wojna w Ukrainie (strona 6 z 15)

Putin weźmie odwet za zatopienie "Moskwy"? Zaskakujące słowa w rosyjskiej TV
WIDEO

Putin weźmie odwet za zatopienie "Moskwy"? Zaskakujące słowa w rosyjskiej TV

Paweł Jabłoński, wiceszef polskiego MSZ, był gościem programu "Tłit". Pytano go zatopienie przez Ukrainę krążownika "Moskwa". - To kolejna porażka strategiczne Rosjan. Widziałem taki fragment programu kanału pierwszego rosyjskiej telewizji, w którym goście - publicyści bardzo mocno związani z Kremlem i realizujący w pełni tą propagandową linię Putina - bardzo mocno się tym oburzali. To przede wszystkim potwierdza, że ta informacja jest prawdziwa. A po drugie, to jednak świadczy o tym, jak mocno oderwani są od rzeczywistości. Tam padały takie hasła, że "teraz, po tym jak ich krążownik flagowy został zniszczony, to teraz przyszedł czas, żeby wypowiedzieć wojnę [Ukrainie]". Tak jakby się nic nie wydarzyło przez ostatnie siedem tygodni. No to obrazuje albo poziom oderwania tych ludzi od rzeczywistości, albo jest to świadome działanie, mające na celu dalsze zakłamywanie rzeczywistości - relacjonował. Dalej pytano Jabłońskiego, czy po zatopieniu "Moskwy" Putin może - w odwecie - "jeszcze mocniej" eskalować działania wojenne w Ukrainie. Wiceszef MSZ stwierdził, że trudno to sobie wyobrazić. - Putin nie ma jakichkolwiek oporów przed popełnieniem zbrodni wojennych. I to nie popełnianych incydentalnych czy przypadkowo, tylko w sposób zaplanowany, w sposób, który był przygotowywany od miesięcy - wydawano ukazy o tym, jak urządzać masowe groby, dostarczano mobilne krematoria - wyjaśnił. Zaznaczył, że działania Rosjan na Ukrainie noszą znamiona ludobójstwa. - Tak zwana "denazyfikacji", o której piszą propagandowe kanały rosyjskie, oznacza deukrainizację, likwidację Ukrainy jako państwa, jako odrębnego narodu - mówił Jabłoński. - Ludobójstwo zostało zdefiniowane przez polskiego prawnika Rafała Lemkina zaraz po II wojnie światowej. Jest to "działanie w zamiarze wyniszczenia całości lub części grupy narodowościowej lub etnicznej". To dokładnie się dzisiaj dzieje na Ukrainie - wyjaśnił.
Polska wydali rosyjskiego ambasadora? "Będziemy analizować kolejne kroki dyplomatyczne"
WIDEO

Polska wydali rosyjskiego ambasadora? "Będziemy analizować kolejne kroki dyplomatyczne"

Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych, był gościem programu "Tłit". Mówił o napięciach dyplomatycznych pomiędzy Polską a Rosją. Pytano go, czy rząd zamierza wydalić rosyjskiego ambasadora z naszego kraju. - Myślę, że będziemy analizować kolejne ewentualne kroki dyplomatyczne w zależności od tego, co się będzie działo w najbliższych dniach, także jeśli chodzi o działania Rosji względem Polski - powiedział Jabłoński. Przypomniał, że wydalono już 45 pracowników rosyjskiej ambasady. - Te osoby funkcjonowały w Polsce pod przykrywką, jako tzw. dyplomaci. W rzeczywistości wykonywały tutaj zadania o charakterze szpiegowskim, charakterze niezgodny z konwencją wiedeńską, niezgodnym z polskim prawem. Dla bezpieczeństwa państwa zostały wydalone z Polski - wyjaśnił. - Reakcja Rosji była taka, że usunięto naszych dyplomatów bez podania jakiegokolwiek powodu. Po prostu była to retorsja bez wskazywania jakichkolwiek przesłanek - podkreślił wiceszef MSZ. Następnie zapytano Jabłońskiego o plany dotyczące przejęcia kolejnych budynków w Warszawie należących do Federacji Rosyjskiej. Gość programu "Tłit" wyjaśnił, że jest to bardziej złożona sprawa, ponieważ w sprawie wielu nieruchomości toczą się procedury prawno-sądowe. - Tu nie chodzi o to, żeby kogokolwiek siłą wyrzucać z budynków. Natomiast jeżeli ktoś łamie prawo, nie płaci czynszu, nie stosuje się do przepisów, no to takie są konsekwencje. I takie konsekwencje będą wyciągane z pełną surowością, zgodnie z polskim prawem - podkreślił.
Kontrowersyjny pomysł drogi krzyżowej w Watykanie. Dominikanin z Kijowa zabrał głos
WIDEO

