wojna w Ukrainie (strona 6 z 16)

Reporter WP w Kijowie: Ludzie wracają do stolicy. W tle widać tłum
6:26

Reporter WP w Kijowie: Ludzie wracają do stolicy. W tle widać tłum

Do Kijowa wracają ludzie, którzy opuścili miasto w pierwszych tygodniach wojny. Jak mówi korespondent Wirtualnej Polski w Kijowie Patryk Michalski, ludzie czują się bezpieczniej. - Wszyscy tutaj mamy świadomość, że może to być złudne poczucie bezpieczeństwa. Wyczuwa się tu powracającą normalność, ale z drugiej strony w nocy na terenie prawie całego kraju, również w Kijowie, słychać było syreny alarmowe. Ministerstwo obrony wystosowało w nocy komunikat, by nie lekceważyć tego sygnału. To łączenie ze sobą rzeczywistości wojennej i próby powrotu do normalności. Wszyscy mamy poczucie, że zaczyna się drugi etap, kiedy jeszcze nikt tak naprawdę nie wie, jaką strategię przyjmie Rosja, mówię tu o bitwie o Donbas - mówił Patryk Michalski w programie "Newsroom". Mateusz Ratajczak dopytywał jakie informacje dot. wschodu kraju docierają od ukraińskich wojskowych. - Zaczęła się bitwa o Donbas. Jedna z kluczowych, jeśli nie najważniejsza. Rosjanie, po tym jak wycofali się z obwodu kijowskiego, czyniąc tu potężne szkody, mówiąc wprost: przeprowadzili ludobójstwo. Wycofanie to ich porażka. Drugą porażką jest zatopienie "Moskwy". Bitwa o Donbas to kluczowy punkt dla Rosjan, którzy potrzebują sukcesów. Będą próbowali odciąć znaczącą część kraju. Ta bitwa może zadecydować o losach wojny i o tym, jak długo będzie trwała. Jeżeli Rosja odniosłaby sukces w Donbasie, to z pewnością spróbowaliby wrócić tutaj. Jeżeli poniosłaby klęskę, to wiele osób mówi, że po tych trzech klęskach będzie musiała wykonać krok w tył i to może być początek końca wojny. Oczywiście to hipotetyczne scenariusze, bo wojna przynosi codziennie tyle nowych wydarzeń, że nie można powiedzieć jakie będą jej dalsze losy. Nie ma jednak wątpliwości, że bitwa o Donbas jest kluczowa dla Ukrainy, a także dla Europy, dlatego tak ważne jest wsparcie całego świata. Chcę państwu pokazać jeszcze jedną rzecz. Jesteśmy w centrum. Ten tłum jest zdecydowanie większy niż to, co widać w tym momencie na obrazu. To budynek głównej siedziby poczty. Jak państwo się domyślają, ta kolejka stoi po ten znaczek wypuszczony na część tych dzielnych ukraińskich żołnierzy, którzy rosyjski okręt posłali doskonale wiemy gdzie. Ta ich przepowiednia się spełniła. Każdy chce kupić ten znaczek - relacjonował nasz reporter.
Opcje
Putin weźmie odwet za zatopienie "Moskwy"? Zaskakujące słowa w rosyjskiej TV
2:56

Putin weźmie odwet za zatopienie "Moskwy"? Zaskakujące słowa w rosyjskiej TV

Paweł Jabłoński, wiceszef polskiego MSZ, był gościem programu "Tłit". Pytano go zatopienie przez Ukrainę krążownika "Moskwa". - To kolejna porażka strategiczne Rosjan. Widziałem taki fragment programu kanału pierwszego rosyjskiej telewizji, w którym goście - publicyści bardzo mocno związani z Kremlem i realizujący w pełni tą propagandową linię Putina - bardzo mocno się tym oburzali. To przede wszystkim potwierdza, że ta informacja jest prawdziwa. A po drugie, to jednak świadczy o tym, jak mocno oderwani są od rzeczywistości. Tam padały takie hasła, że "teraz, po tym jak ich krążownik flagowy został zniszczony, to teraz przyszedł czas, żeby wypowiedzieć wojnę [Ukrainie]". Tak jakby się nic nie wydarzyło przez ostatnie siedem tygodni. No to obrazuje albo poziom oderwania tych ludzi od rzeczywistości, albo jest to świadome działanie, mające na celu dalsze zakłamywanie rzeczywistości - relacjonował. Dalej pytano Jabłońskiego, czy po zatopieniu "Moskwy" Putin może - w odwecie - "jeszcze mocniej" eskalować działania wojenne w Ukrainie. Wiceszef MSZ stwierdził, że trudno to sobie wyobrazić. - Putin nie ma jakichkolwiek oporów przed popełnieniem zbrodni wojennych. I to nie popełnianych incydentalnych czy przypadkowo, tylko w sposób zaplanowany, w sposób, który był przygotowywany od miesięcy - wydawano ukazy o tym, jak urządzać masowe groby, dostarczano mobilne krematoria - wyjaśnił. Zaznaczył, że działania Rosjan na Ukrainie noszą znamiona ludobójstwa. - Tak zwana "denazyfikacji", o której piszą propagandowe kanały rosyjskie, oznacza deukrainizację, likwidację Ukrainy jako państwa, jako odrębnego narodu - mówił Jabłoński. - Ludobójstwo zostało zdefiniowane przez polskiego prawnika Rafała Lemkina zaraz po II wojnie światowej. Jest to "działanie w zamiarze wyniszczenia całości lub części grupy narodowościowej lub etnicznej". To dokładnie się dzisiaj dzieje na Ukrainie - wyjaśnił.
Opcje
Polska wydali rosyjskiego ambasadora? "Będziemy analizować kolejne kroki dyplomatyczne"
2
1:38

