukrainy, czy zostać w Polsce? - To skomplikowana kwestia. Staliśmy się państwem frontowym (...). Ukraina oczywiście potrzebuje takich samolotów bardzo pilnie, ale ich przekazanie będzie osłabieniem naszego potencjału sił powietrznych. Polska nie występuje wobec Ukrainy jako tylko nasz kraj, tylko jako cały sojusz - podkreślił Sikorski. - Ja to przyjąłem jako odpowiedź na oświadczenie rzecznika Białego Domu, że oni dają zielone światło i że to jest suwerenna decyzja Polski. To było w trochę podobnym tonie, trochę się dystansujące, (...) że nie jesteśmy gotowi robić tego narodowo, tylko jako sojusz. I jeszcze sugestia kompensaty w dziedzinie zdolności do obrony powietrznej. To wyglądało na publiczne negocjacje - stwierdził. - Presja Ukrainy jest spora, bo potrzeba jest wielka. Polska powiedziała także Ukrainie: proszę bardzo, my jesteśmy gotowi, a decyzja jest amerykańska. W Waszyngtonie jest presja na administrację, by załatwić sprawę. Oni chcieli to zrobić, przerzucając decyzję na nas. A to jednak jest coś, na co Rosjanie mogą odpowiedzieć i coś, co wiąże się z kosztami. (...) Widzę przerzucanie się tą sprawą - kontynuował polityk PO. - Mam nadzieję, że uda się to sojuszniczo uzgodnić. Polska nie powinna być zostawiona z tą sprawą sama sobie - podsumował.
Natalia Durman Natalia Durman
"Pełna mobilizacja". Najnowsze wieści z Charkowa
WIDEO

"Pełna mobilizacja". Najnowsze wieści z Charkowa

- To była najspokojniejsza noc z dotychczasowej wojny. Nad ranem było słychać kilka wybuchów, ale poranek jest bardzo spokojny - relacjonował w programie specjalnym WP ks. Wojciech Stasiewicz, dyrektor Caritas-Spes-Charków. Duchowny poinformował, że służby przekazały mieszkańcom informację o zawieszeniu broni. - Wszyscy mieszkańcy z wielką nadzieją czekają na dalszy rozwój wydarzeń, że być może ta cisza nie będzie tylko chwilowa, tylko będzie oznaką zakończenia działań wojennych - podkreślił. Ks. Stasiewicz przekazał, że służby wykorzystują ten czas, by uporządkować miasto po wybuchach. - W wielu osiedlach nie ma światła. Sklepy były pozamykane, jest problem z artykułami spożywczymi, z chlebem - oznajmił. Duchowny poinformował, że najbardziej ucierpiały trzy osiedla na północy Charkowa - w bezpośredniej łączności z granicą rosyjską. Właśnie tam w ostatnich dniach słychać było wybuchy, ostrzały, były również bombardowania z samolotów. - Te osiedla bardzo ucierpiały. Spłonęło tam kilka bloków. Te osiedla są wyludniałe, bardzo dużo ludzi wyjechało - mówił ks. Stasiewicz. Jak podkreślił, z miasta wyjeżdżają głównie rodziny z dziećmi. - Najczęściej mężczyźni dowożą do bezpiecznego miejsca, później wracają, by wspomagać obronę terytorialną - wyjaśnił. - Ukraina zwycięża w planie ducha. Ukraińcy mobilizują się, wierzą, bardzo dużo się modlą, by nastał pokój, by postawa waleczności była w sercach jeszcze bardziej. Jest pełna mobilizacja, duch do dalszej walki, do obrony - powiedział duchowny.
Natalia Durman Natalia Durman
"To jest szaleństwo". Marek Biernacki wprost o działaniach Rosjan
WIDEO

"To jest szaleństwo". Marek Biernacki wprost o działaniach Rosjan

- Armia rosyjska została obnażona. Żołnierze ukraińscy pokazali słabość armii rosyjskiej, jej wyposażenia. Wszyscy zakładali, że konflikt skończy się w trzy dni. Stąd była pewna wstrzemięźliwość państw UE jeśli chodzi o pomoc, współpracę z Ukrainą. Okazało się, że naród ukraiński przygotował się bardzo dobrze do tej wojny - mówił w programie specjalnym WP były szef MSWiA i koordynator ds. służb specjalnych Marek Biernacki (PSL-KP). - Prezydent Zełenski przygotował bardzo dobrze podkład polityczny, nie dał się sprowokować Rosji, z drugiej strony armia ukraińska przygotowała się bardzo mocno do oporu. I ta wojna się toczy. Tragiczna wojna. Widać w pewnych zachowaniach szaleństwo Rosjan. Niszczenie miast, strzelanie do cywilów - to jest szaleństwo - podkreślił. W ocenie Biernackiego "widać wyraźnie, że wojskowi i GRU zdominowali otoczenie Putina". - To jest niebezpieczne. Putin jest otoczony bańką informacyjną przez tych ludzi, chyba nie wszystkie informacje do niego docierają - stwierdził. - Putin zakładał, że jego wojsko zostanie w Charkowie przywitane z kwiatami. Stąd ta nienawiść do Charkowa. (…) Okazało się, że obywatele ukraińscy rosyjskiego pochodzenia nie są piątą kolumną, są obywatelami państwa ukraińskiego. Tutaj nastąpiło bardzo mordercze załamanie - kontynuował Biernacki. Jak mówił, Putin "nie spodziewał się oporu narodu ukraińskiego, lekceważył ten naród i nie doceniał go". - Dlatego nastąpiło zderzenie. Rzeczywistość była diametralnie inna niż oni przewidywali - podsumował.
Natalia Durman Natalia Durman
Lekarz o warunkach na wojnie. "To jest trudno wyrazić słowami"
WIDEO