Kontrowersyjny pomysł drogi krzyżowej w Watykanie. Dominikanin z Kijowa zabrał głos

O. Tomasz Samulnik, dominikanin z Kijowa został zapytany w programie "Newsroom" Wirtualnej Polski o stanowisko papieża Franciszka ws. rosyjskiej inwazji na Ukrainę. - Nie chcę absolutnie bronić papieża Franciszka, ale jego podejście jest w tym wypadku bardzo roztropne - zaznaczył duchowny. - On ma głęboką świadomość tego, kto jest okupantem i kto najechał, kto jest agresorem wobec Ukrainy - są to wojska rosyjskie i Władimir Putin - i kto jest ofiarą tej wojny - kontynuował dominikanin. - Gdyby zaczął (papież - przyp. red.) jednoznacznie potępiać, wtedy zamknąłby drogę do jakiegokolwiek dialogu, przebaczania i rozmowy. Stałby się narzędziem politycznym - wyjaśnił gość WP. - On się kieruje logiką miłosierdzia - zaznaczył o. Tomasz Samulnik. Duchowny skomentował także kontrowersyjny pomysł Watykanu dot. drogi krzyżowej. Przypomnijmy, że zaproponowano, aby na jednej ze stacji krzyż wspólnie niosła rodzina ukraińska oraz rosyjska. - Jest to gest głęboko ewangeliczny, jednak zbyt wczesny. Nie można robić tego typu operacji na otwartych ranach. Na tym, co krwawi - wyjaśnił rozmówca Patrycjusza Wyżgi i dodał, że najpierw trzeba wymierzyć sprawiedliwość. O. Tomasz Samulnik przekazał również, że dowiedział się od kard. Konrada Krajewskiego, że ten zasugerował sekretarzowi stanu, aby wstrzymać się z realizacją pomysłu dot. drogi krzyżowej.
Sylwia Bagińska Sylwia Bagińska
Andrzej Duda w Ukrainie. Polityk opozycji jasno ocenił wizytę prezydenta
WIDEO