Polska wydali rosyjskiego ambasadora? "Będziemy analizować kolejne kroki dyplomatyczne"

Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych, był gościem programu "Tłit". Mówił o napięciach dyplomatycznych pomiędzy Polską a Rosją. Pytano go, czy rząd zamierza wydalić rosyjskiego ambasadora z naszego kraju. - Myślę, że będziemy analizować kolejne ewentualne kroki dyplomatyczne w zależności od tego, co się będzie działo w najbliższych dniach, także jeśli chodzi o działania Rosji względem Polski - powiedział Jabłoński. Przypomniał, że wydalono już 45 pracowników rosyjskiej ambasady. - Te osoby funkcjonowały w Polsce pod przykrywką, jako tzw. dyplomaci. W rzeczywistości wykonywały tutaj zadania o charakterze szpiegowskim, charakterze niezgodny z konwencją wiedeńską, niezgodnym z polskim prawem. Dla bezpieczeństwa państwa zostały wydalone z Polski - wyjaśnił. - Reakcja Rosji była taka, że usunięto naszych dyplomatów bez podania jakiegokolwiek powodu. Po prostu była to retorsja bez wskazywania jakichkolwiek przesłanek - podkreślił wiceszef MSZ. Następnie zapytano Jabłońskiego o plany dotyczące przejęcia kolejnych budynków w Warszawie należących do Federacji Rosyjskiej. Gość programu "Tłit" wyjaśnił, że jest to bardziej złożona sprawa, ponieważ w sprawie wielu nieruchomości toczą się procedury prawno-sądowe. - Tu nie chodzi o to, żeby kogokolwiek siłą wyrzucać z budynków. Natomiast jeżeli ktoś łamie prawo, nie płaci czynszu, nie stosuje się do przepisów, no to takie są konsekwencje. I takie konsekwencje będą wyciągane z pełną surowością, zgodnie z polskim prawem - podkreślił.
Opcje
Kontrowersyjny pomysł drogi krzyżowej w Watykanie. Dominikanin z Kijowa zabrał głos
1
4:28

Kontrowersyjny pomysł drogi krzyżowej w Watykanie. Dominikanin z Kijowa zabrał głos

O. Tomasz Samulnik, dominikanin z Kijowa został zapytany w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski o stanowisko papieża Franciszka ws. rosyjskiej inwazji na Ukrainę. - Nie chcę absolutnie bronić papieża Franciszka, ale jego podejście jest w tym wypadku bardzo roztropne - zaznaczył duchowny. - On ma głęboką świadomość tego, kto jest okupantem i kto najechał, kto jest agresorem wobec Ukrainy - są to wojska rosyjskie i Władimir Putin - i kto jest ofiarą tej wojny - kontynuował dominikanin. - Gdyby zaczął (papież - przyp. red.) jednoznacznie potępiać, wtedy zamknąłby drogę do jakiegokolwiek dialogu, przebaczania i rozmowy. Stałby się narzędziem politycznym - wyjaśnił gość WP. - On się kieruje logiką miłosierdzia - zaznaczył o. Tomasz Samulnik. Duchowny skomentował także kontrowersyjny pomysł Watykanu dot. drogi krzyżowej. Przypomnijmy, że zaproponowano, aby na jednej ze stacji krzyż wspólnie niosła rodzina ukraińska oraz rosyjska. - Jest to gest głęboko ewangeliczny, jednak zbyt wczesny. Nie można robić tego typu operacji na otwartych ranach. Na tym, co krwawi - wyjaśnił rozmówca Patrycjusza Wyżgi i dodał, że najpierw trzeba wymierzyć sprawiedliwość. O. Tomasz Samulnik przekazał również, że dowiedział się od kard. Konrada Krajewskiego, że ten zasugerował sekretarzowi stanu, aby wstrzymać się z realizacją pomysłu dot. drogi krzyżowej.
Sylwia Bagińska

S. Bagińska

Opcje