wojna w Ukrainie (strona 7 z 16)

Andrzej Duda w Ukrainie. Polityk opozycji jasno ocenił wizytę prezydenta
4:43

Andrzej Duda w Ukrainie. Polityk opozycji jasno ocenił wizytę prezydenta

Andrzej Duda wraz z prezydentami Litwy, Łotwy i Estonii udał się do Ukrainy. W Kijowie przywódcy mają spotkać się z Wołodymyrem Zełenskim.- To są dobre ruchy w działaniach prezydenta. To trudny czas, ale mam satysfakcję, kiedy mogę czasem powiedzieć coś dobrego o polityce Andrzeja Dudy, jeżeli chodzi o politykę zagraniczną - mówił w programie "Tłit" Wirtualnej Polski Paweł Kowal. Poseł Koalicji Obywatelskiej dodał, że w obecnej sytuacji, dla Polski ważne byłoby też "wyprostowanie"naszych relacji ze Stanami Zjednoczonymi oraz zamknięcie sporu o sądownictwo z Komisją Europejską. W ocenie Kowala, wizyta prezydentów w Kijowie ma głównie znaczenie symboliczne, jednak takie "akty wsparcia" - jak dodał - "są teraz kluczowe". - Ale jeszcze bardziej niż symbolicznego wsparcia, Ukraina potrzebuje amunicji - podkreślił polityk. Wskazał też na pewną zmianę w postrzeganiu sytuacji w Ukrainie wśród elit europejskich. - Kiedy Josep Borrell mówi, że ta wojna rozstrzygnie się na polu bitwy, to znaczy, że zmieniły się czasy. Przed 24 lutego szef dyplomacji europejskiej nigdy by czegoś takiego nie powiedział. U wielu polityków zachodzi przełom. Rozumieją, że losy Ukrainy, ale także losy Polski i UE, rozstrzygną się być może w nadchodzącej bitwie o Donbas - oświadczył gość WP. Jak mówił, "wojna w Ukrainie jest nasza, choć nie bierzemy w niej udziału". - Istnieje ścisły związek między tym, jak potoczą się losy tej wojny, a przyszłymi losami Polski - podkreślił. Kowal ocenił ponadto, że Putin "przekroczył wszystkie czerwone linie". Według niego, Zachód więcej ryzykuje stawiając na przeczekanie konfliktu w Ukrainie, niż aktywnie działając na rzecz powstrzymania inwazji Rosji.
Maciej Zubel

M. Zubel

Opcje
"Ludzie oglądają zwłoki, poszukując swoich zmarłych". Relacja reportera WP z Ukrainy
10:03

"Ludzie oglądają zwłoki, poszukując swoich zmarłych". Relacja reportera WP z Ukrainy

- Mówi się, że nawet połowa terytorium Ukrainy może być zaminowana. W wielu miejscach znajdują się też niebezpieczne pociski, które w każdej chwili mogą ranić cywilów - mówił w programie "Newsroom" WP Patryk Michalski, który przebywa w Ukrainie. Reporter Wirtualnej Polski przekazał, że mimo wojennej rzeczywistości, w wielu podkijowskich miejscowościach trwa już próba powrotu do normalności. Otwierają się kolejne sklepy i bazary. Wielu Ukraińców próbuje też odnaleźć swoich bliskich. - Bardzo dużo grup w mediach społecznościowych wypełnia się zdjęciami ludzi. To są konkretne osoby, z imionami i nazwiskami, oraz tragedie, które za tym stoją. Coraz mniej osób ma jednak nadzieję, że te osoby mogą być żywe. Dlatego członkowie rodzin często wypatrują jakichkolwiek wieści przy zbiorowych mogiłach. Oglądają zwłoki, poszukując swoich zmarłych - relacjonował Patryk Michalski. Mimo doniesień o wycofaniu się wojsk Putina spod Kijowa, na ulicach wciąż można spotkać uzbrojonych ukraińskich żołnierzy. - Nikt absolutnie nie traci czujności i choć każdy ma nadzieję, że wszystko będzie w porządku, to obrońcy miast i wsi cały czas są w najwyższej gotowości, szczególnie biorąc pod uwagę to, że w okolicach wciąż mogą być dywersanci - mówił reporter WP. Patryk Michalski zaznaczył też, że w wielu miejscach rozpoczęło się porządkowanie miejscowości splądrowanych przez Rosjan. - Właściwie nie ma domu, z którego nie zostałyby powyrzucane wszystkie rzeczy w poszukiwaniu kosztowności. Rosyjscy żołnierze weszli do tych domów, spali w pościeli właścicieli, jedli z ich talerzy. Oni mają poczucie, że ktoś włamał się do ich życia - relacjonował reporter WP.
Maciej Zubel

M. Zubel

Opcje
"Samochody zalane krwią, obok prowizoryczne groby”. Relacja reporterów WP z Ukrainy
6:55

"Samochody zalane krwią, obok prowizoryczne groby”. Relacja reporterów WP z Ukrainy