Andrzej Duda w Ukrainie. Polityk opozycji jasno ocenił wizytę prezydenta

Andrzej Duda wraz z prezydentami Litwy, Łotwy i Estonii udał się do Ukrainy. W Kijowie przywódcy mają spotkać się z Wołodymyrem Zełenskim.- To są dobre ruchy w działaniach prezydenta. To trudny czas, ale mam satysfakcję, kiedy mogę czasem powiedzieć coś dobrego o polityce Andrzeja Dudy, jeżeli chodzi o politykę zagraniczną - mówił w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Paweł Kowal. Poseł Koalicji Obywatelskiej dodał, że w obecnej sytuacji, dla Polski ważne byłoby też "wyprostowanie"naszych relacji ze Stanami Zjednoczonymi oraz zamknięcie sporu o sądownictwo z Komisją Europejską. W ocenie Kowala, wizyta prezydentów w Kijowie ma głównie znaczenie symboliczne, jednak takie "akty wsparcia" - jak dodał - "są teraz kluczowe". - Ale jeszcze bardziej niż symbolicznego wsparcia, Ukraina potrzebuje amunicji - podkreślił polityk. Wskazał też na pewną zmianę w postrzeganiu sytuacji w Ukrainie wśród elit europejskich. - Kiedy Josep Borrell mówi, że ta wojna rozstrzygnie się na polu bitwy, to znaczy, że zmieniły się czasy. Przed 24 lutego szef dyplomacji europejskiej nigdy by czegoś takiego nie powiedział. U wielu polityków zachodzi przełom. Rozumieją, że losy Ukrainy, ale także losy Polski i UE, rozstrzygną się być może w nadchodzącej bitwie o Donbas - oświadczył gość WP. Jak mówił, "wojna w Ukrainie jest nasza, choć nie bierzemy w niej udziału". - Istnieje ścisły związek między tym, jak potoczą się losy tej wojny, a przyszłymi losami Polski - podkreślił. Kowal ocenił ponadto, że Putin "przekroczył wszystkie czerwone linie". Według niego, Zachód więcej ryzykuje stawiając na przeczekanie konfliktu w Ukrainie, niż aktywnie działając na rzecz powstrzymania inwazji Rosji.
Maciej Zubel Maciej Zubel
"Ludzie oglądają zwłoki, poszukując swoich zmarłych". Relacja reportera WP z Ukrainy
WIDEO

"Ludzie oglądają zwłoki, poszukując swoich zmarłych". Relacja reportera WP z Ukrainy

- Mówi się, że nawet połowa terytorium Ukrainy może być zaminowana. W wielu miejscach znajdują się też niebezpieczne pociski, które w każdej chwili mogą ranić cywilów - mówił w programie "Newsroom" WP Patryk Michalski, który przebywa w Ukrainie. Reporter Wirtualnej Polski przekazał, że mimo wojennej rzeczywistości, w wielu podkijowskich miejscowościach trwa już próba powrotu do normalności. Otwierają się kolejne sklepy i bazary. Wielu Ukraińców próbuje też odnaleźć swoich bliskich. - Bardzo dużo grup w mediach społecznościowych wypełnia się zdjęciami ludzi. To są konkretne osoby, z imionami i nazwiskami, oraz tragedie, które za tym stoją. Coraz mniej osób ma jednak nadzieję, że te osoby mogą być żywe. Dlatego członkowie rodzin często wypatrują jakichkolwiek wieści przy zbiorowych mogiłach. Oglądają zwłoki, poszukując swoich zmarłych - relacjonował Patryk Michalski. Mimo doniesień o wycofaniu się wojsk Putina spod Kijowa, na ulicach wciąż można spotkać uzbrojonych ukraińskich żołnierzy. - Nikt absolutnie nie traci czujności i choć każdy ma nadzieję, że wszystko będzie w porządku, to obrońcy miast i wsi cały czas są w najwyższej gotowości, szczególnie biorąc pod uwagę to, że w okolicach wciąż mogą być dywersanci - mówił reporter WP. Patryk Michalski zaznaczył też, że w wielu miejscach rozpoczęło się porządkowanie miejscowości splądrowanych przez Rosjan. - Właściwie nie ma domu, z którego nie zostałyby powyrzucane wszystkie rzeczy w poszukiwaniu kosztowności. Rosyjscy żołnierze weszli do tych domów, spali w pościeli właścicieli, jedli z ich talerzy. Oni mają poczucie, że ktoś włamał się do ich życia - relacjonował reporter WP.
Maciej Zubel Maciej Zubel
"Samochody zalane krwią, obok prowizoryczne groby”. Relacja reporterów WP z Ukrainy
WIDEO

"Samochody zalane krwią, obok prowizoryczne groby”. Relacja reporterów WP z Ukrainy

