Covid-19 (strona 2 z 18)

Obowiązek szczepień i obostrzenia w Polsce. Arłukowicz mówi o sytuacji na zakupach
3:04

Obowiązek szczepień i obostrzenia w Polsce. Arłukowicz mówi o sytuacji na zakupach

Szczepienia obowiązkowe dla wszystkich? W Platformie Obywatelskiej słychać różne głosy na temat obowiązkowości szczepień przeciwko koronawirusowi. Patryk Michalski zapytał o to w programie "Tłit" Bartosza Arłukowicza, europosła PO i byłego ministra zdrowia. - Odpowiadam w swoim imieniu. Jestem lekarzem pediatrą i dla mnie szczepienia obowiązkowe nie są niczym nadzwyczajnym - stwierdził Bartosz Arłukowicz. - Czym innym jest opinia w sprawie szczepień obowiązkowych - moja jest jednoznaczna, nie mam wątpliwości, że tak powinno być - a czym innym jest odpowiedź na pytanie, czy ustawowy nakaz szczepień doprowadzi do wzrostu liczby szczepień. Nie do końca, jeżeli rząd nie robi nic w sprawie przestrzegania minimalnych restrykcji - dodał. Były minister zdrowia przytoczył sytuację z niedawnych zakupów. - W hipermarkecie widzę 70 proc. ludzi bez maseczek. Próbowałem wielokrotnie reagować. Pewnego dnia zwróciłem się do kasjera, który był w maseczce i zadałem mu pytanie, trochę nie przemyślawszy odpowiedzialności, która na nim spoczywa: dlaczego obsługujecie ludzi, którzy są bez maseczek. Spojrzał na mnie wzrokiem samotności i powiedział: "Panie ministrze, co ja mam zrobić? My zostaliśmy z tym sami". To jest kluczowa odpowiedź na pytanie odnośnie tego, w jaki sposób rząd ma zdolność wpływania na bezpieczeństwo ludzi. Co ma ten kasjer zrobić? Pobić się z tymi ludźmi? Od tego są służby państwa, żeby chronić życie ludzi - podsumował.
Jaki jest wymarzony Sylwester dla COVID-19? "Wirus nie pójdzie spać"
5:03

Jaki jest wymarzony Sylwester dla COVID-19? "Wirus nie pójdzie spać"

- Bezpośrednie bezpieczeństwo każdego z nas zależy od naszych zachowań. Nie od władz, nie od ludzi gdzieś z dala od nas, tylko po prostu każdy z nas ma swoje bezpieczeństwo we własnym ręku - mówił w programie "Newsroom" WP dr Paweł Grzesiowski. Przestrzegał, że spotkania towarzyskie stwarzają bardzo dobre warunki do rozprzestrzeniania się COVID-19. - Imprezy to są miejsca dla wirusa wymarzone. Jest tam dużo ludzi, zamknięte pomieszczenia, głośne rozmowy, często jakaś konsumpcja. To są momenty idealne dla wirusa - tłumaczył. Grzesiowski podkreślił, że aby zminimalizować ryzyko zakażenia w takiej sytuacji, wszyscy uczestnicy przyjęcia sylwestrowego powinni być zaszczepieni i przetestowani niedługo przed jego rozpoczęciem. Prowadzący program Mateusz Ratajczak pytał też o "Sylwester Marzeń" organizowany przez TVP w Zakopanem. - Pamiętam koncert zorganizowany w Portugalii mniej więcej rok temu, gdzie wszyscy uczestnicy byli przetestowani. Tam było kilkanaście tysięcy osób i nikt się w czasie tej imprezy nie zaraził. Więc można sobie wyobrazić imprezę pod gołym niebem, która nie będzie jednym wielkim koronaparty - odparł gość WP. Jak dodał, jeżeli restrykcje obowiązujące w trakcie wydarzenia okażą się fikcyjne "to niestety należy się spodziewać, że będzie to covidowa impreza, która skończy się wieloma zakażeniami i być może hospitalizacjami, a nawet przypadkami śmiertelnymi". Grzesiowski podkreślił, że mimo iż część restrykcji została zniesiona na tą jedną noc to "wirus nie pójdzie spać". - On czeka na takie okazje i będzie z całą pewnością bardzo aktywny - oświadczył.
Maciej Zubel Maciej Zubel
Szokujące doniesienia o Kurskim. Wiceszef szpitala tłumaczy się za prezesa TVP
7:31