Po ponad dwóch miesiącach od rozpoczęcia wojny, reporterzy WP - Patryk Michalski i Tatiana Kolesnychenko - powrócili do Ukrainy, by relacjonować rozgrywający się tam dramat. - Ludzie, którzy tutaj są, zdążyli się przyzwyczaić do tej wojennej rzeczywistości. Kiedy pierwszego czy drugiego dnia wojny w Kijowie było słychać alarm przeciwlotniczy, to ludzie masowo udawali się do schronów (…). W tym momencie wygląda to inaczej. Po pierwsze dlatego, że mnóstwo ludzi opuściło Kijów, a po drugie dlatego, że człowiek jest w stanie przyzwyczaić się do wszystkiego - mówił w programie "Newsroom" WP Patryk Michalski. Dodał, że uderzające wrażenie robi widok uzbrojonych ukraińskich żołnierzy tam, gdzie do ostatnich godzin przed wybuchem wojny tętniło życie towarzyskie. - Niemal na każdym kroku widać, że trwa wojna, choć Kijów nie został tak bardzo zniszczony, jak inne miasta w Ukrainie. Na każdym kroku są punkty kontrolne, na których są żołnierze z długą bronią. Sprawdzają dokumenty wszystkich przejeżdżających, czasami też bagaże. W całym mieście widać fortyfikacje stojące na drogach, które miały zatrzymać rosyjskie czołgi - relacjonowała Tatiana Kolesnychenko. Patryk Michalski dodał, że obecnie najgorsza sytuacja panuje na przedmieściach ukraińskiej stolicy. - Tam widać, jak wyglądała rosyjska okupacja. Widać pozostałości po rosyjskich czołgach i wozach opancerzonych i niestety widać też samochody ukraińskich cywili, którzy stracili życie w drodze do swoich miejscowości, takich jak m.in. Bucza. To naprawdę porażające, bo te samochody są zalane krwią. Obok znajdują się prowizoryczne groby, gdzie ludzie zakopywali zwłoki i zostawiali kartkę z napisem "trup" - opowiadał reporter WP.
Maciej Zubel

M. Zubel

Opcje
Budka oskarża rząd PiS. Czarzasty komentuje
5:59

Budka oskarża rząd PiS. Czarzasty komentuje

Posłowie podczas środowego posiedzenia Izby zajęli się pierwszym czytaniem rządowego projektu ustawy o szczególnych rozwiązaniach w zakresie przeciwdziałania wspieraniu agresji na Ukrainę oraz służących ochronie bezpieczeństwa narodowego. Czy ustawa jest wystarczająca? - pytany był w programie "Tłit" Wirtualnej Polski wicemarszałek Sejmu, współprzewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty. - Ja uważam, że trzeba dać Rosjanom zakaz wjeżdżania do UE, do wszystkich krajów. Bo do momentu, kiedy Rosjanie nie dowiedzą się poprzez uciążliwe życie, przez to, co się dzieje w ich kraju, że mają szefa szaleńca, do tego momentu Putin będzie robił, co będzie chciał. Trzeba wszelkimi metodami - zarówno gospodarczymi, jak i naciskiem na ludzi, którzy mieszkają w Rosji - informować ich, że coś jest u nich nie tak. Oni mają olbrzymią propagandę w środku, nie widzą tych wszystkich zdjęć, które my widzimy codziennie, które nas przerażają - komentował. Czarzasty odniósł się również do słów szefa klubu KO Borysa Budki, który w Sejmie mówił do rządzących, że "przez 40 dni nie zrobili nic, żeby skutecznie zablokować majątek rosyjskich oligarchów". - Takie rzeczy jak zamrożenie majątków, można było zrobić wcześniej. Takie rzeczy jak zablokowanie tirów i ich przejazdu na teren Rosji. Argument, że to przeciw wolnemu handlowi jest słuszny, ale w momencie, kiedy świat jest normalny. Jeżeli ktoś mówi: prawo na to nie pozwala, to ja się pytam, jakie prawo pozwala na to, by Rosjanie weszli do Ukrainy i zajęli część ich terytorium? Zamrożenie kupowania węgla, stosowanie przez rząd argumentu: to nie my kupujemy, tylko prywatne firmy. Prywatne firmy działają na terenie nieprywatnego kraju. To są proste argumenty, ale one są prawdziwe. Nie można prawą ręką dawać uzbrojenia i pomocy Ukraińcom, a lewą ręką dawać pieniądze za węgiel - przekonywał Czarzasty.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Gorzkie słowa księdza pod adresem papieża Franciszka
1
5:29