Po ponad dwóch miesiącach od rozpoczęcia wojny, reporterzy WP - Patryk Michalski i Tatiana Kolesnychenko - powrócili do Ukrainy, by relacjonować rozgrywający się tam dramat. - Ludzie, którzy tutaj są, zdążyli się przyzwyczaić do tej wojennej rzeczywistości. Kiedy pierwszego czy drugiego dnia wojny w Kijowie było słychać alarm przeciwlotniczy, to ludzie masowo udawali się do schronów (…). W tym momencie wygląda to inaczej. Po pierwsze dlatego, że mnóstwo ludzi opuściło Kijów, a po drugie dlatego, że człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego - mówił w programie "Newsroom" WP Patryk Michalski. Dodał, że uderzające wrażenie robi widok uzbrojonych ukraińskich żołnierzy tam, gdzie do ostatnich godzin przed wybuchem wojny tętniło życie towarzyskie. - Niemal na każdym kroku widać, że trwa wojna, choć Kijów nie został tak bardzo zniszczony, jak inne miasta w Ukrainie. Na każdym kroku są punkty kontrolne, na których są żołnierze z długą bronią. Sprawdzają dokumenty wszystkich przejeżdżających, czasami też bagaże. W całym mieście widać fortyfikacje stojące na drogach, które miały zatrzymać rosyjskie czołgi - relacjonowała Tatiana Kolesnychenko. Patryk Michalski dodał, że obecnie najgorsza sytuacja panuje na przedmieściach ukraińskiej stolicy. - Tam widać, jak wyglądała rosyjska okupacja. Widać pozostałości po rosyjskich czołgach i wozach opancerzonych i niestety widać też samochody ukraińskich cywili, którzy stracili życie w drodze do swoich miejscowości, takich jak m.in. Bucza. To naprawdę porażające, bo te samochody są zalane krwią. Obok znajdują się prowizoryczne groby, gdzie ludzie zakopywali zwłoki i zostawiali kartkę z napisem "trup" - opowiadał reporter WP.
Maciej Zubel Maciej Zubel
Budka oskarża rząd PiS. Czarzasty komentuje
WIDEO

Budka oskarża rząd PiS. Czarzasty komentuje

Posłowie podczas środowego posiedzenia Izby zajęli się pierwszym czytaniem rządowego projektu ustawy o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę oraz służących ochronie bezpieczeństwa narodowego. Czy ustawa jest wystarczająca? - pytany był w programie "Tłit" Wirtualnej Polski wicemarszałek Sejmu, współprzewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty. - Ja uważam, że trzeba dać Rosjanom zakaz wjeżdżania do UE, do wszystkich krajów. Bo do momentu, kiedy Rosjanie nie dowiedzą się poprzez uciążliwe życie, przez to, co się dzieje w ich kraju, że mają szefa szaleńca, do tego momentu Putin będzie robił, co będzie chciał. Trzeba wszelkimi metodami - zarówno gospodarczymi, jak i naciskiem na ludzi, którzy mieszkają w Rosji - informować ich, że coś jest u nich nie tak. Oni mają olbrzymią propagandę w środku, nie widzą tych wszystkich zdjęć, które my widzimy codziennie, które nas przerażają - komentował. Czarzasty odniósł się również do słów szefa klubu KO Borysa Budki, który w Sejmie mówił do rządzących, że "przez 40 dni nie zrobili nic, żeby skutecznie zablokować majątek rosyjskich oligarchów". - Takie rzeczy jak zamrożenie majątków, można było zrobić wcześniej. Takie rzeczy jak zablokowanie tirów i ich przejazdu na teren Rosji. Argument, że to przeciw wolnemu handlowi jest słuszny, ale w momencie, kiedy świat jest normalny. Jeżeli ktoś mówi: prawo na to nie pozwala, to ja się pytam, jakie prawo pozwala na to, by Rosjanie weszli do Ukrainy i zajęli część ich terytorium? Zamrożenie kupowania węgla, stosowanie przez rząd argumentu: to nie my kupujemy, tylko prywatne firmy. Prywatne firmy działają na terenie nieprywatnego kraju. To są proste argumenty, ale one są prawdziwe. Nie można prawą ręką dawać uzbrojenia i pomocy Ukraińcom, a lewą ręką dawać pieniądze za węgiel - przekonywał Czarzasty.
Natalia Durman Natalia Durman
Gorzkie słowa księdza pod adresem papieża Franciszka
WIDEO