Szokujące doniesienia o Kurskim. Wiceszef szpitala tłumaczy się za prezesa TVP

W piątek Onet napisał, że prezes TVP 12 i 14 grudnia 2021 roku wykonał w warszawskim szpitalu MSWiA testy na obecność koronawirusa. Ten drugi miał być pozytywny. W związku z tym, zgodnie z prawem, prezes TVP powinien poddać się 10-dniowej kwarantannie (do 24 grudnia). Tymczasem 17 grudnia pojawił się na konferencji w siedzibie TVP, a 19 grudnia poleciał do Paryża na finał Eurowizji Junior. O tę sprawę był pytany w programie "Newsroom" WP wicedyrektor szpitala MSWiA dr Artur Zaczyński. - Proces opieki nad pacjentem miał miejsce dużo wcześniej niż wynik, który pacjent uzyskał (…). To był cały proces, po którym lekarz zdecydował o tym, czy pacjent może być zwolniony z izolacji - tłumaczył dr Artur Zaczyński. Według niego, Kurski "dużo wcześniej" przeszedł COVID-19. - Jeżeli pacjent zdrowieje, a ma dodatni wynik PCR-u, a pamiętajmy, że antygen (test antygenowy - red.) był dwukrotnie ujemny, a PCR już w wyjściowej fazie był dodatni, no to ten pacjent jest już ozdrowieńcem - przekonywał. Jak dodał, "nadinterpretacja” wyników testów PCR często się zdarza. - Wiemy, kiedy mniej więcej zaczęła się możliwość przechorowania i zapewniam, że nie było to 14 grudnia. Myślę, że na pewno ponad 10 dni wcześniej, a nawet dłużej - oświadczył gość "WP". Pytany, kto w szpitalu MSWiA podjął decyzję o zwolnieniu Kurskiego z izolacji, dr Zaczyński odparł, że zdecydował o tym lekarz "na podstawie wywiadu" z pacjentem.
Maciej Zubel Maciej Zubel
Czeka nas tsunami zakażeń? "Nastąpi nałożenie się jednej fali na drugą"
2:55

Czeka nas tsunami zakażeń? "Nastąpi nałożenie się jednej fali na drugą"

Mimo spadku liczby zakażeń koronawirusem w bieżącym tygodniu, nie da się pominąć, że coraz więcej Polaków umiera codziennie z powodu COVID-19. O przyczynę tej sytuacji zapytaliśmy kierownika Kliniki Chorób Zakaźnych i Hepatologii Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku prof. Roberta Flisiaka. - Wytłumaczenie jest cały czas to samo. To są przede wszystkim zaniedbania i rzeczy, których nie zrobiono w ostatnich miesiącach, a które zrobiły inne państwa. Jeśli spojrzymy na statystyki innych krajów europejskich, to tam nawet jeśli zachorowań jest dużo, nie narastają zgony - powiedział gość programu WP "Newsroom". Wskazał jednak, że nie chodzi wyłącznie o zaniedbania ostatnich miesięcy, bo braki w systemie opieki zdrowotnej są widoczne od lat. Prof. Flisiak odniósł się również do wypowiedzi medycznego doradcy premiera prof. Andrzeja Horbana, który stwierdził, że Polskę czeka "tsunami nowych zakażeń". - Tak będzie. Nastąpi nałożenie się jednej fali na drugą. W niektórych miejscach nie skończy się jeszcze ta, którą określamy jako czwartą, a w innych regionach zacznie się już piąta - stwierdził. Podkreślił również, że niestety z uwagi na zaniedbania rządu, sytuacja Polski nie będzie podobna do tej, którą można obserwować obecnie w Wielkiej Brytanii, gdzie przy dużej liczbie zakażeń, nie odnotowuje się znaczących wzrostów w liczbie zgonów.
Jak rząd walczy z pandemią? Marek Borowski mówi wprost
3:47

