wybory prezydenckie (strona 15 z 31)

Koronawirus. Wybory 2020. Leszek Miller o Jacku Sasinie: poważne podejrzenie o dokonanie przestępstwa
WIDEO

Koronawirus. Wybory 2020. Leszek Miller o Jacku Sasinie: poważne podejrzenie o dokonanie przestępstwa

- Nic nie sugeruję. Wiem, że Donald Tusk nie chciał kandydować i pewnie tę decyzję podtrzyma. A to, co zrobi PO, to jest suwerenna decyzja tej parti - stwierdził w programie specjalnym WP były premier, europoseł Leszek Miller. Jego zdaniem bardzo trudno będzie wygrać w wyborach prezydenckich z Andrzejem Dudą. - On przez ostatnie 2-3 miesiące wykreował siebie na opiekuna wielu Polaków, pokazywany był przy każdej okazji. Oczywiście, to nie może demobilizować innych kandydatów, ale wygrać będzie trudno, tym bardziej jeśli to mają być wybory korespondencyjne, a wszystko na to wskazuje. Możliwość manipulowania takimi wyborami jest ogromna, a w przypadku PiS-u, to jest bardzo możliwe, że uciekną się do takich technik, gdyby się okazało, że trzeba dosypać trochę głosów Andrzejowi Dudzie - dodał. Leszek Miller pytany był także o wzrost poparcia dla Szymona Hołowni oraz o to, czy Jacek Sasin zmarnował publiczne pieniądze, nakazując druk kart wyborczych, zanim została uchwalona ustawa o wyborach korespondencyjnych. - Kto jak kto, ale wicepremier powinien wiedzieć, że bardzo ważnym zapisem w konstytucji jest zasada legalizmu, zgodnie z którą osoby pełniące funkcje publiczne, mogą robić tylko to, na co jest wskazówka w obowiązującym prawie, czyli muszą mieć podstawę prawną. Pan Sasin tego nie miał i jest bardzo poważne podejrzenie o dokonanie przestępstwa - odparł Miller.
Violetta Baran Violetta Baran
Marek Borowski przeprowadza eksperyment. Z nożem i stoperem
WIDEO

Marek Borowski przeprowadza eksperyment. Z nożem i stoperem

- Tutaj powiedziano już wiele i jeszcze wiele się powie na temat tego, dlaczego ta ustawa jest fatalna. Ja chcę zwrócić uwagę tylko na jeden jej aspekt, ale moim zdaniem zupełnie wystarczający - stwierdził senator Marek Borowski z KO, któremu zezwolono na wystąpienie z mównicy sejmowej. Zgoda ta miała związek z pewnym eksperymentem, który przeprowadził podczas swojego wystąpienia, dotyczącego ustawy o głosowaniu korespondencyjnym. Senator zwrócił uwagę na fakt, że członkowie komisji, którzy mają policzyć głosy, mają wszystkie czynności wykonywać wspólnie - nie mogą podzielić się na zespoły. - Zrobimy pewien eksperyment - stwierdził i uruchomił stoper. - Sprawdzimy, ile to zajmie czasu - tłumaczy. - Ja tu mam nożyk, to jest uwaga do ministra, by wyposażył w nie członków komisji, bo trzeba tę kopertę tak rozciąć, by nie uszkodzić tego, co jest w środku - stwierdził. Otwierał następnie po kolei różne części pakietu i wykonywał przewidziane przez ustawodawcę czynności. Ich wykonanie zajęło mu 1 minutę i 34 sekundy. Borowski wyliczył, że skoro otwarcie jednej koperty i zliczenie jednego głosu zajmuje ponad minutę, to policzenie głosów w komisji w Krakowie zajmie jej członkom 4 tys. godzin (przy założeniu, że głos odda ok. 40 proc. wyborców, czyli 240 tys. osób). - Gdyby członkowie komisji, pracując wspólnie - jak nakazuje ustawodawca - liczyli te głosy przez 24 godziny na dobę, to zajęłoby im to 166 dni - stwierdził. - Czy wy nie rozumiecie, jaki potworek wyprodukowaliście? Dlaczego zgadzacie się, żeby Szalony Kapelusznik z Nowogrodzkiej robił to, co chce? - mówił senator Borowski.
Violetta Baran Violetta Baran