Gorzkie słowa księdza pod adresem papieża Franciszka

- Chcielibyśmy wszyscy, żeby papież, jak do tej pory, jawił się w naszych sercach jako prorok, który wyraża określenia, które są mocne, które dają nadzieję, że świat zrozumie te proroctwa. Do tej pory ich nie usłyszeliśmy. Mam nadzieję, że usłyszymy w najbliższym czasie - mówił w programie "Newsroom" WP ks. Bogdan Prach, rektor Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie. Jakie słowa powinny paść z ust papieża? - Słowa, które jeszcze nie padły - kto jest winowajcą tych zbrodni. Papież powinien nazwać po imieniu nie tylko samego głównego winowajcę prezydenta Putina, ale i tych, którzy pomagają w tej zbrodni, inteligencję rosyjską, a nawet patriarchę Cyryla, który dopomaga Putinowi, który od pierwszych dni wojny wspiera wojsko, błogosławi, posyła na te okrucieństwa, które są w Ukrainie - wskazał ks. Prach. Pytany, dlaczego Franciszek nie odważył się nazwać rzeczy po imieniu, ocenił, że "papież zachowuje sobie możliwość w pewnym momencie wkroczyć dyplomatycznie na arenę wojny". - To jest chyba główna przyczyna. Druga przyczyna to długoletnia strategia Watykanu, państw zachodnich, że z Rosją trzeba rozmawiać, z Rosją trzeba dyskutować, Rosję trzeba przekonywać. Ale widzimy, że wszystkie te sposoby, jakie do tej pory wydawały się skuteczne, przyniosły rezultat, jaki dzisiaj mamy - zezwierzęcenie wojsk, okrutne zniszczenie kraju - podkreślił.
Natalia Durman Natalia Durman
Zdenerwowany Putin ostrzega kraje Zachodu. ''To jest broń obosieczna''
WIDEO

Zdenerwowany Putin ostrzega kraje Zachodu. ''To jest broń obosieczna''

Prezydent Rosji Władimir Putin pokazał się publicznie w trakcie wideokonferencji we wtorek (5 kwietnia). Rozmawiał wtedy ze swoimi urzędnikami. W trakcie spotkania Putin ostrzegł kraje Zachodu, podkreślając, że wszelkie pomysły zmierzające do zamrożenia i przejęcia rosyjskich aktywów znajdujących się w tych krajach, będą "zbyt daleko idącym posunięciem''. - Niech nikt nie zapomina, że jest to broń obosieczna – dodał Władimir Putin. Przemawiając na spotkaniu poświęconym wsparciu rosyjskiego sektora rolno-przemysłowego, Putin stwierdził także, że Zachód próbuje rozwiązać własne problemy gospodarcze kosztem Rosji. Wyraził również ubolewanie z powodu, jak to określił, "nacisków administracyjnych" na rosyjskiego państwowego giganta energetycznego Gazprom, w niektórych krajach europejskich. Już ponad 200 rosyjskich dyplomatów zostało wydalonych z krajów Europy Zachodniej w reakcji na masakrę ludności cywilnej w miastach Bucza i Irpień w Ukrainie. Niemcy i Stany Zjednoczone zapowiedziały również kolejne sankcje gospodarcze dla Rosji. Wojska ukraińskie, które przejęły tereny wokół stolicy Ukrainy od Rosjan, ujawniły mnóstwo masowych grobów, w których zakopano setki ciał cywilów, w tym kobiet i dzieci. Wiele ofiar miało na sobie ślady tortur oraz gwałtów. Odkrycie grobów wstrząsnęło światową opinią publiczną. Rosjanie oskarżani są o zbrodnie wojenne i dokonanie ludobójstwa na terenie Ukrainy. Szef rosyjskiego MSZ – Siergiej Ławrow, powiedział, że wojska rosyjskie nie dokonały żadnych egzekucji na cywilach, oskarżając Ukrainę i USA o spreparowanie całej sytuacji, by przedstawić Rosję w złym świetle.