Jak rząd walczy z pandemią? Marek Borowski mówi wprost

- Jak każdy rozsądny Polak słucham specjalistów i zastanawiam się, czy realizowane są rekomendacje. Niestety wygląda na to, że nie. Postawmy sobie proste pytanie: mamy epidemię, czy jest jakiś sposób na to, żeby ona wygasła, przygasła, żeby nie przynosiła tyle ofiar? Jest tylko jeden sposób - szczepienia. Wszyscy to wiedzą - mówił w programie "Newsroom" WP senator KO Marek Borowski. - Logika pokazuje, że trzeba robić wszystko, żeby ludzie się szczepili. I to "wszystko" w innych krajach wygląda tak, że paszporty covidowe są przepustką do funkcjonowania w społeczeństwie. Nie wejdziesz do restauracji, do kina, do teatru, na imprezę jeśli nie pokażesz albo zaświadczenia o szczepieniu, albo negatywnego testu - podkreślił. W ocenie Borowskiego rządzący publicznie opowiadają "bzdury". - Dlaczego się nie podejmuje takich decyzji? Ten rząd opiera swoje poparcie na ludziach, którzy są szczególnie podatni, mówiąc delikatnie, na różnego rodzaju mitach, strachach, w tym na antyszczepionkowcach. Oni się po prostu boją podjąć taką decyzję, bo im słupki sondażowe spadną - tak im się wydaje. Ja uważam, że to nieprawda, że gdyby takie działania podjęli wcześniej, w sposób jasny, wyraźny, zdecydowany ograniczyli liczbę zgonów, to raczej by zyskali w opinii publicznej. Ale tam jest takie działanie, że codziennie robi się jakiś sondaż, patrzy się na wyniki tego sondażu i podejmuje się decyzje zgodne z sondażem - stwierdził Borowski.
Natalia Durman Natalia Durman
Słowacki rząd płaci za zaszczepienie się na COVID-19. "To nie zmieni poglądów ludzi"
2:01

Słowacki rząd płaci za zaszczepienie się na COVID-19. "To nie zmieni poglądów ludzi"

Słowacki parlament zatwierdził w czwartek (9 grudnia) plan, który zakłada wypłatę każdej osobie powyżej 60. roku życia do 300 euro, w zamian za pełne zaszczepienie się na COVID-19. Minister finansów Słowacji - Igor Matovič, sądzi, że to zachęci wiele osób i pomoże zwiększyć poziom zaszczepienia, który jest jednym z najniższych w całej Unii Europejskiej. Do tej pory na Słowacji w pełni zaszczepionych zostało 46,5 proc. z 5,5 miliona mieszkańców. ''Za'' zagłosowało 97 posłów, natomiast 13 było ''przeciw''. Co ciekawe, nie było początkowo zgody w czteropartyjnej koalicji rządzącej. Pierwotny plan ministra zakładał przekazywanie za zaszczepienie bonów o wartości 500 euro, które można byłoby wykorzystać w restauracjach, kawiarniach, hotelach, na zakup biletów na imprezy sportowe, teatralne, kinowe, wystawy lub koncerty oraz na opłacenie fryzjerów. Ta wersja została jednak odrzucona przez partię Wolność i Solidarność. Ostatecznie stanęło na wypłacaniu po 300 euro dla zaszczepionych wszystkimi trzema dawkami oraz po 200 euro dla zaszczepionych w sposób niepełny. Od 25 listopada na Słowacji obowiązuje lockdown. Obywatele mogą opuszczać swoje domy tylko z określonych powodów, a ci, którzy są niezaszczepieni, muszą poddawać się testom na obecność wirusa, aby móc pójść do pracy. Otwarte są jedynie sklepy spożywcze oraz z artykułami pierwszej potrzeby. Od piątku (10 grudnia) rząd zdecydował o złagodzeniu obostrzeń tylko dla osób zaszczepionych i tych, którzy są ozdrowieńcami po koronawirusie. Słowacja dotąd zgłosiła ponad 757 000 przypadków zakażenia koronawirusem i 15 179 zgonów z powodu wirusa.