Lekarz o warunkach na wojnie. "To jest trudno wyrazić słowami"

Dramatyczne warunki, w jakich muszą pracować ukraińscy lekarze podczas bestialskiej wojny, rozpętanej przez Rosję przeciwko Ukrainie, skomentował w programie specjalnym WP prezes Naczelnej Rady Lekarskiej, prof. Andrzej Matyja. - To jest trudno wyrazić słowami. Ja uczestniczyłem wielokrotnie w misjach humanitarnych na terenie Afryki i warunki, w jakich tam pracowaliśmy, wydawałoby się, że gorszych być nie może. Ale to, co w tej chwili widzimy, to, co się dzieje, przerosło moją wyobraźnię lekarza - chirurga, który pracuje w zawodzie ponad 40 lat - przyznał gość WP. - To jest nie do opisania, że w XXI wieku przyszło nam pracować (…) w tak tragicznych warunkach - mówił o ukraińskich lekarzach, ratujących obywateli Ukrainy. Rozmówca WP dodał też, że jak najszybciej należy umożliwić ukraińskim uchodźcom w Polsce stały dostęp do opieki medycznej. - Musi to być uregulowane natychmiast - powiedział, zaznaczając, że rada zwróciła się już w tej sprawie do ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. Jego zdaniem ważne jest uszczegółowienie "rozwiązań prawnych, które pozwoliłyby tym potrzebującym ludziom korzystać z opieki medycznej w naszym kraju". - Byśmy mogli jako lekarze przepisywać im chociażby recepty refundowane - stwierdził. - To musi być uregulowane prawnie (…). Już i natychmiast, byśmy mogli zgodnie z prawem funkcjonować i udzielać pomocy potrzebującym - mówił. - Ale także apeluję do decydentów w całej Europie, do KE, do PE, by pomogli nam nie tylko finansowo (…), ale tak, żeby tych pacjentów także przyjmowali do swoich szpitali, czyli troszeczkę dalej, niż za naszą wschodnią granicą z krajem, w którym toczy się ta okropna wojna - uściślił rozmówca WP.
Rosjanie ostrzelali elektrownię w Zaporożu. Gen. Skrzypczak bije na alarm. Mówi, czym to grozi
WIDEO

Rosjanie ostrzelali elektrownię w Zaporożu. Gen. Skrzypczak bije na alarm. Mówi, czym to grozi

Rosja przeprowadziła ostrzał rakietowy elektrowni atomowej w Zaporożu - największego tego typu obiektu w Ukrainie i w Europie. - To bardzo niebezpieczna informacja. Widać, że Rosjanie nie panują nad sytuacją, nad tym, co robią. Ostrzał może spowodować katastrofę większą od Czarnobylu. Skażenie promieniotwórcze terenu byłoby tak ogromne, że skażone byłyby Europa i Bliski Wschód. To wielka nieodpowiedzialność. Rosjanie wykazują ogromną niecierpliwość. To powoduje chaotyczne działanie, ostrzał na oślep - komentował w programie specjalnym WP gen. Waldemar Skrzypczak, były dowódca Wojsk Lądowych. Generał podkreślił, że takie ataki grożą wybuchem podobnym, w swojej skali, do wybuchu bomby jądrowej. - Powoduje to ogromną falę niszczącą, falę uderzeniową, która w promieniu dziesiątek kilometrów niszczy wszystko. Potem jest fala ciepła, promieniowanie przenikliwe, ogromne skażenie terenu na ogromnej przestrzeni, wypalenie wszystkiego. Promieniowanie powoduje chorobę popromienną. Pyły reaktywne, które się unoszą w przestrzeń, powodują opad skażenia podobny do opadu po wybuchu w Czarnobylu - wyjaśnił. W ocenie Skrzypczaka powinna być groźba odwetu ze strony NATO. - Powinno być mocno wyartykułowane, że cios za cios. Nie może być tak, że Rosjanie mogą bezkarnie używać broni jądrowej, demolować elektrownie atomowe, które są niczym innym jak bombą jądrową, bez zagrożenia swojego terytorium odwetowymi działaniami - przekonywał generał.
Natalia Durman Natalia Durman