Gorzkie słowa księdza pod adresem papieża Franciszka

- Chcielibyśmy wszyscy, żeby papież, jak do tej pory, jawił się w naszych sercach jako prorok, który wyraża określenia, które są mocne, które dają nadzieję, że świat zrozumie te proroctwa. Do tej pory ich nie usłyszeliśmy. Mam nadzieję, że usłyszymy w najbliższym czasie - mówił w programie "Newsroom" WP ks. Bogdan Prach, rektor Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie. Jakie słowa powinny paść z ust papieża? - Słowa, które jeszcze nie padły - kto jest winowajcą tych zbrodni. Papież powinien nazwać po imieniu nie tylko samego głównego winowajcę prezydenta Putina, ale i tych, którzy pomagają w tej zbrodni, inteligencję rosyjską, a nawet patriarchę Cyryla, który dopomaga Putinowi, który od pierwszych dni wojny wspiera wojsko, błogosławi, posyła na te okrucieństwa, które są w Ukrainie - wskazał ks. Prach. Pytany, dlaczego Franciszek nie odważył się nazwać rzeczy po imieniu, ocenił, że "papież zachowuje sobie możliwość w pewnym momencie wkroczyć dyplomatycznie na arenę wojny". - To jest chyba główna przyczyna. Druga przyczyna to długoletnia strategia Watykanu, państw zachodnich, że z Rosją trzeba rozmawiać, z Rosją trzeba dyskutować, Rosję trzeba przekonywać. Ale widzimy, że wszystkie te sposoby, jakie do tej pory wydawały się skuteczne, przyniosły rezultat, jaki dzisiaj mamy - zezwierzęcenie wojsk, okrutne zniszczenie kraju - podkreślił.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje
Zdenerwowany Putin ostrzega kraje Zachodu. ''To jest broń obosieczna''
1:21

Zdenerwowany Putin ostrzega kraje Zachodu. ''To jest broń obosieczna''

Prezydent Rosji Władimir Putin pokazał się publicznie w trakcie wideokonferencji we wtorek (5 kwietnia). Rozmawiał wtedy ze swoimi urzędnikami. W trakcie spotkania Putin ostrzegł kraje Zachodu, podkreślając, że wszelkie pomysły zmierzające do zamrożenia i przejęcia rosyjskich aktywów znajdujących się w tych krajach, będą "zbyt daleko idącym posunięciem''. - Niech nikt nie zapomina, że jest to broń obosieczna – dodał Władimir Putin. Przemawiając na spotkaniu poświęconym wsparciu rosyjskiego sektora rolno-przemysłowego, Putin stwierdził także, że Zachód próbuje rozwiązać własne problemy gospodarcze kosztem Rosji. Wyraził również ubolewanie z powodu, jak to określił, "nacisków administracyjnych" na rosyjskiego państwowego giganta energetycznego Gazprom, w niektórych krajach europejskich. Już ponad 200 rosyjskich dyplomatów zostało wydalonych z krajów Europy Zachodniej w reakcji na masakrę ludności cywilnej w miastach Bucza i Irpień w Ukrainie. Niemcy i Stany Zjednoczone zapowiedziały również kolejne sankcje gospodarcze dla Rosji. Wojska ukraińskie, które przejęły tereny wokół stolicy Ukrainy od Rosjan, ujawniły mnóstwo masowych grobów, w których zakopano setki ciał cywilów, w tym kobiet i dzieci. Wiele ofiar miało na sobie ślady tortur oraz gwałtów. Odkrycie grobów wstrząsnęło światową opinią publiczną. Rosjanie oskarżani są o zbrodnie wojenne i dokonanie ludobójstwa na terenie Ukrainy. Szef rosyjskiego MSZ – Siergiej Ławrow, powiedział, że wojska rosyjskie nie dokonały żadnych egzekucji na cywilach, oskarżając Ukrainę i USA o spreparowanie całej sytuacji, by przedstawić Rosję w złym świetle.
Opcje
Andrzej Duda pojedzie do Kijowa? "Niczego nie można wykluczyć"
6:57

Andrzej Duda pojedzie do Kijowa? "Niczego nie można wykluczyć"

Czy prezydent Andrzej Duda powinien osobiście pojechać do Kijowa? – Wszystko będzie zależało od rozwoju sytuacji. Niczego nie można wykluczyć. Wszelkie gesty mają sens. Jeżeli prezydent uzna, że taka wizyta ma sens, będzie wsparciem dla Ukrainy, może ją rozważyć – wyjaśnił szef BBN Paweł Soloch. Zapytaliśmy go też, co powinno się wydarzyć, gdyby wojska rosyjskie znalazły się blisko polskich granic. – Jeżeli w pobliżu granic Polski, Litwy, mielibyśmy rosyjskich żołnierzy, to siły NATO powinny się tutaj znaleźć w formie stałej. Jesteśmy zainteresowani stałymi bazami na terenie Polski, bo wszystko wskazuje na to, że mamy już do czynienia z pogorszeniem się sytuacji bezpieczeństwa – wskazał Soloch. Gość programu "Newsroom" odniósł się także do słów prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, który sugerował, że Polska jest gotowa na przechowanie amerykańskiej broni jądrowej. – Taki temat na pewno nie leży na stole w sensie takim, żeby był omawiany publicznie. Broń jądrowa była składowana na terenie Niemiec, i jest, od czasów zimnej wojny. Wtedy Niemcy były państwem frontowym, dzisiaj widać wyraźnie, że Polska staje się państwem frontowym. Żadnej opcji nie można wykluczyć – stwierdził Soloch. Dodał, że wszystko należy brać pod uwagę oraz prowadzić rozmowy na ten temat z sojusznikami, a przede wszystkim przedstawicielami amerykańskimi.
Natalia Durman

N. Durman

Opcje